Małgorzata Kaczmarczyk

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

Historie rodzinne

Pradziadek mojego męża – Jan – kupił 4 ha gruntu na wzniesieniu, w czasach, kiedy podupadły dwór wyprzedawał swoje nieruchomości. Jan zajmował się kuśnierstwem – garbował skóry i szył z nich płaszcze na zamówienie dla „panów”, stąd prawdopodobnie miał pieniądze na zakup ziem.

Myślę…

Słownik języka polskiego podaje taką definicję słowa myśleć: kojarzyć, wnioskować, zastanawiać się skupiać się na czymś chcieć coś zrobić mieć zdanie Wszystkie te czynności są nam na tyle wystarczająco bliskie, by stwierdzić, że w zasadzie to cały czas myślimy. Nasz mózg nieustannie pracuje, nie daje nam odpocząć. W biegu życia nie zastanawiamy się  nawet nad tym, o czym myślimy – myśli fruną naokoło nas. Ich gonitwa towarzyszy nam w trakcie sprzątania, pracy, spaceru, robienia zakupów itd. Nad procesami zachodzącymi w naszej głowie zaczęłam się  głębiej zastanawiać, gdy okazało się, że mam bardzo dużo wolnego czasu. Sytuacja taka nastąpiła wskutek świadomej…

Miejsce, gdzie mieszkam

Beskid Wyspowy – maleńka przestrzeń na mapie Polski. Przestrzeń, której się zazwyczaj nie zauważa, bo jeśli już jedziemy w tę okolicę odpocząć, to raczej podążamy w Gorce lub Tatry. W ten sposób przejeżdżamy obok Beskidu Wyspowego.

Sen jest dobry, ale ksiązki lepsze

Dlaczego czytam?

Książka stała się częścią mnie, od kiedy nauczyłam się czytać. Baśnie, książki przygodowe, podróżnicze, historyczne – wszystkie stanowiły dla mnie lepszy świat – magiczny, tajemniczy, a przede wszystkim ciekawszy. Myślę, że uciekałam w ten sposób od nudy dnia codziennego, ale także zaspokajałam swoją skłonność do poznawania życia ludzi w innych krajach i innym czasie. Czytanie sprawiało, że unosiłam się poza granice czasoprzestrzeni.

Najpiękniejsze miejsce nad Bałtykiem

Kilka lat temu wybraliśmy się z mężem nad polskie morze. Odwieźliśmy córkę na Hel i jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, szukając miejsca na nocleg. W ten sposób trafiliśmy do Białogóry. Pogoda nie sprzyjała leżakowaniu, ale za to  mogliśmy pozwiedzać okolice. Pałacyki, dworki, restauracje w starych młynach, spichlerzach – zwiedzanie tego i fotografowanie sprawiło nam wielką przyjemność. Największa atrakcja czekała na nas wieczorem – spacer na plażę, by zobaczyć zachód słońca. Pierwszego dnia poszliśmy główną promenadą. Wrażenia? Idziemy 15 minut aleją asfaltową pełną ludzi i kramów. Droga jest w lesie, więc całkiem przyjemnie nam się spaceruje. Drugiego dnia przez przypadek trafiliśmy na ścieżkę…

Wino z owoców róży dzikiej

Wino z owoców dzikiej róży

W tym roku postanowiłam, że zrobię wino, oczywiście lecznicze. Jeśli lecznicze to z głogu lub dzikiej róży. Wybrałam dziką różę, z prostej przyczyny – jest bardziej dostępna w mojej okolicy. Ze zbieraniem był troszkę kłopot – jej owoce wiszą pośród kolców.

Zupa z dyni

Kilkanaście lat temu dynię kupowano głównie dla ozdoby. Ja i moi bliscy na pewno jej nie spożywaliśmy. Pierwszy raz zetknęłam się z przepisami z dyni, gdy przechodziłam kurs gotowania makrobiotycznego. Prowadząca – pani Ania – zachwalała jej zalety, głównie z powodu jej naturalnej słodyczy (w makrobiotyce  nie je się słodyczy, w każdym razie tych standardowych). Pani Ania polecała tylko dynię Hokkaido, którą wtedy można było znaleźć  w jednym sklepie ze zdrową żywnością. Przypuszczam, że moja nauczycielka przyczyniła się do rozpowszechnienia wśród okolicznych rolników tej odmiany dyni rozdając im pestki  i namawiając  na wysiew na wiosnę. Jej działalność dała efekty, gdyż…

Pasztet z soczewicy – przepis makrobiotyczny

Czasy, kiedy moja rodzina jadła makrobiotycznie minęły dawno, ale do dzisiaj wszyscy pamiętamy pyszny pasztet z zielonej soczewicy. Dieta makrobiotyczna jest pełna nie tylko nakazów, ale i zakazów. Nie wolno np spożywać mięsa,  ziemniaków, pomidorów, makaronów.  Raz na tydzień mogliśmy jeść chleb (na zakwasie) i nie ukrywam ,  że w naszej rodzinie świętowaliśmy ten dzień. Stęsknieni smaku chleba celebrowaliśmy możliwość jedzenia kromek, do których przygotowywaliśmy parzone rzodkiewki (nie wolno surowizny) i różnego rodzaju pasztety. Najlepszy był pasztet z zielonej soczewicy. Po takiej kolacji mieliśmy pełno w brzuchu, na pewno zbyt pełno jak na makrobiotykę, ale tym się nie przejmowaliśmy. Każdy…