Stellaria – gwiazda pośród chwastów

Wcześnie rano zjechałam do sklepu. Powitały mnie blade róże na niebie, wschodząca jasność dnia, sarny obserwujące drogę, bażanty lśniące zielenią piór; spokój oświetlony jeszcze niebieskawym światłem poranka. Droga taka sama, dzień jak co dzień. Dobrze mieć świadomość, że to nie zniknie, że będzie takie samo.

Codziennie rano wychodzę do mojego ogródka i tutaj mam kolejną niezmienność – rosną chwasty. 🙂 Pokrzywa, mniszek, przytulie, gwiazdnica, żółtlica śmiało goszczą się na mojej próchniczej ziemi. W zeszłym roku świadomie wpuściłam następne chwasty – mak i glistnik. Można powiedzieć, że w jednej ze skrzyń uzyskałam darń makową. 🙂 Nie przeszkadza mi to wcale, bo akurat te chwasty łatwo się plewi, no i zawsze można je troszkę podjeść. Po dzisiejszym obchodzie usmażyłam kilka z nich z jajkami i nabrałam ochoty na zupę z „dziewięciu ziół” oraz na koktajl z pokrzywą w roli głównej.

W pradawnym błogosławieństwie ziół mówi się:

Owe dziewięć ziół mają zatem moc przeciw dziewięciu złym duchom,

przeciw dziewięciu zaraźliwym chorobom, przeciw śmierdzącej truciźnie (..)

Kiedy jakaś trucizna nadleci ze wschodu albo jakaś przybędzie z północy

albo jakaś z zachodu nawiedzi ludzkość.

W. D. Storl: Zioła lecznicze i magiczne

Te dziewięć ziół to prawdopodobnie rośliny, które najwcześniej wschodziły i rosły w danej okolicy. Rozejrzyj się więc wokół siebie i zauważ, które pierwsze wybijają z ziemi. U mnie jest to zdecydowanie gwiazdnica, mniszek, pokrzywa, przytulia, krwawnik, babka, bylica, stokrotka, czosnek niedźwiedzi. Spożywałam je na początku mojego zamieszkania tutaj, potem zaprzestałam wskutek dużej ilości pracy, teraz chcę do tego wrócić. Chcę ponownie czerpać z magii moich dziewięciu ziół. Pamiętam, jak na początku z każdego spaceru wracałam z wiązką zebranych roślin i wówczas – najczęściej blendowałam je z wodą i spożywałam w postaci koktajlu. Mam silne pragnienie powrotu do roślin, podobnie jak zwierzę instynktownie wybiera najlepszy dla siebie pokarm, tak i ja czuję w sobie mocno – nadszedł ten czas. To czas  codziennych, prostych rytuałów. Wychodzenie do ogrodu, plewienie, odkładanie do kosza czystych roślin na poranny koktajl lub południową zupę. Dzisiaj też podążam z nożyczkami, koszem i chęcią spotkania się z ziemią.

Opowieść o gwiazdnicy

Gwiazdnica to jeden z cudów witalności, nic dziwnego że w niektórych regionach wymienia się ją jako jedno z dziewięciu magicznych  roślin przeciw każdej zarazie, która odbiera siłę człowiekowi. Stellaria media, dawniej spożywana na surowo, do tej pory w Indiach sprzedaje się na targach odmianę gwiazdnicy w formie sałaty – Stellaria aquatica. W XVI wieku J. Gerard napisał, że na ulicach Londynu wystawiano powiązane w pęczki gwiazdnice. Najczęściej karmiono nimi popularne wówczas ptaki w klatkach.  Dzisiaj ptaki też chętnie jedzą gwiazdnicę, a jej historyczne użycie jako tego rodzaju karmy pozostawiło swój ślad w postaci nazw zwyczajowych tego ziela – kurze jelito, gwiazdnica ptasia, gęsie ziele.

Czytam o gwiazdnicy w kilku książkach, dowiaduję się ciekawych rzeczy, na przykład o nienawiści do  niej E. R. Spencera, amerykańskiego eksperta od zabijania chwastów, który widział trudność w jej zlikwidowaniu i zaproponował posypanie rośliny żrącym siarczanem amonu. To były lata powojenne XX wieku, kiedy szerzyła się niechęć do chwastów i ciągle  szukano sposobów na ich likwidację, a w gwiazdnicy stwierdzono odporność na herbicydy. Gwiazdnica rzeczywiście może zmniejszyć drastycznie wielkość plonów poprzez szybkie zarastanie ziemi, ale dzisiaj, w czasie suszy jej szeroko rozpostarta kępa to ochrona dla ziemi przed utratą wilgoci. Gdy już przyjdą deszcze, zacznę ją wyrywać i tworzyć z niej kompost, ma sporo zielonej masy.

Czytam o jej wielkiej sile wzrostu i o tym, że już przy niskich mrozach jest w stanie przetrwać, a lekkie ocieplenie powoduje jej natychmiastowy wzrost, o tym, jak gwiazdnica, gdy nocą pada zimny deszcz lub śnieg, otula młodziutkie pędy swoimi liśćmi, by dać im ochronę, o złości pana Spencera, który nie rozumiał, jak tak paskudną roślinę można było nazwać tak pięknie – stellaria – gwiazdka.

Piękne opowieści o niezwykłej roślinie, w Polsce mało popularnej w lecznictwie naturalnym.

Lecznicze właściwości gwiazdnicy

Stany Zjednoczone, Rosja, Wielka Brytania są krajami, w których gwiazdnica jest przedmiotem badań, stosuje się ją w herbatkach odchudzających, czyli korzystnie wpływa na przemianę materii. Poza tym wykazuje działanie:

  • przeciwreumatyczne, uśmierza ból
  • moczopędne, odtruwające, równoważy zawartość wody w organizmie
  • tonizujące na wątrobę
  • przyspieszające gojenie ran, likwidujące swędzenia przy egzemach
  • redukujące krwawienie wewnętrzne i podrażnienia – powstrzymuje krwawienia z jelit, wrzodów, odbytnicy
  • wspomagające  dla układu oddechowego – pomaga w przypadku suchego kaszlu, astmy, alergii

Gwiazdnica zawiera saponiny, które wpływają dobrze na wywoływanie odruchu kaszlu, wspomagają trawienie oraz podwyższają resorpcję  innych substancji czynnych. Oznacza to, że gwiazdnicę możemy śmiało dodawać do mieszanek ziołowych, ponieważ saponiny wejdą w synergię z innymi związkami. Gwiazdnica wspomaga ogólną witalność organizmu, zwłaszcza w okresie wiosennym.

Dawniej gotowano gwiazdnicę w tłuszczu gęsim dla zrobienia maści na podrażnioną skórę. Przykładano również zmiażdżoną gwiazdnicę w formie okładu na rany, otarcia, egzemy, łuszczycę – każdy rodzaj skóry zmieniony chorobowo. Gwiazdnica zawiera w swoim składzie niezwykle cenny kwas gammalinolenowy – GLA, który  zapobiega przedwczesnemu starzeniu się, likwiduje stany zapalne na skórze, hamuje stany alergiczne.

Najprostszy sposób na atopię skórną

Pokrój drobno gwiazdnicę, rozetrzyj w moździerzu z odrobiną gliceryny lub wody, przyłóż na problem skórny. Jeśli nie posiadasz moździerza, to skorzystaj z blendera, abyś był w stanie zblendować, dodaj odrobinę gliceryny lub wody. Zblendowane zioła możesz zamrozić w kostkach lodu i wykorzystywać cyklicznie. Gwiazdnicę zastosuj też jako zioło do kąpieli, jest to szczególnie istotne w pielęgnacji delikatnej skóry dzieci.

200 ml rozdrobnionej gwiazdnicy

100 ml wody

W garnuszku umieść gwiazdnicę i wodę, włóż blender, zblenduj,  zostaw na noc lub 2-3 godziny. Przefiltruj. Część zostaw na przymoczki, zamroź w kostkach. Resztę odwaru wlej do kąpieli dla dziecka.

Dziecku możesz robić również przymoczki ziołowe na miejsca dotknięte alergią. Namocz bawełnę w odwarze z  gwiazdnicy i przykładaj na chwilę do skóry dziecka. Spróbuj robić to co 2-3 godziny i zaobserwuj, czy jest efekt złagodzenia. Jeśli twoje dziecko dobrze reaguje na to zioło, to zrób sobie więcej odwaru i zamroź w kostkach do lodu, potem rozmrażaj po 1 kostce i zużywaj.

Napar z gwiazdnicy do spożywania wewnętrznego

3 łyżki rozdrobnionej gwiazdnicy

600 ml wrzątku

Zalej wrzątkiem zioło, odstaw pod przykryciem na godzinę. Przefiltruj, ponownie podgrzej, wlej do termosu, popijaj kilka razy dziennie.

Jak radzę sobie z gwiazdnicą i innymi chwastami

Gwiazdnica szybko wyrasta w postaci kępy i zarasta ziemię, dlatego też może być jednym z bardziej agresywnych chwastów, które obniżają plony. Ja bardzo ją lubię, jeśli tylko plewi się systematycznie, to nie zagłusza roślin. Plewi się łatwo, a roślina dostarcza masy zielonej, którą z kolei możemy przerobić w kompostowniku na ziemię. Zazwyczaj jedną ze skrzyń, w których uprawiam jarzyny i zioła, przeznaczam na roczny kompostownik. Wrzucam do niej chwasty/zioła i przysypuję ziemią zebraną ze świeżych kretowisk. Pod koniec roku zazwyczaj jest tego dosyć sporo, na wiosnę jedynie rozluźniam kopaczką ziemię i sadzę sałaty, fasolkę, dynię. Nie będzie to ziemia całkowicie przerobiona, to znaczy będą w niej części roślin, ale na następny rok już na pewno stanie się ziemią bogatą w składniki mineralne potrzebne do wzrostu.

Dziękuję za wysłuchanie opowieści o gwiazdnicy, a poniżej zdjęcie kolejnego potentata – bluszczyku kurdybanka, zielone tło to przytulinka wiosenna. Przytulinką niezwykle pachną łąki w maju, to  maleńka roślinka, ale tworzy pachnące łany. O kurdybanku możesz poczytać tutaj. To dobre zioło na ten czas, jest świetne w przypadku kaszlu.

W naszej rzeczywistości dobrze jest mieć swoją ostoję, da nam siłę w czasie, być może, trudniejszym dla nas. Życzę ci, byś znalazł swoją niezmienność, może nie odnalazł, bo masz ją na pewno; raczej zdał sobie sprawę z jej posiadania.  Oprócz tego, jak zwykle – dobrego dnia. 🙂

 

bluszczyk kurdybanek

 

Bibliografia:
W. D. Storl: Zioła lecznicze i magiczne
Atlas chwastów
JJ Pursell: Lecznicze rośliny dziko rosnące
pr. zbiorowa: Zielarnia
  • Facebook

Jeśli podobał ci się artykuł, udostępnij go znajomym. Pomyśl też o darmowej prenumeracie; mój newsletter to szybki dostęp do nowych artykułów, przepisy tylko dla ciebie oraz sklepowe aktualności i promocje. Na subskrypcję możesz zapisać się tutaj . Dziękuję 💚

12 komentarzy

  • Odpowiedz 20 kwietnia, 2020

    JoannaT

    Rozumiem, że pierwsze zdjęcie to gwiazdnica, a zdjęcie na dole wpisu? Widzę tam bluszczyk kurdybanek, mój ukochany, parę lat temu zdarzyło mi się go pomylić z gwiazdnicą, jak się okazuje…

    • Jest tam opisane – zielone tło to przytulinka wiosenna… To maleństwo pośród ziółek ale przepięknie pachnie.

  • Odpowiedz 20 kwietnia, 2020

    Jolanta Lalak

    Ja gwiazdnicę w towarzystwie kurdybanka, czosneczka i przetacznika dodaję w dużych ilościach do sałatki obiadowej. Pycha! I tak mi to smakuje, jak nie pamiętam kiedy cokolwiek. Chyba jakiś atawizm.

    • O tak, też miałam takie uczucie spożywając rośliny. 😀 Aż nie chciałam tego opisywać, ale rozumiem, co mogli czuć przodkowie spożywając na przednówku rośliny. 😀

  • Odpowiedz 20 kwietnia, 2020

    Kacper Zięba

    Czy w stosowaniu kulinarnym/kosmetycznym można używać ogólnie rodzaju Stellaria, czy wspomnianej przez Panią Stellaria media? Całkiem sporo gatunków gwiazdnic można spotkać.

  • Odpowiedz 20 kwietnia, 2020

    ELŻBIETA

    Dzień dobry , u mnie gwiazdnica obrodziła . Dodaję też na surowo do sałatek, koktajli. Wczoraj postanowiłam ją zakisić. Ciekawe co z tego wyjdzie. I może zrobię nalewkę, gdzieś widziałam przepis. Lubię eksperymentować aby jak najdłużej cieszyć się wspaniałymi roślinkami-chwastami-ziołami . Pozdrawiam

    • O, tak nalewkę na pewno też można – zalać goracym alkoholem wystarczy 40-50%. Jeśli chcesz zakisić, to jak najbardziej, ale spożyj ją już po 2-3 dniach kiszenia, gdy będzie jeszcze lekko gazować, potem może stać się zbyt bardzo – pasuje mi słowo – glamlasta, ale to słowo niezbyt eleganckie. 😀

  • Odpowiedz 20 kwietnia, 2020

    tokunagai

    Dzień dobry! Ja nie znałam nazwy tej rośliny jeszcze rok temu, ale już wtedy przypominała mi rozgwiezdzone niebo na łąkach. Fajnie że to wraca, dziękuję też Tobie, że snujesz tę opowieść!
    Mam pytanie – czy zaparzona gwiazdnica ma bardzo ziemny smak? Zrobiłam ostatnio napar, z zielem na pewno się nie pomylilam, ten smak jest dla mnie taki bardzo ziemny!
    Pozdrawiam

    • Tak, zdecydowanie gwiazdnica tak wygląda, zwłaszcza na ziemi ogródkowej, gdzie wczesną wiosną nie ma jej co pokonać. W zasadzie to jem gwiazdnicę tylko na surowo. Zaparzę ja dzisiaj i zedytuję odpowiedź.

  • Odpowiedz 20 kwietnia, 2020

    mottozmotka

    Lubię tu zaglądać, piękna strona, świetne zdjęcia, sporo treści. Zioła kochałam chyba od zawsze, ale dopiero niedawno, jakieś trzy lata temu zagościły na moim stole tak wspaniałe chwasty jak gwiazdnica, żółtlica i inne. Tyle możliwości, tyle właściwości, smaków! Im bardziej zaprzyjaźniam się z roślinami tym ciekawsze mi się wydają. Używam na surowo, suszę, robię syropy i nalewki. Przyznam, że wcześniej nie spotkałam się z zamrażaniem ziół, w tym roku na pewno muszę tak przygotować pokrzywę. Dziękuję za opowieść o gwiazdnicy, pozdrawiam serdecznie.

    • Ja też dziękuję ci za twój komentarz. To świetnie że tak wielu z nas lubi podjadać zioła/chwasty. Z żółtlicy robię zazwyczaj omlet, ma ciekawy smak, bardzo podobny do topinamburu. Widzę, ze zajmujesz się piękną pracą ręczną. 🙂 Kiedys też robiłam na drutach, to świetne zajęcie. 🙂

Zostaw odpowiedź