Mocna maść na bóle stawowe, reumatyczne, neuralgiczne

maść na silne bóle, masc na neuralgie

Spacer pośród wiejących wiatrów w zimie nie należy być może do najprzyjemniejszych, ale znowu mogę popatrzeć, dotknąć, odetchnąć, zrobić zdjęcia. Przyroda żyje nawet teraz i potrafi znaleźć sposób, żeby nam  to oznajmić. Niby szaro i ponuro, a w słońcu żółcą się i czerwienią nagie gałązki drzew. A co powiecie na wygląd mchu w zimie, przysypany kryształkami śniegu zieleni się zielenią życia, daleko mu do odpoczynku.

Błąkam się więc z aparatem, przecieram śnieżysty szlak, w kieszeni  nożyk i reklamówka.  Szukam odrostów topolowych do mojej nowej maści. Chcę ją przyrządzić na tłuszczu gęsim, a tłuszcz to wyjątkowy, bo zatrzymany tylko dla mnie przez mojego rolnika, który posiada własną hodowlę gęsi i sklepik jarzynowy. Pan Marcin raz mnie zawiódł i sprzedał tłuszcz komu innemu oraz nie chciał sprzedać tego, który jeszcze posiadał mówiąc: „Pani, mam we wsi 3 wesela, muszę mieć tłuszcz gęsi, bo mnie zamordują.” Hmm… „Panie Marcinie, a na co gościom weselnym jest potrzebny tłuszcz gęsi?” „To pani nie wie? Piją i przegryzają kanapkami z tłuszczem i skwarkami, żaden nie ma kaca i dalej może pić.” No to ja odpadam z tymi swoimi maściami.Widząc mój zawód chyba poczuł się z tym gorzej, bo obiecał mi, że następny będzie tylko dla mnie. Pomimo tego, co napisałam wyżej, muszę oddać sprawiedliwość panu Marcinowi, bo o właściwościach tłuszczu gęsiego związanych nie tylko z piciem alkoholu wie doskonale, sam na początku mi o tym opowiadał, chcąc mnie przekonać do niego. On wyleczył sobie ropne zapalenie płuc, „Pani, już bym był na tamtym świecie, gdyby nie ten tłuszcz.” Ja mu za tę cenną informację powiedziałam o żywokoście, też go zna, cieszę się więc z kontaktu z panem Marcinem, więcej takich ludzi i będzie coraz lepiej. Pan Marcin wie nawet, jak nie należy karmić gęsi, żeby tłuszcz był leczniczy. Na dowód jego doskonałej jakości zawsze pokazuje mi kolor – żółciutki. I taki powinien być, a ten, który sprzedają w sklepie, to wg pana Marcina mieszanina tłuszczu kaczego, kurzego, „no i może kapną trochę gęsiego.” 😉

Zastanawiam się więc, jak przerobić to moje cudo i pomyślałam jednak o maści, nie o weselach, takiej wzmocnionej, z wieloma składnikami, a żeby ich było jak najwięcej, część maceracji robię na tłuszczu gęsim. Ostatnio byłam na wsi u mojego taty i miałam przyjemność pooglądania z nim telewizji. U siebie nie mam w ogóle, a u taty mogłam skorzystać z kanału Discovery, na którym czasami jest coś ciekawego o sztuce, historii, różnych zakątkach świata. Zafascynował mnie film dokumentalny o życiu na Alasce. Niektórzy decydują się na samotne życie tam, w ciągłej zimie i samotności. Jedzą to, co upolują, sami budują domy, sami również robią sobie lekarstwa. Zaciekawiła mnie kobieta, która znalazła topolę w odległości 60 km od swojego domku i wybrała się tam skuterem śnieżnym po gałęzie, by sporządzić maść na swoje bóle. Cóż jednak mam bliżej.

Części składowe maści na bóle, od lewej - żywokost, dziurawiec, żywica, propolis, topola

Części składowe maści na bóle, od lewej – żywokost, dziurawiec, żywica, propolis, topola

Moja maść będzie składała się z różnych części składowych, po kolei opiszę, jak przyrządzić z nich maceraty, które potem możesz ze sobą połączyć, podam też uproszczony sposób na maść. Ja lubię pobawić się w alchemika, to mieszam. Maść jest wskazana na bóle kręgosłupa, stawów, neuralgie. Maść tylko z żywokostu bardziej wskazana jest na bóle kolan – mam doniesienia o jej wielkiej skuteczności, ale przed wszystkim regeneruje tkankę kostną – przy dłuższym stosowaniu.  Jednak dla silnych bóli związanych z reumatyzmem, neuralgią należy dołożyć kilka składników, które połączone ze sobą, wzmocnią swe działanie.

Muszę jeszcze wspomnieć o właściwym odżywianiu przy chorobach reumatycznych, gimnastyce, kąpielach ziołowych i o używaniu ziół wewnętrznie. Wszystko połączone razem da efekt zmniejszenia bólu, zwiększenia ruchomości stawów. Nie jestem fitoterapeutą, nie potrafię udzielić porad dotyczących picia konkretnych ziół. Każdy organizm jest inny i kuracja musi być dobrana indywidualnie. W Krakowie działa świetny ośrodek – Bonifratrzy, od lat zajmują się przetwórstwem ziołowym, może tam zdecydujesz się zasięgnąć porady.

W niektórych wierzeniach wymienia się też duchowe przyczyny chorób, uważa się, że sami pracujemy na określone schorzenia, w przypadku chorób związanych z bólem kręgosłupa, stawów spróbuj odpowiedzieć sobie na pytania:

Czy czuję się kochana/y?

Czy rozpamiętuję traumy z przeszłości, żyję przeszłością i krzywdami, które wyrządził mi ktoś lub zrządzenie losu?

Czy obawiam się o finanse?

Czy oskarżam, krytykuję innych?

Czy mam poczucie, że jestem wykorzystywana/y?

Czy potrafię ustąpić, czy też żyję wg schematów?

Jeśli choruje dziecko, pytania powinien zada sobie rodzic. Może z powątpiewaniem je przeczytasz, może ze złością, ale to jest tylko teoria, możesz nad nią chwilę pomyśleć. Ja stosuję u siebie leczenie ziołami i właściwym myśleniem. Kieruję się w stronę tolerancji, harmonii, łatwo wybaczam, zapominam o krzywdach, pozwalam bliskim żyć tak, jak chcą, nie oceniam ich, akceptuję to, co mi się przydarza, ciągle uczę się nie kłopotać finansami. I muszę napisać, że moje zdrowie z roku na rok (tak, te zmiany nie są szybkie, skoro latami się na coś pracowało) jest coraz lepiej. Nie oznacza to, że ciągle się cieszę, też przydarza mi się smutek i złość, ale nie pielęgnuję tych uczuć, one przychodzą i odchodzą. Ból kręgosłupa, stawów jest tylko okazjonalny i szybko pomagają mi moje maści. Wróćmy więc do receptury.

Potrzebne będą ci maceraty:

  1. Macerat topolowy
  2. Macerat żywiczny
  3. Macerat żywokostowy
  4. Macerat dziurawcowy
  5. Propolis – lub bez niego, jeśli jesteś uczulony na produkty pszczele

Jak zrobić macerat topolowy

gałązki topolowe

Moja wycieczka skończyła się ścięciem jednorocznych przyrostów topoli osiki, ta odmiana ma nisko rosnące gałązki, które wygodnie jest ściąć. Inne moje topole są zbyt wysokie. Jednoroczne przyrosty poznasz po kolorze, na zdjęciu są położone wyżej, na dole zdjęcia 2 gałązki starsze. Starsze gałązki też zbieram, bo zazwyczaj mają 1-2 cm przyrosty zakończone pączkami topoli. Odrywam je palcami, a gałązki wyrzucam. Cieńsze gałązki tnę na centymetrowe odcinki, ze starszych ściągam nożykiem korę. Praca idzie dosyć szybko. Wszystkie ścinki kory tnę na drobne kawałki, umieszczam w woreczku foliowym i lekko uderzam tłuczkiem, tyle żeby trochę rozerwać ścianki komórkowe pączków i kory. Wrzucam do słoja, zalewam tylko do przykrycia alkoholem 40% – dla wzmożenia ekstrakcji, zakręcam. Na drugi dzień, wlewam roztopiony tłuszcz gęsi w temperaturze 50-60 st. C. Umieszczam słój w piekarniku, nastawionym na temperaturę 50 st. C. Zostawiam na 3 godziny. Pozostawiam do ostygnięcia, wkładam do lodówki,  na drugi dzień znowu ustawiam na temperaturę 50 st. C na 3 godziny, pozostawiam do ostygnięcia. Lekko ciepły wyciskam przez gazę.

kora i pączki topoli

Żywiczne ciekawostki

Żywicę zbierałam w Bieszczadach i w Borach Tucholskich. Jestem nią trochę zafascynowana, wyszukuję informacji. Bardzo ciekawe jest przede wszystkim to, że Polska była kiedyś krajem, gdzie zbierało się żywicę, stąd ślady na korze drzew w lasach północnej Polski, istniał zawód żywiczarzy, obecnie już zapomniany. W Polsce zaprzestano zbierać żywicę w latach 90-tych XX wieku. Obecnie najwięcej zbiera się w Chinach, Brazylii, Rosji. Źródło. Najbardziej interesują mnie informacje o zastosowaniu leczniczym żywicy z drzew iglastych. I okazuje się, że była ona znana już wiele lat temu.

  • Na Syberii żuje się żywicę modrzewia syberyjskiego dla dezynfekcji jamy ustnej. Pierwsi osadnicy północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych i Kanady przejęli zwyczaj żucia żywicy świerka od rdzennych mieszkańców, ponoć zapobiegało to bólom głowy i zęba.
  • Indianie Ameryki Północnej ogrzewali żywicę w tłuszczu, który potem wylewali na skóry karibu. Skórami obkładali chore miejsce w przypadku bólów stawów, stłuczeń, skaleczeń.
  • W Himalajach do zmniejszenia neuralgii stosowano mieszankę żywicy z jodły himalajskiej Abies spectabilis i olejku różanego. Długotrwałe stosowanie powodowało rozluźnienie mięśni i zmniejszenie bólu.
  • Tradycyjny napój Greków to Retsina, białe wino, do którego na początku fermentacji dodaje się 2/1000 część żywicy. Przepis wynika z tradycji przechowywania wina w amforach glinianych,  zabezpieczano je żywicą przed wilgocią.

Jak zrobić olejowy macerat żywiczny

żywica drzew iglastych

Przede wszystkim nie jest to proste, bo żywica ma wielkie bogactwo składu i część cennych związków na pewno ulegnie ulotnieniu wskutek  działania temperaturą, a bez niej nie da się w warunkach domowych rozpuścić żywicy. Część w ogóle się nie rozpuści, np kamfora i terpentyna, zobaczycie je jako drobne, przejrzyste kryształki w resztkach po wyciśnięciu mazi, która nadal będzie kleista.  Żywica jest substancją, którą drzewo (również roślina) wydziela, by ochronić swoją ranę powstałą wskutek pęknięcia, uszkodzenia. Każda żywica drzew iglastych (sosna, świerk, modrzew, jodła) jest lecznicza. Lepką substancję zbiera się wyskubując ją nożykiem/śrubokrętem z powstałych nacieków. To mozolne zbieranie, bo czasem możesz przejść spory kawałek zanim znajdziesz widoczną żywicę. U mnie w lasach jej nie widziałam, dlatego zbierałam w Borach Tucholskich i w Bieszczadach. Ręce stają się pokryte żywicą, łatwo zmyjesz lepiące ślady olejem. W domu przechowuj ją w szklanym słoiku, z dala od światła.

Mój zbiór żywiczny najpierw rozdzieliłam nożem, na tyle, na ile mogłam. Nie możesz wrzucić kuli żywicy do tłuszczu, lepiej gdy będzie w kawałkach. W miarę rozdrobnioną żywicę zalej ciepłym spirytusem do przykrycia żywicy, zamknij w słoiku, odstaw w ciemne, ciepłe miejsce, np na lekko grzejący kaloryfer – dla izolacji od bezpośredniego źródła ciepła możesz na kaloryfer najpierw położyć złożoną ściereczkę bawełnianą. Na drugi dzień wlej do środka  tłuszcz podgrzany do temperatury 50 -55 st. C. Użyłam tłuszczu gęsiego, możesz użyć wieprzowego, roślinnego, jeśli zdecydujesz się na roślinny, to wybierz olej rafinowany. Proporcje 1:5, gdzie 5 oznacza ilość tłuszczu. Możesz zrobić to „na oko” – wsyp żywicę do słoja, zaznacz kreskę, dokąd sięga żywica, dorysuj 5 części tłuszczu i wlej do tego miejsca, które zaznaczyłeś jako piąte. Część żywiczną policz jako pierwszą. Wstaw słój do piekarnika podgrzanego do temperatury 50 st. C. Dalej jak w przypadku maceracji topolą. Ja robiłam dwa maceraty – topolowy i żywiczny razem, w piekarniku. Po maceracji odciśnij mocno w poczwórnie złożonej gazie.

Co zrobić z resztkami po odciśnięciu?

Gdy będziesz przecedzać macerat żywiczny, to zauważysz, że nie wszystko się roztopiło, maź nadal jest klejąca. Odcisnęłam ją mocno i zalałam ciepłym spirytusem, słój owinęłam srebrem i położyłam na ciepłym  kaloryferze. Co kilka godzin wstrząsałam słojem i nożem rozdrabniałam resztki, by umożliwić spirytusowi macerację. Macerowało się 3 dni – resztki żywiczne straciły lepkość, stały się kruche, a płyn ciemnobrązowy. Taki kolor nadała kalafonia, która w kontakcie z ciałem powoduje jego rozgrzanie, ma lekkie właściwości przeciwzapalne, które wykorzystuje się do produkcji plastra nostrzykowego – na trudno gojące się rany. Nie dodaję jej do maści, będę testować na sobie, chcę przygotować coś w aerozolu dla ludzi nie lubiących maści. Już niedługo zacznie się wiosna i pąki będą nabrzmiewać, wtedy zajmę się produkcją aerozolu.

Pozostały nam jeszcze trzy  składniki maści: żywokost, propolis i dziurawiec. Wynika z tego, że post na pewno będzie długi. Mam nadzieję, że starczy ci cierpliwości w czytaniu.

Najlepiej, gdybyś miał żywokost w postaci glicerytu – ułatwia to łączenie fazy olejowej z wodną, ale możesz też zrobić wódkę żywokostową, tylko w przypadku robienia maści musisz mieć też lanolinę, inaczej się nie połączy!!

Macerat żywokostowy

Zrób glicerynowo-alkoholowy, przepis tutaj – jedna uwaga – jeśli jest zbyt gęsty, dodaj trochę wody, wymieszaj, dodaj gliceryny, wymieszaj.

Jeśli masz tylko susz żywokostowy, zmaceruj go w alkoholu 40% w stosunku 1:5, gdzie 5 oznacza alkohol.

Uwaga! Jeśli będziesz dodawać macerat alkoholowy z żywokostu, to musisz dodać też odpowiednią ilość lanoliny, inaczej maść się rozwarstwi. Lanolina przyjmie 2 razy więcej wody, czyli też glicerytu, alkoholu. Jeśli po zrobieniu maści z wódką żywokostową, maść się rozwarstwi, to delikatnie ją stop i dodać stopionej (osobno) lanoliny,  zmiksuj, włóż do lodówki.

Macerat dziurawcowy

O dziurawcu już pisałam, przepis na macerat alkoholowy tutaj, na macerat olejowy tutaj. Dziurawiec łagodzi nerwobóle, jeśli chcesz zrobić macerat alkoholowy, to użyj alkoholu 40%, w artykule jest podany 70%, ale to do działania przeciwdepresyjnego, dla działania przeciwbólowego wystarczy alkohol 40%. Po prostu zalej rozdrobnione kwiaty dziurawca (lepiej same, mają więcej hyperycyny niż liście) w stosunku 1:3 alkoholem 40%, nie musisz osłaniać przed światłem, postaw w miejscu ciepłym, codziennie wstrząśnij, po 2 tygodniach przefiltruj. Możesz użyć też maceratu olejowego z dziurawca, przepis tutaj.

Jeśli masz olej, to wlej go po prostu to stopionych tłuszczy – maceratu topolowego, żywicznego. Jeśli masz macerat alkoholowy, to najpierw musisz go połączyć z lanoliną, inaczej maść się rozwarstwi. Ja mam trochę maceratu olejowego z dziurawca i sporo maceratu alkoholowego. Dodaję to i to. Alkohol najpierw muszę połączyć z lanoliną, która przyjmie 2 razy więcej wody, niż sama waży. Odmierzam więc 100 g lanoliny, 100 g maceratu alkoholowego z dziurawca (to 120 ml!). Podgrzewam lanolinę do stopienia, odstawiam, podgrzewam do podobnej temperatury – ok 45 stopni C – macerat alkoholowy z dziurawca. gdy obydwa składniki są w podobnej temperaturze, wlewam do lanoliny alkohol, równocześnie miksując za pomocą końcówki motylkowej. Uzyskuję brunatnoczerwoną maź, jest jednolita, nie rozwarstwia się.

Uwaga: Nazajutrz maść jednak się rozwarstwiła, dodaję jeszcze łyżeczkę lanoliny.

Propolis

Kup w sklepie zielarskim lub zrób wg przepisu tutaj. Propolis wzmacnia działanie przeciwzapalne wyciągu z topoli, jeśli jesteś uczulony na produkty pszczele, nie stosuj propolisu. Propolis przygotowuję podobnie jak macerat dziurawcowy z alkoholu, czyli poprzez połączenie go z lanoliną, używam 100 g lanoliny i 100 g propolisu. Lekko podgrzewam lanolinę – do 50 st. C, propolis podgrzewam do 40 st. C. Do lanoliny wlewam propolis i równocześnie miksuję końcówką motylkową.

Uwaga: Podobna jak poprzednio – użyj więcej lanoliny, na drugi dzień, maść się rozwarstwiła.

Mam kilka maści przyrządzonych oddzielnie. Mieszam teraz ze sobą:

maść na silne bóle reumatyczne, kręgosłupa, neuralgie

 

1 l tłuszczu stopionego z  topolą

1 l tłuszczu stopionego z żywicą

1 l tłuszczu wymieszanego w proporcji 1:3 z glicerytem żywokostowym (3 oznacza ilość tłuszczu)

700 ml połączonego: lanoliny i alkoholu dziurawcowego i maceratu olejowego z  dziurawca – ty możesz użyć samego maceratu olejowego z dziurawca – jeśli masz

300 ml tłuszczu wymieszanego z propolisem

Opcjonalnie – możesz dodać olejki rozgrzewające – kamforowy, goździkowy, rozmarynowy, sosnowy. Ja dodałam olejek kamforowy, ma silne działanie rozgrzewające.

Przygotowane tłuszcze wyciąg z lodówki na 2-3 godziny przed zrobieniem maści. Jak już będą lekko lejące, zlej je do jednego naczynia i wymieszaj blenderem nie unosząc go do góry. Wyłącz blender, zamieszaj nim jak łopatką, znowu zblenduj. Dodaj olejki eteryczne, zblenduj.

maść na silne bóle, masc na neuralgie

Uproszczona wersja maści

Do czystego słoja wrzuć rozdrobnione pączki topoli, zeskrobaną i pociętą korę topoli, łyżkę żywicy, lekko ubij, zalej je alkoholem – tylko do przykrycia, zakręć słoik, odstaw na noc na kaloryfer, połóż na nim ściereczkę, żeby nie było zbyt wysokiej temperatury w słoju. Nie powinna przekraczać 50 st. C. Rano stop 200 ml tłuszczu zwierzęcego (możesz użyć roślinnego, ale ma mniejszą zdolność do przenikania przez skórę). Tłuszczem o temperaturze do 60 st. C zalej rozdrobnioną masę roślinno-żywiczną. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do temperatury 50 st. C. Potrzymaj w nim 2 godziny, co 20-30 minut otwórz piekarnik i wstrząśnij słoikiem. Pozostaw do ostygnięcia w piekarniku. Przecedź masę, gdy tłuszcz będzie lekko ciepły. Twoja maść jest gotowa, jeśli masz gliceryt żywokostowy, to podgrzej go lekko, żeby osiągnął taką temperaturę, jaką ma tłuszcz i wlej do niego, równocześnie blendując. Jeśli masz macerat olejowy z dziurawca, również go dodaj w tym momencie. Maść może być bardzo rzadka, ale najważniejsze, żeby się nie rozwarstwiała. Jeśli tak się stanie, dodaj do niej stopionej lanoliny – oceń „na oko” – zobaczysz na dnie, ile wody/alkoholu się nie związało i dodaj o połowę mniej stopionej lanoliny. Lanolina powinna być w podobnej temperaturze, co maść.

To już naprawdę koniec, jestem zachwycona działaniem maści, szybko rozgrzewa, ale żeby naprawdę działała, trzeba ją stosować co najmniej 2 razy dziennie, przy silnych bólach smaruj co 2-3 godziny. Zawsze przypominam sobie w takich sytuacjach lodówkę mojej mamy, w której na honorowym miejscu stoi maść ode mnie – otrzymała ją pół roku temu. 😉 Powodzenia w kręceniu, pamiętajcie maść może brudzić, należy ją przechowywać w lodówce, no i najważniejsze – trzeba nią smarować. 🙂

A już niedługo…

Kwitnąca brzoza

Kwitnąca brzoza

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

35 komentarzy

  • Odpowiedz Kwiecień 12, 2017

    Klaudia

    Wspaniała maść! Zakupiłam dla siebie na próbę ale jakoś tak się złożyło, że pierwszy wykorzystał teść, który ma problem z biodrem. W ciągu dwóch dni postawiła go na nogi. A teraz to już chyba pozbawiłam Panią Małgosię wszelkich zapasów 🙂 Polecam wszystkim, którzy borykają się z bólami stawów. Jestem zaskoczona jak dużą przynosi ulgę, w krótkim czasie. Nie jest to tak, że ból zniknął zupełnie ale jest uśmierzony do tego stopnia, że jestem w stanie zrobić wiele rzeczy, które wcześniej sprawiałyby mi ogromny problem. Mnie to w zupełności wystarczy. Każdy, komu bóle stawów żyć nie dają (zwłaszcza przy gwałtownych zmianach pogody), na pewno mnie zrozumie. Polecam z całego serca, i maść, i samą Panią Małgosię, która jest bardzo serdeczną osobą. I z tego miejsca, po raz kolejny wyrażam swoją wdzięczność. Dziękuję

    • Odpowiedz Kwiecień 12, 2017

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Klaudio, to ja dziękuję za tak piękny komentarz, no i oczywiście trzymam kciuki za zmniejszenie dolegliwości twoich i bliskich tobie osób. 🙂

  • Odpowiedz Marzec 1, 2017

    Beti

    A czy topolowe paczki można suszyć i zrobić macerat późniejz takiej suszonej? Nie mam gęsiego smalcu. Znalazłam w fajnym miejscu topole i zastanawiam sie jak przerobić te paczki na taka maść w odpowiednim dla siebie czasie, czy maści można robić na łoju? Czy jednak lepszy gęsi. Cudowny blog

    • Topolowe pączki można oczywiście suszyć, ale lepiej je zalać chociażby alkoholem – do przykryci, potrzymać bez dostępu światła kilka dni, potem dodać tłuszczu – może być też smalec, łój wołowy i potrzymać w ciepłej kąpieli wodnej albo w ustalonej temperaturze w piekarniku – 2-3 godziny, potem przefiltrować i do lodówki. Suszone pączki mają zawsze o wiele mniej związków czynnych niż świeże. Dlatego zawsze w miarę możliwości staramy się przerabiać surowiec świeży. Łój wołowy też jest dobry, tylko ma on dużo kwasu stearynowego, co sprawi, że maść będzie twarda, można więc dodać do niego trochę oleju, żeby zmiękczyć maść, chyba że taka twardość nie będzie ci przeszkadzała. 🙂

  • Odpowiedz Luty 26, 2017

    Marta

    Witam
    Właśnie wróciłam z lasu z żywicą sosnową i jodłową. Jak długo mogę ją przechowywać w słoiku? Po topolę muszę wyruszyć w następny weekend. Propolis już się robi, ale dostałam jakiś dziwny przepis od pszczelarza, który polecił mi aby gotowy propolis włożyć na 5 dni do zamrażarki i dopiero potem używać 30 kropli na cukier lub wodę. Nigdzie takiego przepisu nie widziałam. Gliceryt żywokostowy został mi, bo robiłam maść wg Pani przepisu. Nalewkę z dziurawca też mam. Nie mam lanoliny. Czy mogę ją zastąpić woskiem pszczelim?
    pozdrawiam serdecznie. Marta

    • Żywica może być długo przechowywana w słoiku – kilka miesiecy, ale lepiej ją od razu zalać tłuszczem, tzn nie czekać kilka miesięcy. Nie znam takiego przepisu używania propolisu, nie wiem, w jakim celu to mrożenie. Do mąci proszę nie dodawać propolisu, może wtedy, gdy będzie mniej fazy wodnej to uda się połączyć bez lanoliny, ale z kolei wosk utrudnia wchłanianie substancji czynnych. Może pani wybrnąć z tego w ten sposób, żeby przygotować maść na maceratach z topoli i żywokostu, bez propolisu, najpierw nasmarować chorą część maścią z żywokostu i topoli – dobrze wsmarować w skórę, potem posmarować nalewką z dziurawca. A na przyszłość proszę zrobić wyciąg olejowy z dziurawca, wtedy nie będzie problemu. Wyciąg olejowy najlepiej zrobić na oleju rafinowanym słonecznikowym, wcześniej mocno skropić pocięte (!) kwiaty dziurawca, lekko ubić i dolać oleju w stosunku 1:3, gdzie 3 oznacza olej. Powodzenia. 🙂

  • Odpowiedz Luty 25, 2017

    Ala

    Mam już wszystkie składniki poza maceratem topolowym, do którego właśnie się zabrałam i nie wiem ile tłuszczu, w żywicznym jest podana ilość a w topolowym nie. Poproszę o podpowiedź.

    • Najpierw przykryj alkoholem rozdrobnioną topolę, lekko ubij topolę, wlej alkohol, potrzymaj kilka dni, potem wlej tłuszcz – w stosunku 1:3, gdzie 3 oznacza ilość tłuszczu.

      • Odpowiedz Luty 26, 2017

        Ala

        Bardzo dziękuję za odpowiedź, zalewam w takim razie we wtorek pijaną topolę tłuszczem i muszę jeszcze znaleźć dostęp do lanoliny.

  • Odpowiedz Luty 25, 2017

    grazatkacz

    Pani Malgorzato , a czy mozna u Pani kupic ta masc,za odpowiedz z gory dziekuje,milego dnia.

  • Odpowiedz Luty 24, 2017

    Czarna Biedronka

    Napisałam Ci maila w sprawie maści. Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Luty 22, 2017

    jadwisia

    a jak należy karmić gęsi, żeby tłuszcz był zdrowy? 🙂

    • Tak, jak dawniej, gęsi powinny być puszczone wolno, skubać swoje smakołyki z natury – kompostownika, powinny mieć możliwość dreptania pośród drzew owocowych, dostęp do świeżej trawy, wody. Rolnik dokarmia też ziarnem owsa i jęczmienia. Nie daje kukurydzy. Ale specjalistą nie jestem. 🙂

  • Odpowiedz Luty 21, 2017

    Barbara

    Dzień dobry☺chciałabym kupić taką maść na bóle od Pani. Pozdrawiam

  • Odpowiedz Luty 20, 2017

    Anita

    Wszystko cudowne, z przyjemnością czytam każdy wpis:). Widzę, że zainteresowała się Pani totalną biologią:)

  • Odpowiedz Luty 20, 2017

    Iwona Be

    Dzien dobry, jakis czas temu zrobilam masc zywokostowa wg Pani przepisu i sprawdza sie swietnie,teraz czas na cos nowego . I bedzie to wyzej opisana masc 🙂 Jutro wyruszam na poszukiwania skarbow z lasu 🙂

    • Ale się cieszę, tak rzadko dostaję komentarze dotyczące tego, że coś działa. Super. 🙂 To w lecie jeszcze koniecznie proszę poszukać dziurawca. 🙂

      • Odpowiedz Luty 20, 2017

        Iwona Be

        Dziala, dziala 🙂 nawet na kilku osobach, a dziurawiec tez jest, jeszcze tylko galazki i zywica ,juz nie moge sie doczekac 🙂 pozdrawiam cieplo i czekam z niecierpliwoscia na kolejny wpis.

        • Bardzo mnie tym ucieszyłaś, więcej takich doniesień, bo już nie wiem, czy tylko ja tak ozdrowiałam? 😉

      • Odpowiedz Marzec 4, 2017

        Ewa P56

        Dzieje się oczywiście. Dawno nie byłam z wizytą wirtualną, ale już się poprawiam. Latem zrobiłam olej dziurawcowy i jestem z niego bardzo zadowolona, dzisiaj wyciskałam swój pierwszy glicerol żywokostowy wrażenia organoleptyczne raczej kiepskie ale co tam wiem że świetnie nawilża. Miałam pracowitą sobotę zrobiłam maść z pączków topoli , powiedzmy maleńką ilość . Pani Małgosiu to jest pani zasługa, miałam dużą frajdę nie obywa się bez wpadek oczywiście ale robię postępy. Bliski kontakt z naturą zmienia każdego człowieka a korzystając z jej darów wracamy do niej .Wielkie dzięki za Ziołową Wyspę i piękny wpływ na wiele osób . Serdecznie pozdrawiam.

        • Gratuluję tak wielu produktów. 🙂 Rzadko kto relacjonuje mi swoje postępy w pracach ziołowych, tym bardziej więc się cieszę, że moje wpisy zachęcają do zbierania ziół. Wpadkami proszę się nie martwić, mnie też się zdarzają, one tylko uczą. No i cieszę się, że przyznałaś na forum, że natura ma na nas wpływ, bez niej nie byłoby nas, warto o tym pamiętać. Mam nadzieję, że robisz też własne kremy, jeśli nie, to kibicuję. Może chociaż mydło potasowe. 😉

          • Marzec 5, 2017

            Ewa P56

            Z kremem to dopiero była zabawa, poczytałam i oczywiście wybrałam żywokostowy wg. pani przepisu z odwarem z przywrotnika krem wyszedł całkiem do rzeczy może konsystencja pozostawała trochę do życzenia. Pozostało mi odwaru z przywrotnika , myślę szkoda wylać jak taki wartościowy a miałam w planie umyć włosy ,myślę płukanka jak znalazł(włosy mam jasny blond) bo po farbach niestety osłabione. Śmiałam się i płakałam z efektu, wyszedł kolor popiołu dosłownie , w jednej chwili przybyło mi chyba 10 lat . Jeszcze tego samego wieczoru było nadprogramowe farbowanie. A krem bardzo przydał się mojemu mężowi po chemioterapii wyleczył uczulenie skuteczniej niż enkorton. I jak tu nie ufać naturze. Na mydełka na pewno przyjdzie pora zwłaszcza miodowe mam do niego dużą słabość. Serdecznie pozdrawiam Pani Małgosiu.

          • Marzec 5, 2017

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Pierwsze słyszę o takim efekcie płukanki, człowiek to się jednak uczy całe życie. No to sobie podratowalaś włosy. 😀 Super, że mężowi przydał się krem – to żywokost i przywrotnik mu pomógł. Super działają też zioła na razy i oparzenia,. efekt prawie natychmiastowy. Jest gdzieś artykuł o tym. Powodzenia Ewa. 🙂

  • Odpowiedz Luty 20, 2017

    Kasia

    Dzień dobry, czy mogłabym kupić taką maść od Pani? Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Luty 20, 2017

    Ela K.

    Bardzo mi się podoba Twój wstęp, zaprzecza wszelkim twierdzeniom, że tylko wiosną świat jest ciekawy i piękny. Ty dostrzegasz jego piękno nawet w zimowy, wietrzny dzień. Zachęcona Twoim artykułem pójdę jutro poszukać topolowych gałązek 🙂

  • Odpowiedz Luty 20, 2017

    Anna

    Dzień dobry, czy można u Pani zakupić taką maść ?

Zostaw odpowiedź