Maść na skaleczenia, rany

ziołowa maść na skaleczenia, rany

Każdy mój spacer to nie tylko rodzaj wyciszającej medytacji, podziwu  i wdzięczności za piękno, które mnie otacza. Dominujący cel jest właśnie taki – pójść i nacieszyć się zapachem, wiatrem, słońcem, kolorem, szumem. No i gdy tak podążam za wszystkim, co ulotne, chwilowe, gdy nacieszę się zieloną koronką pod kwiatem marchwi dzikiej, gdy już zobaczę osypujące się kwiaty dziewanny i gdy po raz kolejny zachwycą mnie pękające fioletowe kwiaty goryczki, zrywam kilka ziół. Widzę szerokie, zielone liście babki lekarskiej, przepiękna kępa wyrasta mi na części mojego ogrodu. Może przedłużę jej życie w maści? Spotykam fioletowe łebki głowienki, parasolki przywrotnika, ostre w dotyku liście ogórecznika. Sięgam po nie i już wiem, znowu zaczęłam swój taniec z ziołami.

marchew zwyczajna

Marchew zwyczajna

Jako oznakę szczególnej jedności z Naturą i jej darów robię tym razem maść w moździerzu, powolnie rozcierając wszystkie składniki. Spróbuj chociaż raz zrobić taką maść. Zatop się w ulotnej chwili każdej czynności, którą wykonujesz, stanie się to swego rodzaju hołdem dla Natury, a ona odwdzięczy ci się nie tylko świetną maścią, da ci też spokój, jaki osiągniesz w czasie pracy. Aby to się stało, musisz spełnić tylko jeden warunek- myśl wyłącznie o tym, co robisz teraz, oddaj się prostemu siekaniu, rozcieraniu, topieniu, ubijaniu.  Po tym wszystkim sprawdź, jak się czujesz. Opiszę ci kolejne czynności, a ty każdą z nich uczyń wielką i jedyną na świecie, zatop się w niej. Wycisz telefon, nie gotuj równocześnie obiadu, nie rozmawiaj z domownikami. To jest chwila tylko twoja i roślin. I jeszcze jedna ważna sprawa – nigdy nie zaczynaj produkować swoich mikstur, gdy jesteś przepracowany, zły, rozżalony, przecież nie ma takiej potrzeby, by takie emocje przechodziły do lekarstwa ziołowego.

Maść na trudno gojące się rany, skaleczenia

  1. Zerwij zioła ułatwiające leczenie podrażnionej skóry. Będą to rośliny, które mają w opisie swego działania podane, że działają bakteriobójczo lub ściągająco. Oprócz tego zawsze dorzuć do swego zbioru rośliny, które zawierają w swym składzie śluz i alantoinę – to ułatwi ładne wyleczenie naskórka. Takich roślin jest bardzo dużo, podaję tylko kilka przykładów.
maść na skaleczenia

Od lewej: krwawnica, stokrotka, żywokost, gwiazdnica, tojeść, krwawnik, przywrotnik, bodziszek, ogórecznik, babka lekarska, głowienka, orzech włoski

  • zawierają alantoinę – korzeń, liść żywokostu, liść babki lekarskiej
  • zawierają śluz – liść i kwiat ślazu, malwy, prawoślazu, korzeń prawoślazu, nasiona kozieradki, nasiona lnu, babki płesznik, młode liście lipy, kwiat lipy, liść podbiału
  • działają bakteriobójczo – kwiat i liście nagietka, liście jeżówki purpurowej, ziele tymianku i macierzanki, kwiat lawendy, kwiat krwawnicy, liście i kwiat głowienki, liście i kwiat dziurawca, liście i kwiat rumianku, krwawnika, liście i kwiat dziewanny liście i korzeń łopianu i wiele, wiele innych – na przykład te, które widzisz na zdjęciu powyżej. Nie ma na nim kwiatu nagietka, który jeszcze nie zakwitł, dodałam go w postaci maceratu olejowego.

2. Odrzuć nieładnie wyglądające liście, kwiaty, połóż na desce i drobno pokrój nożem, najlepiej ceramicznym. Powinieneś mieć około 150 ml pokrojonych ziół.

maść na skaleczenia, rany

3. Wrzuć ziele do moździerza i skrop alkoholem 40% – dodaj tyle alkoholu, żeby każda cząstka roślinna była lekko wilgotna. Nałóż na moździerz folię, odstaw na 20 minut. To czas dla roślin na wzmożenie aktywności ich komórek, zaczynają wibrować i uwalniać swe związki.

4. Po 20 minutach dodaj do moździerza 1-2 łyżki gliceryny i spokojnie rozcieraj zioła. Trzyj naokoło i rozgniataj tkankę roślinną uderzając pałką o spód i ścianki moździerza. Związki lecznicze wibrują coraz szybciej i wydostają się z komórek, większość z nich znajdzie się w zaczynającym się tworzyć soku. Cały czas bądź ze swoimi roślinami z intencją utworzenia doskonałej maści.

maść na skaleczenia, rany

5. Oceń mniej więcej, ile utworzyło się soku – będzie ci potrzebne o połowę mniej lanoliny, by w twojej maści związały się tłuszcze, które dodasz, z wodą, jaką jest sok z roślin i gliceryna.

6. Roztop w kąpieli wodnej masło twarde – kokosowe lub shea (około 60 g) oraz 1-2 łyżeczki lanoliny, jeśli nie masz, to może być też maść nagietkowa, którą kupisz w aptece. Jeśli korzystasz z maseł nierafinowanych to uważaj na temperaturę topnienia, nie powinna przekraczać 60 st. C (w przypadku masła shea, bo kokosowe bardzo szybko się rozpuści). Jeśli masło shea zaczyna się rozpuszczać, to wyciągam już słoik z kąpieli wodnej i mieszam masło do całkowitego rozpuszczenia. W ten sposób ograniczam działanie wysokiej temperatury.

Rada: Jeśli nie masz lanoliny to możesz razem z masłem shea lub kokosowym stopić łyżeczkę wosku pszczelego – powinien związać sok z roślin, ponieważ nie jest to duża ilość wody. W zasadzie to swoją maść zrobiłam właśnie w ten sposób, nie miałam jeszcze lanoliny.

7. Masę roślinną z moździerza wraz z sokiem wrzuć do słoika z roztopionym tłuszczem i włóż znowu do gorącej kąpieli wodnej, ale pilnuj by temperatura w środku nie przekroczyła 60 st. C. Trzymaj słoik przez co najmniej 30 minut, pozostaw do ostygnięcia. Dobrym sposobem jest umieszczenie szczelnie zakręconego słoika w zmywarce do naczyń, w trakcie mycia naczyń.

8. Ostygniętą masę roślinną wyciśnij przez poczwórnie złożoną gazę, ubij, odstaw do lodówki. Po 10 minutach ponownie ubij. Po kolejnych 10 minutach ponownie ubij.

ziołowa maść na skaleczenia, rany

 

Rada: Nie ubijaj maści w przypadku, gdy całkiem zastygła, gdyż ubijana w takim stanie może ponownie się rozwarstwić. Jeśli tak się stanie uratujesz ją, jeśli ponownie ją stopisz i rozpoczniesz od nowa proces ubijania.

Rada: Uzyskasz piękny, zielony kolor maści, jeśli nie dodasz żywokostu i nagietka.

Aby robienie maści stało się twoją czynnością medytacyjną musisz z pewnością wykonać pierwszą maść, na początku możesz się troszkę denerwować kolejnością działań. To tak, jak z pieczeniem ciasta – najpierw punkt po punkcie, potem już tylko rutyna i cudowne bycie z jajkami. 😉 W naszym przypadku oczywiście z ziołami, ich zapachem, kolorem i fakturą. Bardzo jestem ciekawa, na ile relaksują cię zioła i czy masz swoje ulubione formy pracy z nimi. Czy też zauważyłeś, że niosą spokój?

 

Jeśli nie masz czasu, dostępu do ziół lub z innych powodów jest ci wygodniej zakupić gotowy produkt, to zapraszam do mojego sklepu internetowego, możesz w nim kupić niektóre opisywane przeze mnie produkty. Sklep tutaj.

Krwawnik

Krwawnik

marchew dzika

Marchew dzika

 

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

12 komentarzy

  • Odpowiedz Sierpień 6, 2016

    Jadzia

    Dzięki, to właśnie przepis dla mnie – ciagle podrapana i pokaleczona muszę spróbować maści. A już samo czytanie leczy duszę, niesie spokój i przyjemnie relaksuje. Magia płynie z Twoich tekstów.

    • Jeśli piszę magicznie to bardzo mnie to cieszy. 🙂 Właśnie o to chodzi, żeby tak napisać, by samo czytanie też pomogło. Różne są przecież sposoby leczenia duszy i ciała. Dziękuję za tę informację zwrotną i życzę odczucia tej wielkiej przyjemności, jaka płynie z robienia maści z całą uważnością, na jaką ona zasługuje. 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 27, 2016

    Kornelia

    Dzień dobry! Krem wg Pani przepisu zrobiony. Jest fantastyczny ! Cudownie działa! Muszę taką techniką zrobić więcej podobnych prób, by obdarzyć takimi wspaniałościami resztę rodziny ! Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. Kornelia

  • Odpowiedz Lipiec 22, 2016

    jola

    Jola – chyba się starzje ale zakreciło mnie w oku – taka mała łezka , piękny tekst .

  • Odpowiedz Lipiec 21, 2016

    Teresa

    Witam serdecznie!
    Niesamowicie piękny teks. Piękno w tym co widzę ale jeszcze większe w tym co czuję.
    Dziękuję pozdrawiam.

  • Odpowiedz Lipiec 19, 2016

    Małgosia

    W codziennym wirze życia zapominamy o tym by z’ uważnością’ przyglądać się najprostszym czynnościom ,a takie mądre słowa potrafią nas na chwilę zatrzymać.Dziękuję i pozdrawiam Małgosia

    • Ja również ci dziękuję, że zechciałaś mi o tym napisać. 🙂 Wiesz, najdziwniejsze jest to, że każdy z nas ma w sobie tę uważność, ale nie chce jej włączać, woli pracować szybciej i więcej. Iluzja prowadząca do… Właśnie, do czego? O tym może się przekonać każdy z nas analizując swoje życie. Dobrego dnia Małgosiu. 🙂 Z uważnością. 😉

  • Odpowiedz Lipiec 19, 2016

    Ola z

    Pięknie napisałaś! Odkrywcze dla mnie jest to podkreślenia wyciszenia, ja zawsze się spieszę i nie zwróciłam uwagi jak istotne jest to skupienie w pracy z ziołami. Piękna rada, biorę i będę stosowała. Jak zwykle dziękuje, tak dobrze mi się dzień zaczął ❤️

Zostaw odpowiedź