Krem i ocet z lepiężnika

Śniegu nie ma. To dobry moment na poszukiwanie korzenia lepiężnika. Pomyślałam, że na pewno go znajdę, bo przecież ma tak wielkie liście, że musiały pozostać. Objeździłam więc miejsce koło dworu i moją górkę – ani śladu, zostały skoszone późnym latem, trudno więc było mi rozpoznać, podobnie jak trudno teraz znaleźć, gdzie śpi żywokost. Ostatnia szansa – torowisko. Dawniej jedyną komunikacją w tych rejonach był pociąg. W jego pobliżu jest spory łan chwastów, czyli ziół. 😉 I znalazłam!

Domek dróżnika

Domek dróżnika

Przyschnięte do ziemi parasole liści. Z czym można porównać radość z powodu odnalezienia lepiężnika? Nie potrafię opisać uczucia, który towarzyszyło mnie i mojej łopacie, to pierwotna radość. Z wrażenia aż przysiadłam na wielkim pniu i zatopiłam się w podziwie dla uschniętych oznak bytowania korzeni lepiężnika. I muszę napisać, że pomimo moich próśb, by dały się wyciągnąć z brył ziemi i użyczyły mi swojego bogactwa – było ciężko.

Ale je mam – w swojej doniczce i posadzone na działce, w miejscu odpowiednim, bo przecież potrzebują dużo przestrzeni i wilgoci. Jeden nawet zakwitł – radość jeszcze większa.

DSC_0517

 

A tak całkiem przy okazji znalazł się też korzeń żywokostu – tego pana to już wszędzie rozpoznam. Teraz malutkie żywokościki czekają na wiosnę. Chcesz mieć własny żywokost? Nic prostszego – potnij korzeń na 2-centymetrowe kawałki i wsadź do ziemi, podlej. To jest wyjątkowy chwast, rozmnaża się z każdego kawałeczka.

 

 

 

PetasitesFrigidusLepiężnik Petasites hybridus używany wewnętrznie i zewnętrznie jest głęboko zakorzeniony w tradycji leczenia naturalnego. W średniowieczu był stosowany do leczenia dżumy i gorączki, w XVII w przy ranach, chorobach skóry i astmie.  W Austrii pito herbatę z liści dla zażegnania infekcji, gorączki, grypy, alergii, kaszlu, krztuśca, w liście zawijano masło – dla utrzymania świeżości. Zielarz angielski Nicholas Culpeper, żyjący w XVII w,  nazwał go „wielkim obrońcą serca i odnowienia duszy”. Nazwa Petasites oznacza w języku greckim filcowy kapelusz, który nosili pasterze.

 

 

 

 

lepiężnik biały

butterbur_rootLepiężnik różowy Petasites hybridus został poddany wielu badaniom i stwierdzono jego niezwykłą aktywność w leczeniu alergii, astmy, kaszlu, problemów skórnych, owrzodzeń jelit, stanu skurczy żołądka, migren. To szerokie spektrum zastosowania lepiężnika, ale i ostrzeżenie – lepiężnik, zwłaszcza jego kłącza zawiera alkaloidy pirolizydynowe, w związku z czym nie należy go łączyć z roślinami, które również zawierają alkaloidy oraz stosować czasowe leczenie wewnętrzne, może też wchodzić w interakcje z dziurawcem. W krajach europejskich stosuje się standaryzowane wyciągi z lepiężnika, które nie zawierają alkaloidów. Tak wielkie zainteresowania tą rośliną bierze się m. in. stąd, że wyciągi z niego stosowane w przypadku alergii pomagają maksymalnie wyeliminować problem bez działań ubocznych, które występują w przypadku stosowania tradycyjnych leków na alergię, chociażby zmęczenia, ospałości. W Szwajcarii jest dostępny lek o nazwie Tesalin, polecany przy alergii, w przypadku bóli migrenowych został dopuszczony lek o nazwie Petadolex, który stanowi wyciąg z kłączy lepiężnika bez zawartości alkaloidów, polecany do stosowania również przez dzieci.

Zupełnie bezpiecznie możesz stosować lepiężnik zewnętrznie, a do użycia wewnętrznego – np dla pokonania kaszlu radziłabym używać wiosennych liści – zawierają dużo mniej alkaloidów. Przedstawię krem dla alergików, ale chciałam cię zachęcić też do zrobienia octu – przepięknie pachnie. Możesz go wykorzystać kulinarnie, do zaprawiania ryb, białego mięsa, sosów sałatkowych, ja go po prostu popijam z wodą.

lepiężnik rózowy

Ocet lepiężnikowy

Zrobisz go od podstaw, czyli zalewając rozdrobnione liście lepiężnika posłodzoną wodą, dodaj „matki” octowej lub trochę octu jabłkowego. Zrób tak samo, jak ocet jabłkowy, artykuł klik. W zależności od tego, jakich jeszcze dodasz ziół, będzie mógł mieć zastosowanie kulinarne lub lecznicze.  W lecie zrobiłam mocno skoncentrowany ocet żywokostowo-lepiężnikowy – jest świetny do moczenia spuchniętych nóg. Jeśli dorzucisz do maceracji arnikę, będziesz mógł też pomoczyć swoje siniaki i stłuczenia, a jeśli wrotycz – uzyskasz świetny preparat na stopy zainfekowane grzybicą.

Krem lepiężnikowy – dla skór alergicznych

DSC_0580

Najpierw zrób dwa preparaty – olej i gliceryd lepiężnikowy. Ponieważ jest to krem dla skór alergicznych, to zastosuj tłuszcze rafinowane, np oliwę z pestek winogron, olej kokosowy lub droższe – masło migdałowe.

Macerat olejowy z lepiężnika

Pocięte kłącze, liście skrop alkoholem, odstaw na 20 minut. Zalej olejem podgrzanym do temperatury 70-80 st. C w stosunku 1:1 – części roślinne powinny swobodnie pływać. Odstaw do spokojnej maceracji na 2 tygodnie – w miejsce ciepłe, ciemne. gdy robię preparaty, to nie szukam miejsc ciemnych, każdy słoik owijam ręcznikiem papierowym i stawiam przy kaloryferze. Po tym czasie przefiltruj podwójnie i dodaj maceratu garbnikowego w ilości 0,5-1%.

Gliceryd lepiężnikowy

Rozdrobnione kłącze, liście skrop obficie alkoholem, odstaw na godzinę, zalej gliceryną roślinną w stosunku 1:1, odstaw w miejsce ciepłe, ciemne na 3 tygodnie. Po tym czasie przefiltruj podwójnie, przelej do ciemnej butelki lub w jasnej butelce ustaw w miejscu ciemnym.

Etapy produkcji kremu

30 ml oleju kokosowego rafinowanego

10 ml masła shea

20 ml oleju lepiężnikowego

łyżeczka glicerydu lepiężnikowego

Zamiast oleju kokosowego i masła shea możesz użyć masła migdałowego, ale to droższy produkt.

W kąpieli wodnej stop olej kokosowy rafinowany i masło shea, ściąg z ognia. Dodaj olej lepiężnikowy. Po wyrównaniu temperatury z glicerydem lepiężnikowym, wmieszaj go do masy tłustej. Możesz mieszać spieniaczem do mleka. Ja używam zawsze końcówki motylkowej do ubijania piany.

Odstaw do lodówki. gdy zobaczysz oznaki krzepnięcia, ubij ponownie na puszystą masę. gdy krem zacznie robić się  jaśniejszy – skończ ubijanie i przełóż do czystego słoiczka.

Krem jest tłusty, stosuj go na noc. Jeśli chcesz uzyskać krem lżejszy z częścią wodną, to użyj jako emulgatora lanoliny – przyjmie 2 części wody, w tym wypadku naparu wodnego z liści lepiężnika. Możesz użyć też emulgatora – biobazy emulgującej lub samoemulgującej bazy z pestek moreli. Jednak te preparaty też mogą uczulić, chyba że nie masz cery aż tak bardzo wrażliwej. Osobiście bardzo polecam lanolinę, kiedyś była czynnikiem alergennym, co wynikało ze stopnia jej oczyszczenia, obecnie standardy są dużo wyższe, jej zapach niknie w procesie produkcji, lanolina pozwala na dotarcie związków leczniczych w głąb skóry.

Wykluwające się kwiaty lepiężnika

Wykluwające się kwiaty lepiężnika

Pozostały gliceryd na pewno wykorzystam przy nadarzającym się kaszlu, muszę spróbować, czy rzeczywiście jest tak bardzo skuteczny. Zrobiłam też intrakt z lepiężnika w stosunku 1:3, potraktuję się najpierw kropelkowo podczas jakiegoś bólu, przez niektórych zielarzy jest polecany nawet przy bólach bardzo silnych. Zobaczymy. Mam nadzieję, że już szukasz lepiężnika w przyrodzie – pamiętaj – najpierw wypuszcza kwiaty, potem liście, przy roztarciu pięknie, delikatnie pachnie.

Mam nadzieję, że już dalekie będą takie obrazki w przyrodzie. czekam na wiosnę. 🙂 A na razie, z wielką miłością dla zimy i jej pięknych obrazów – zmrożony bukszpan. 🙂

DSC_1032

 

Bibliografia:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/16751170
www.mdidea.com
Ryciny lepiężnika pochodzą stąd 
i stąd

 

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

15 komentarzy

  • Odpowiedz Maj 13, 2017

    Ptyś

    Witam Małgorzata Kaczmarczyk czy dla skór wrażliwych lepsze są tłuszcze rafinowane(czyli takie poddane jakiejś obróbce) czy jednak te czystsze nierafinowane

    • To zależy czy do cery czy na twarz czy do skóry. Dobrym olejem jest olej konopny – na twarz normalną, tłustą. Generalnie lepsze są oleje nierafinowane, tylko zazwyczaj mają krótki termin ważności, można ją przedłużyć przechowując olej w lodówce.

  • Odpowiedz Kwiecień 14, 2017

    An

    Zapach lepieznika jest dla mnie mocno kontrowersyjny :-). Ale w kwaśnym srodowisku pachnie trochę truskawkowo 🙂 nastawilam z niego gliceryt nalewkę i octy. Zrobię kremik wg twojego przepisu z lanolinką. 🙂 czy zapach w kremie przypomina ten świeży zapach?

  • Odpowiedz Marzec 26, 2017

    Ala

    Czy jeśli „moje” lepiężniki kwitną to za późno na zbieranie kłączy?

  • Odpowiedz Sierpień 27, 2016

    Justyna

    Dolaczam do grona wielbicieli Ziolowej Wyspy. Mam tylko pytanie odnosnie lepieznika. Czy zebrany teraz do czegos sie nada? Potrzebny na alergie na juz, a nuz pomoze. Dziekuje.

  • Odpowiedz Luty 17, 2016

    Mątewka

    Cieszę się razem z Tobą ze znaleziska:) Zaspokojenie naszych instynktów zbieractwa daje mnóstwo radości:) Ja też dziś coś upolowałam ale niestety moje zdobycze pochodzą głównie ze sklepów:) Mianowicie kupiłam pierwszy raz świeży korzeń kurkumy i zamierzam zrobić z niego nalewkę. Przy okazji dodam, że wszystkie poprzednie ekstrakty powoli się zużywają, maści dla teścia (niestety borelioza i nie wiadomo co jeszcze) i męża a kremy dla wszystkich się sprawdzają. Dziękuję za wszystkie wskazówki!
    Aha propolis znowu kupiłam bo wyczytałam gdzieś, że dobrze go ekstrahować w wyższej temperaturze więc zima i ciepłe grzejniki to dla mnie wygodny czas, a miód z propolisem to mój ulubiony syropek:)

    • Odpowiedz Luty 18, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Bardzo się cieszę z wszystkich twoich wyrobów i radości z kurkumy – też o tym myślę, żeby kupić świeży korzeń, bo to niezwykłe zioło. Poczytaj o nim na panacei i czytelni medycznej, koniecznie dorzuć do tej nalewki świeżo tłuczony pieprz, inaczej będzie słabsze działanie, piperyna wzmaga, więcej w w/w portalach. Ja też wszystko teraz ekstrahuję przy kaloryferach albo na z podłożoną deseczką. 🙂

      • Odpowiedz Luty 19, 2016

        Mątewka

        Nalewka nastawiona a dziś w pracy chowałam ręce z pożółkłymi od kurkumy paznokciami:). Dodałam do niej pieprz. W jednym z przepisów Różański zaleca zalanie ciepłym alkoholem ale za późno to znalazłam. Dzięki za te dwa namiary do poczytania, nie znałam tych stron.
        I oczywiście miło mi, że do mnie zajrzałaś:)

        • Odpowiedz Luty 20, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Też się zrobi bez ciepłego alkoholu, to jest konieczne dla stabilizacji, zwłaszcza dla świeżych roślin, które używasz do ekstrakcji i pewnie pobudzenia. Możesz ustawić to przy kaloryferze. Stronkę twoją polubiłam również ziołową, to będę lepiej widziała, co tam gotujesz. 😉 Szarlotka świetna, taka jak lubię – gruuubo jabłek.

          • Luty 20, 2016

            Mątewka

            Również ziołową? ja nie mam ziołowej:) A jaką temperaturę ma się na myśli mówiąc o „ciepłym alkoholu”?

          • Luty 20, 2016

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Ja polubiłam swoim fanpejdżem Ziołowej Wyspy. Ciepły alkohol to około 40-45 %, czasami tak dr pisze, gdyż rośliny, które zawierają olejki wymagają niższej temperatury alkoholu, bo związki zawarte w tych olejkach uległyby utracie, ponieważ wrą szybko, tzn wystarcza im temperatura nie 100 st. C, a np już 60 – jaka to zalezy od rośliny. To dotyczy roślin olejkowych.

          • Luty 20, 2016

            Mątewka

            Bardo Ci dziękuję za kolejne cenne informacje:) Będę o tym doczytywać. Dziś się dowiedziałam, że na świeżym surowcu to w zasadzie nie nalewkę robię ale intrakt:)

Zostaw odpowiedź