Stellaria – gwiazda pośród chwastów

Wcześnie rano zjechałam do sklepu. Powitały mnie blade róże na niebie, wschodząca jasność dnia, sarny obserwujące drogę, bażanty lśniące zielenią piór; spokój oświetlony jeszcze niebieskawym światłem poranka. Droga taka sama, dzień jak co dzień. Dobrze mieć świadomość, że to nie zniknie, że będzie takie samo.

zioła na kaszel miodunka

Zioła na kaszel

Zioła pomagają w wielu sytuacjach związanych z kaszlem i ochroną płuc. Dokładnie w tym momencie rosną w naturze zioła: miodunka i podbiał, obydwa bardzo przyczynią się do załagodzenia lub zlikwidowania kaszlu. W przepisach, które podaję jest więcej składników, ale zawsze możesz użyć tylko jednego zioła. Podbiał – Tussilago Właśnie w tym momencie pojawiają się żółte kwiatki podbiału Tussilago farfara.  Podbiał nigdy nie wyrośnie na łące pełnej innych roślin – tam na pewno zginie, bo potrzebuje przestrzeni do wzrostu, inaczej zostanie zduszony przez inne rośliny. Właśnie dlatego tak często widzimy go w ziemi, która w poprzednim roku została zorana. Zazwyczaj zbieramy…

Szampon z buraka

Wyjątkowy czas nastąpił i poza całym dramatyzmem sytuacji, poza naszym lękiem o siebie i najbliższych, warto znaleźć coś, co umili nam odcięcie się od trosk. Mogą to być drobiazgi, na które nigdy nie miałeś wcześniej wolnej chwili.

zioła na koronowirusa

Kora i liście czarnego bzu na wirusa

Czas nadejścia  koronowirusa jest trudny dla każdego z nas, również dla mnie. Całą poprzednią zimę walczyłam z kolejnymi atakami różnych postaci wirusa. I być może miało to jakiś sens, ponieważ na nowo odkryłam potęgę, jaka tkwi w czarnym bzie i medycynie naturalnej.   Znalazłam bowiem wytłumaczenie, dlaczego w tym roku mniej choruję i dlaczego mniej bolą mnie stawy.  Całkiem miłe skutki popijania bzu. Znalazłam też informację, dlaczego po wypiciu większej ilości soku zdarzała mi się biegunka, pomimo iż, jak sądziłam, związki szkodzące rozłożyły się. Kto ma owoce, niech się ratuje sokiem (dżemem), można również prewencyjnie go zażywać. Jeśli natomiast nie posiadasz…

Zielona lekkość ruty

Zmysł węchu jest tym, który potrafi nas wznieść wyżej. Czując zapach przestajemy myśleć, bo znajdujemy się w cząsteczkach rośliny, które dla nas uwalniają woń. Ruta pachnie niezwykle, ma w sobie delikatne, cytrusowe nuty, ale i cięższe, balsamiczne.  Gdy wychodzę rano do ogrodu, to obowiązkowym staje się dotknięcie jej i powąchanie dłoni, to dobry początek dnia, przeniesienie mnie w lekką, czasami tak trudno uchwytną wibrację bytu. Produkcja, sprawy urzędowe, remonty, mocno mnie uziemiają, potrzebuję  czegoś, co wzniesie mnie  ponad kasę fiskalną i problem kaloryfera, który przestał grzać. To właśnie robi dla mnie ruta, wiecznie zielona krzewinka, której zieloność mogę podziwiać nawet…

Makowa panienka na problemy z zaśnięciem

Maki i chabry zawsze pozostaną w mojej pamięci jako część dzieciństwa spędzanego na wsi u babci. W zeszłym roku chciałam to wspomnienie celebrować i wsiałam do poletka owsa nasiona maku polnego. Myślałam o zdjęciu zboża pełnego maku. Owies wyrósł, mak nie. I taki było koniec moich nostalgicznych zamierzeń.

maść nagietkowa, angina zioła

Maść nagietkowa, aerozol na ból gardła

Jedna z moich ulubionych maści ze względu na kolor, zapach, a przede wszystkim żmudny proces jej przygotowania. 🙂 Rozciągnięty czas pozwala mi na długie przebywanie z cudownym surowcem, jakim jest nagietek. Mogę cieszyć się wzmocnioną ekstrakcją, trzepaniem słoików, które nadaje ruch cząsteczkom. Tak sobie wyobrażam w czasie tych wszystkich czynności, że czas poświęcony ekstrakcji i późniejszej produkcji maści, dodaje jej mocy działania. 🙂 Błotko nagietkowe (zawiera triterpeny), którego produkcję przedstawiłam tutaj można wykorzystać na wiele sposobów, ja przygotowuję z niego maść, płukankę do gardła, mydła, odrobinę dodaję też do kremu nagietkowego. Ten artykuł będzie jedynie spisem możliwości i pomysłów, jeśli…

macerat z nagietka

Nagietek – sposoby ekstrakcji

Z ziołami pracuję już sześć lat i ciągle uczę się czegoś nowego. Tym razem od roku zagęszczam  ekstrakty, by mieć większą skuteczność swoich mazideł. W wyniku tego procesu otrzymuję coś, co przypomina ziołowe błotko. Lubię otwierać słoiczki z błotkami, ustawiać je tak, żeby światło na nich zalśniło, poczuć smugę zapachu, lekko nimi potrzepać i zobaczyć, jak się układa masa.