Maść żywokostowa

maść żywokostowa

Jestem pod wielkim wrażeniem maści, którą zrobiłam z silnej konieczności załagodzenia bólu stopy. Prawdopodobnie mocno naciągnęłam ścięgno. Ból stał się tak duży, że od stopy promieniował do uda i całkowicie mnie unieruchomił. Oczywiście wiedziałam, że pomoże mi żywokost, ale jak go zdobyć, kiedy nie można się ruszać?

W domu niestety nie miałam zapasów, a wysłannicy nie znaleźli byliny z fioletowymi kwiatkami. Zastosowałam więc maść topolową, ulżyło na tyle, że rano podjechaliśmy na łąki, gdzie jest mocno wilgotno i rośnie żywokost. Przy pomocy męża wykopaliśmy już zidentyfikowany korzeń i wróciliśmy, by rozpocząć dalszą część operacji zwanej ratowaniem stopy.

żywokost

Opatrunek żywokostowy – ratunek

Oczywiście żywokost zbiera się jesienią, ale w razie silnej potrzeby można go i teraz podkopać, jest pełen śluzów, które wraz z alantoiną uratowały moją stopę dosłownie w przeciągu kilku godzin. W celach ratunkowych obrałam żywokost (skrobiąc nożem czarną skórkę), starłam korzeń na tarce, pokropiłam wódką 40%, żeby związki bardziej się uaktywniły, zostawiłam na 15 minut i po tym czasie  roztarłam w moździerzu z gliceryną. Taką papkę przyłożyłam na stopę, przykryłam ręcznikiem papierowym, obwinęłam nogę bandażem i ubrałam starą skarpetę. Żywokost mocno brudzi, więc jeśli zastosujesz to na noc, to pamiętaj o ochronie prześcieradła i pościeli, chyba że ból jest tak duży, że ci obojętne. Mój był taki duży, dzięki czemu już mam „stare” prześcieradło. Taki okład wystarczyło zastosować 2 razy i ból zniknął.  Jak dla mnie – rewelacja, w końcu znowu mogłam się poruszać, a już byłam bliska zawitania do przychodni. 🙂 W okresie późnej wiosny, lata możesz też korzystać z liści, łodyg i kwiatów.

 

Od tej pory myślę tylko o przerabianiu żywokostu, który już na stałe wpisał się na listę mocarnych ziół obok mniszka, pokrzywy, czarnego bzu – witaj żywokoście!

I teraz najważniejsze – co zrobiłam z żywokostu?

  1. Krem do twarzy – tutaj
  2. Maść na bazie tłuszczu gęsiego/masła shea
  3. Tonik do twarzy
  4. Ocet z mieszanką innych ziół
  5. Gnojówka
  6. Olej i sporo wiedzy o żywokoście – tutaj
  7. Gliceryt – przyda się

 

Maść na bazie tłuszczu gęsiego lub tłuszczu wieprzowego lub masła shea

Tłuszcz gęsi jest naturalnym wspomagaczem działania wszelkich maści ze względu na jego doskonały skład, który umożliwia głębokie wnikania związków czynnych w skórę, ma też właściwości rozgrzewające, zamiennie można użyć smalcu wieprzowego. Jeśli chcesz uniknąć tłuszczu zwierzęcego, to zastosuj jako bazę masło shea lub po prostu maść kamforową kupioną w aptece, która też będzie miała właściwości rozgrzewające – ale nie stosuj jej w obrębie błon śluzowych i u dzieci do 6 r. ż. (wg producenta).

Gliceryt żywokostowy

Masa żywokostowa zalana gliceryną

Masa żywokostowa zalana gliceryną

Obrany, rozdrobniony żywokost (przekręć przez maszynkę do mięsa, ja rozdrabniam w termomixie) obficie  skrop alkoholem, po 15 minutach zalej gliceryną i mieszaj. Powiedzmy do 400 ml żywokostu dodaj  200 ml alkoholu, odstaw w zakręconym słoiczku na 20 minut, dodaj 500 ml gliceryny, wymieszaj, zakręć słoik, odstaw. Sprawdź na drugi dzień, czy cząstki zywokostu swobodnie pływają, jeśli nie, dodaj gliceryny i alkoholu – tyle, by swobodnie dało się ruszać łyżką w masie. Gliceryt powinien stać 3-4 tygodnie czasu w ciemnym, ciepłym miejscu. Co kilka dni przemieszaj go czystą łyżką. Wyciśnij gliceryt przez poczwórnie złożoną gazę, przechowuj w ciemnym naczyniu lub miejscu, np w lodówce, kredensie. Ja swoje gliceryty przechowuję w brązowych butelkach. Glicerytem możesz smarować bolące miejsce w przypadku stłuczeń, złamań, naciągnięć, trudno gojących się ran (smarować brzegi). Możesz też wykorzystać go do zrobienia maści, która być może okaże się wygodniejsza w użyciu, a na pewno sprawi, że składniki czynne wnikną głębiej.

Maść żywokostowa

Składniki:

100 ml tłuszczu gęsiego lub własnoręcznie przetopionego smalcu wieprzowego ze słoniny

40 ml glicerytu żywokostowego

Opcjonalnie: łyżeczka lanoliny

Tłuszcz i gliceryt umieść w tym samym miejscu na około godzinę, dwie – dla wyrównania temperatury. Do tłuszczu wlewaj wąskim strumieniem gliceryt i mieszaj ubijaczką do piany. Gdy maść będzie miała jednolity kolor, rozlej do czystych słoików. Warto dodać  1% w stosunku do całości maceratu garbnikowego lub kilka kropel olejku pichtowego  lub z drzewa herbacianego – to na złość bakteriom i grzybom. Jeśli chcesz maść używać od razu i systematycznie, to nie musisz dodawać maceratu garbnikowego, korzeń żywokostu również garbniki posiada i utrzyma trwałość maści. Maść trzymaj w lodówce i smaruj chore miejsca 2 razy dziennie. Maść brudzi. Jeśli maść się rozwarstwi, to dodaj łyżeczkę stopionej lanoliny, ona zwiąże alkohol, który może uniemożliwić całkowite związanie składników.

Źródło: Wikipedia

Źródło: Wikipedia

Macerat garbnikowy 

Wódkę 40% łączę z korą dębu w stosunku 1:1.  Codziennie potrząsam, po 14 dniach mam gotowy macerat garbnikowy. Do zrobienia maceratu można wykorzystać też galasówki, czyli narośla na liściach dębu oraz zmielone liście orzecha włoskiego.

 

 

ocet żywokostowy Ocet

Świetny na stłuczenia, bolące, spuchnięte nogi, pocące się stopy. Ocet robię od podstaw, czyli nie zalewam ziół octem jabłkowym, tylko przygotowaną mieszankę ziół zalewam dobrze  ciepłym syropem z wody i cukru. Na litr wody daję 3-4 łyżki cukru. A teraz mieszanka ziół, którą wykorzystałam: liście i kwiaty żywokostu, liście wrotycza (jak zakwitnie, to związki czynne przejdą do kwiatów, teraz można korzystać z liści), liście babki jajowatej, arnikę. Części zielonej jest 1/3 – reszta wody. Po 10 dniach zleję i przecedzę ocet, zamknę w ciemnych butelkach, a gdy zakwitną dziurawce i wrotycz, to dorzucę do niego do maceracji jeszcze te piękne kwiaty. Już się nie mogę doczekać koloru. Chcę mieć mocno skoncentrowany ocet, dlatego zdecydowałam się na podwójną macerację. Również do takiego octu – z liści i kwiatów dorzucam resztki po macerowaniu gliceryną. Kilkakrotnie macerowany ma brunatny kolor.

gnojówka żywokostowaGnojówka

Żal mi wyrzucać całej masy zielonej, która mi pozostała, dlatego też zalewam ją ciepłą wodą z kranu, zakręcam i wystawiam na słońce. Gnojówka z żywokostu dostarcza cennych związków dla roślin. Po 7-10 dniach (uwaga, nieładnie pachnie) możemy nią podlewać rośliny w rozcieńczeniu 1:10. Gnojówka z żywokostu dostarcza roślinom cennego potasu.

 

 

Osoby zainteresowane ziołowym przetwórstwem zapraszam na warsztaty, więcej klik.

Każdemu, kto ma dolegliwości związane z bólem, gorąco polecam leczniczy masaż Joasi Chyl klik. Joasia mieszka w Krakowie, więc trzeba spełnić warunek mieszkania w pobliżu. 🙂

 

Wielka jest moja wdzięczność dla mocy leczenia żywokostu, stąd tyle pomysłów na jego użycie. Na razie koniec, ale coś na pewno jeszcze wymyślę. Niektóre korzenie wraz z łodyżkami wsadziłam w ziemię, która jest u mnie czasowo zalewana, urośnie na pewno – jest bardzo plenny. Będę mieć go pod ręką.

A wy, macie jakieś przepisy na użycie fioletowego mocarza?

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

270 komentarzy

  • Odpowiedz Maj 13, 2017

    Matteo

    Czy zamiast masla shea mozna uzyc oleju kokosowego i w jakich proporcjach do suszonego zywokostu? ,bo tylko do takiego mam dostep 🙂

    • Można użyć kokosu, ale będzie się gorzej łączyło i gorzej wchłaniało. Jeśli nie chcesz użyć smalcu ze względu na wegetarianizm, to zrób macerację na alkoholu 40%. Przed posmarowaniem bolącego miejsca posmaruj tłuszczem skórę. Możesz zrobić macerację na suszonym żywokoście. Zalej gorącym alkoholem (80 st. C) w stosunku 1:3. Jeśli masa zbyt bardzo zgęstnieje to dolej alkoholu. Codziennie wstrząsaj, po 2 tyg przefiltruj. Trzymaj w ciemności, by światło nie rozkładało związków. Świeży korzeń żywoksotu dostaniesz na allegro, olx. 🙂

  • Odpowiedz Maj 12, 2017

    stan

    A czy liście i łodygi żywokostu można jakoś wykorzystać. Po roztarciu dają śluzowatą galaretowatą papkę…. Czy mają chociaż cześć własności korzenia?

    • Tak, mają podobne właściwości, tylko w mniejszym zakresie niż korzeń. Z liści i kwiatów, łodyg robię ocet do nacierania bolących miejsc (w połączeniu z wrotyczem) oraz gliceryt – do użycia kosmetycznego.

  • Odpowiedz Kwiecień 30, 2017

    Józefina

    WITAM pani Małgosiu ,chciałam zapytać czy żywokost pozostały z octu można jeszcze do czegoś wykorzystać , czy wyrzucić . Pozdrawiam serdecznie.

    • Mozna zalac pozostały Żywokost wódką , macerowac 2 tyg, codziennie wstrząsnąć, przefiltrowac. Używać do nacierania bolacych miejsc, które wcześniej trzeba posmarować smalcem lub kremem. 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 12, 2017

    jerzy

    witaj
    mam pytanie czy można taką maść gdzieś nabyć-nie mam możliwości zrobienia a z tego co piszesz jest wspaniała na chore kolana w których ciągle co słychać i bolą
    pozdrawiam

    • Odpowiedz Kwiecień 12, 2017

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Będzie można – w połowie maja. 🙂

      • Odpowiedz Kwiecień 12, 2017

        jerzy

        a jest możliwość wcześniej bo ledwie chodzę
        pozdrawiam

        • Odpowiedz Kwiecień 12, 2017

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Niestety nie ma, surowiec się maceruje.

          • Kwiecień 12, 2017

            jerzy

            słyszałem od starszych osób że można zrobić mieszankę; -przemielony w maszynce korzeń żywokostowy, trochę alkoholu oraz smalec z gęsi-to wymieszać i zrobić okłady

          • Kwiecień 12, 2017

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Proszę próbować. 🙂 Sam smalec gęsi – prawdziwy – ma w sobie moc. Jeśli zmielony korzeń na okłady to polecam świeży, rzeczywiście działa.

          • Maj 24, 2017

            Leokadia

            Pani Malgosiu jest polowa maja bardzo bym chciala kupic masc zywokostową na kolana jak mam się z panią skontaktować

          • Proszę przez kontakt ziołowej wyspy.

  • Odpowiedz Marzec 30, 2017

    Beata

    Witam czy mozna wykonac macerat ale wodno glicerynowy ? 1;1 czy sie zepsuje.pogotowac w wodzi i polaczyc z gliceryna ? Mam jescze pytanko czy z nalewki zywokostowej mozna masc wykonac wczesniej odparowujac alkohol np w tłuszczu ? czy temp zabije jakies zwiazki.

    • Można zrobić macerat wodno-glicerynowy, ale dałabym mniej wody, więcej gliceryny, żeby się nie zepsuł. Jeśli robię stosunek 1:1 wody z gliceryną to dodatkowo konserwuję, na przykład 2% kwasu mlekowego do powstałego ekstraktu. Jeśli będziesz odparowywać alkohol to z procentami polecą też związki czynne. Lepiej zrobić macerat wodno-glicerynowy, tylko dodaj, na przykład 2 części gliceryny, 1 część wody, wtedy przechowa się bez dodatkowego konserwantu.

    • Odpowiedz Kwiecień 13, 2017

      jerzy

      zmielony korzeń do tego tyle samo alkoholu i łyżeczka smalcu,ale mam pytanie ponieważ piszesz wcześniej ze dodajesz jeszcze gliceryny jakie duże proporcje i w jakim celu ?
      dzięki wielkie-pozdrawiam

      • Odpowiedz Kwiecień 13, 2017

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Jerzy, nie mam już czasu żeby dokładnie to opisywać. W artykule jest opis jak zrobić maść na świeżym korzeniu i to polecam. Można go kupić na allegro. 🙂

  • Odpowiedz Luty 7, 2017

    Krzysiek

    Jak tą maść się nakłada na skórę? Może coś źle robię ale ciągną się po ciele brązowe gluty. Potem gdy się założy ubranie to się ono brudzi od tych glutów. Musiałbym chodzić na nago przez dłuższy czas aż się maść wchłonie. Czy te proporcje z tłuszczem (40ml/100ml) są wystarczające do każdego schorzenia? Czytałem, że można nawet samym glicerytem smarować a tutaj glicerytu tylko 40 ml jest. Moc lecznicza przy dyskopatiach, zapaleniach jest wystarczająca?

    • Czasami maść się lekko rozwarstwia, prawdopodobnie to jest przyczyną ciągnącego się śluzu. Dla lepszego połączenia można stopić łyżeczkę lanoliny w odrobinie maści i ostudzoną dodać do maści (również lekko podgrzać), ponownie zblendować. Maść brudzi. Trzeba używać gorszych ubrań. 🙂

      • Odpowiedz Luty 8, 2017

        Krzysiek

        Ale maść w słoiku jest dobrze połączona – jednolita masa, żadnych grudek. Tylko gdy się ją wciera to się zaczynają tworzyć takie brązowe wałki, gluty. Stopić lanolinę w odrobinie maści? Nie rozumiem? Chyba stopić lanolinę i dodać do maści? Maści nie można podgrzewać za mocno przecież. Choć zależy też w jakiej temp. się ta lanolina topi.
        Czyli kolejny wydatek by był w postaci tej lanoliny. A skoro maść i tak brudzi ubrania to na ciele coś pozostawia?. Więc czy jest sens dokładać do interesu skoro tak? Ponadto pytałem czy nie za mało tego glicerytu, czy to wystarczy do takiego schorzenia co podałem. Nie ma wersji mocniejszej tej maści?

        • Lanolina jest bardzo gęstym tłuszczem, dlatego najlepiej wziąć łyżeczkę maści, łyżeczkę lanoliny i to stopić, potem dodać do lekko stopionej (w temp 40 st C) maści, zblendować. Tak, rzeczywiście, robienie maści jest wydatkiem i nie jest łatwe. Nie wiem, czy na to schorzenie wystarczy, przecież każde schorzenie jest indywidualne i tego nikt nie wie, ile wystarczy lekarstw. Trzeba obserwować. Można zrobić też wódkę żywokostową i tym wcierać, będzie prościej.

          • Luty 21, 2017

            Krzysztof

            No i jakoś obyło się bez dodatkowych wydatków. Przed użyciem rozgrzewam lekko maść do ok. 40st by się zrobił płyn i w takiej postaci wcieram. Glutów nie ma prawie wcale. Jest trochę na początku ale szybko się wcierają. Myślę, że to kwestia tego że w innej temperaturze się rozpuszcza tłuszcz a w innej gliceryt. Na ciele tłuszcz natychmiast się rozpuszcza a gliceryt potrzebuje czasu. Stąd gluty które ciężko wetrzeć. Chodzi mi tylko o to by ta maść działała i by jak najwięcej się wchłonęło żywokostu. A pytałem czy nie ma przepisów na bardziej skoncentrowaną maść (są różne schorzenia). Gdyby nie działała ta wersja można zrobić mocniejszą (np 50/50) albo samym glicerytem nacierać

          • Luty 21, 2017

            Małgorzata Kaczmarczyk

            W najnowszym artykule podałam przepis na maść z wykorzystaniem również dziurawca, topoli i żywicy, również żywokostu. To odnośnie różnych schorzeń. A w pana przypadku myślę, że najprosciej byłoby zalać suszony żywokost wódką 40% – w stosunku 1:3, gdzie 3 oznacza alkohol, jeśli będzie zbyt gęste to dolać alkoholu. Wcierać miksturę w chore miejsce, najpierw można posmarować tłuszczem. 🙂 Też będzie działało. 🙂

          • Marzec 15, 2017

            Krzysztof

            Nie ma linka odpowiedzi do ostatniej wiadomości (znowu). Więc odpowiadam tam gdzie mogę. Następnym razem, czyli jak mi się skończy zapas glicerytu wypróbuję może sposób z żywokostem plus alkohol. A co z wchłanialnością? Takie osobne posmarowanie smalcem a na to dopiero mikstura zapewni dobre wchłanianie?. Mama złamała rękę w nadgarstku. Wyjęli jej z gipsu niedawno ale ma jakieś nietypowe problemy w okolicach nadgarstka. Dam jej trochę swojej maści. Może coś pomoże.

          • Marzec 15, 2017

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Przepraszam, może mi umknęło.Tak, jak najbardziej pomoże takie dwufazowe działanie – najpierw tłuszcz zwierzęcy (może być również masło) potem alkohol albo gliceryt żywokostowy. 🙂 Żywokost jest szczególnie dedykowany złamaniom.

    • Odpowiedz Marzec 31, 2017

      Beata

      dziekuje bardzo za tak szybka odpowiedz, uwielbiam twojego bloga, jeden z lepszych o tej tematyce.

    • Odpowiedz Kwiecień 13, 2017

      jerzy

      Małgosiu bardzo Ci dziękuję i jeszcze raz przepraszam za tyle pytań, ale robię to pierwszy raz i chciałbym żeby się udało. mam jeszcze pytanie ta glicerynę to mam kupić w aptece czy w kosmetycznym?
      jeszcze raz dziękuję -oczywiście jak mi się uda to wszystko tu opisze
      Małgosiu -Zdrowych, Spokojnych I Wesołych Świat
      jerzy

  • Odpowiedz Styczeń 29, 2017

    Krzysiek

    Sam gliceryt jeśli go coś zostanie z tego wyciskania też się czymś konserwuje? Np. olejkiem z drzewa herbacianego? Czy tylko samą gotową maść się konserwuje i trzyma w lodówce?

    • Glicerytu nie konserwuje się. Maści również nie, jeśli będzie systematycznie używana, przechowuj maść w lodówce, gliceryt chroń od światła.

      • Odpowiedz Styczeń 30, 2017

        Krzysiek

        Gliceryt w jakiej temperaturze przechowywać? Latem nawet w spiżarni mamy ok. 24stC.
        Jeszcze zależy jakie lato. O zaciemnienie słoika zadbałem oczywiście. A z maścią to trudno przewidzieć ile jej będzie wychodzić i kiedy się skończy, bo chyba to jest najważniejsze? Zrobiłem 140ml wg. powyższego przepisu.
        Włożyłem do lodówki na najniższą półkę. Ale można jeszcze niżej – do szuflady.
        Jednak tam temp mogłaby okresowo spaść poniżej zera więc lepiej trzymać chyba wyżej.

        • Wystarczy w lodówce trzymać maść. Gliceryt można w temperaturze pokojowej, może być temperatura 24 st. C.

  • Odpowiedz Styczeń 14, 2017

    adrian

    Mam pytanie co do glicerytu. Zmieliłem na proszek żywokost i zalałem wszystko zgodnie z instrukcją. Powstał gęsty żel. Mam obawy czy wycisnę z niego cokolwiek. Czy mogłem zbyt mocno zmielić zmielić żywokost?

    • Tak, żywokostu nie można mielić na proszek bo powstaje gęsta maź. Prawdopodobnie będzie nie do odciśnięcia. Można spróbować – po 2-3 tygodniach maceracji ją wycisnąć albo połączyć z tłuszczem i razem zmiksować, potem smarować taką papką. Na nasepny raz nie mielić suchego żywokostu.

  • Odpowiedz Grudzień 15, 2016

    Krzysiek

    Amol jest wyciągiem alkoholowym z ziół. Czy można by było wzmocnić jego działanie, robiąc maść w podobny sposób jak tę z żywokostu? Tylko jak to zrobić? Dodać glicerytu i czekać 4 tygodnie? Czy może nie jest to konieczne i wystarczy wymieszać z glicerytem a zaraz potem ze smalcem?

    • Odpowiedz Grudzień 15, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Wystarczy wymieszać 1:1 z gliceryną, potem z tłuszczem wieprzowym. Nie wiem, czy będzie to mocniejsze w działaniu, nie znam Amolu. 🙂

      • Odpowiedz Grudzień 15, 2016

        Krzysiek

        Aha. No to dobrze, że nie trzeba czekać. Dziękuje.
        A to nie jest tak, że maść w każdym przypadku jest mocniejsza niż płyn? W dodatku alkohol szybko odparowuje. Składniki z tłuszczem dłużej są na ciele. A w dodatku smalec jak pisałaś głębiej wchodzi w skórę niż gliceryt czy alkohol. A tu chyba o to chodzi by składniki weszły głęboko?

        • Odpowiedz Grudzień 15, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Czeka się z ziołami w glicerynie, żeby oddały związki, amol jest gotowym preparat/wyciągiem z ziół, więc nie trzeba czekać. Nie trzeba amolu podgrzewać bo wraz z alkoholem jednak część związków się ulotni. 🙂 Oczywiście tak – smalec pomaga przetransportować związki głębiej.

          • Grudzień 16, 2016

            Krzysiek

            Dokładnie – amol to gotowy wyciąg. Z tym, że robiony inaczej, bo bez gliceryny sobie alkohol stał z ziołami. Stąd były moje wątpliwości jak to wykonać. Nie wiedziałem, że ta gliceryna w przypadku glicerytu pomaga temu alkoholowi w wyciąganiu (dobrze wiedzieć).
            Glicerytu żywokostowego również nie można pewnie podgrzewać 😉
            Temperatura ok. 25st leżakowania tej mieszanki żywokostowej przez te 4 tygodnie będzie w sam raz? Jutro pewnie wymieszam składniki. Suszony żywokost kupiłem. Z tego co czytałem nie trzeba go już rozdrabniać?

          • Grudzień 16, 2016

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Gliceryna nie pomaga wyciągnąć składniki, ona pomaga połączyć się z tłuszczami. Gliceryt żywokostowy mozna podgrzewać do temperatury 40-50 st., na krótko. Suszonego nie rozdrabniaj, tylko zalej najpierw alkoholem – do przykrycia, za 1 dzień dodaj gliceryny. Sprawdzaj konsystencję, zeby nie zrobiła się guma.

  • Odpowiedz Grudzień 5, 2016

    Krzysiek

    Jak w praktyce wygląda stosowanie maści, która brudzi? Chodzi się brudnym do czasu kąpieli? Czy może po jakimś czasie miejsce smarowania się, przeciera/przemywa?
    Jeśli tak to po jakim?

    • Masc moze poplamic tylko ubranie.

      • Odpowiedz Grudzień 6, 2016

        Krzysiek

        A na skórze/ciele nic a nic nie zostawia? Tzn. osadu brązowego? Bo przezroczysta to ona nie jest jak np. inne gotowe smarowidła, maceraty itp.. Np. Amol jest jak czysty spirytus. Żel Fastum jest przezroczysty. Można więc je wcierać wiele razy i nie ma śladu.
        Czyli nie ma tu określonej procedury co do ew. zmywania śladów po tej maści?

        A ubranie się poplami nawet gdy maść się już wchłonie?

    • Odpowiedz Grudzień 9, 2016

      Henryk

      A próbował ktoś zamiast smalcu, zastosować olej kokosowy, który sam w sobie to już lekarstwo ?

      • Olej kokosowy ma słabą wchłanialność, przez co jest też słabym transporterem w głąb związków żywokostu. Ale oczywiście można próbować. W przypadku stosowania olejów roślinnych radzę dodawać oleju rycynowego.

    • Odpowiedz Grudzień 17, 2016

      Krzysiek

      To że gliceryna dobrze łączy z tłuszczami to wiedziałem.
      Zrozumiałem, że skoro napisałaś o roślinach :”żeby oddały związki” to innymi słowy żeby gliceryna wyciągnęła z nich te związki. Aha czyli lepiej na 1 dzień niż na 15 minut jak w przepisie? Czyli te podane ilości składników nie zagwarantują mi właściwej konsystencji?
      Ale w ciągu tej doby sprawdzać czy nie robi się guma, czy potem po dodaniu gliceryny?
      Gliceryna to zagęści? Dodawać ją po trochu?
      Mieszanka/gliceryt będzie gęstnieć podczas leżakowania? Może trzeba jak najbardziej luźną zrobić od początku? Co robić w razie zbyt dużego zgęstnienia?
      Mam 200ml wódki i 400g żywokostu i chcę dać do tego jak w przepisie 500ml gliceryny.
      Dodam sobie na końcu całej produkcji trochę olejku z drzewa herbacianego bo mam akurat.

      • Odpowiedz Grudzień 18, 2016

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Można na 1 dzień, ja tak robię, potem dodaję glicerynę. W ciągu doby nie sprawdzać, potem dodać glicerynę, wymieszać. Nie dodawać po trochu, od razu odpowiednią ilość. Mieszanka nie będzie gęstnieć, stanie się bardziej śluzowata i ciemnobrązowa. Jeśli zbyt mocno zgęstnieje, to można dodać trochę alkoholu. Drobiny żywokostu powinny stanowić maź z gliceryną, nie tworzyć zbitej konsystencji. Zobacz to na samym początku. Żywokost powinien dać się pomieszać łyżką. 🙂

        • Odpowiedz Grudzień 18, 2016

          Krzysiek

          To może żywokostu dać nieco mniej np. 300g, zobaczyć jaka konsystencja i po rozmieszaniu z alkoholem ew. dosypać resztę? Bo wódki musiałbym dokupić. Mam tylko butelkę 200ml. I jeszcze takie pytanie: Czy oddzielnie olej żywokostowy warto zrobić ? Mam dyskopatię szyjną oraz lędżwiową i zapalenie mięśni w okolicy szyi(szczypią). To już trwa parę ładnych lat. Obie dolegliwości od urazów. Tak więc co tutaj by bardziej pomogło?
          Bo może jedno opakowanie żywokostu zostawić do zrobienia oleju?. Jak uważasz? Czy postawić tylko na maść?

          • Grudzień 19, 2016

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Pozostawić tylko na maść, w oleju słabo rozpuszczają się związki żywokostu. Możesz dać mniej i zobaczyć.

  • Odpowiedz Grudzień 4, 2016

    Krzysiek

    A ma jakieś znaczenie dla wchłaniania tej maści czy stopię sadło wieprzowe czy słoninę?

    • Nie wiem, zawsze w starych przepisach jest mowa o sloninie.

      • Odpowiedz Grudzień 5, 2016

        Krzysiek

        Dziękuję za odpowiedź. W takim razie lepiej będzie jak stopię słoninę.

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2016

    Ela

    Dziękuję za odpowiedż. Ponieważ miałam duże kawałki żywokostu, obrałam je a odcedzony alkohol wzmocniłam spirytusem i ponownie zalałam. Poobserwuję dwa dni i w razie potrzeby zrobię jak radzisz. Szkoda, że nie trafiłam tu wcześniej! Pozdrawiam

    • Daj znać, jak ci poszło. 🙂

      • Odpowiedz Grudzień 13, 2016

        Ela

        Witam. Jak mówiłam ,zalałam odrobiną spirytusu, uspokoiło się i zaczęło „normalnie” wyglądać. Po dwóch dniach i tak zrobiłam, jak radziłaś, bo obawiałam się, żeby nie stracić nalewki- więcej żywokostu nie miałam. Dzisiaj, po prawie miesięcznym stosowaniu, mogę stwierdzić: ostroga piętowa prawie wyleczona, biodro nie boli-odpukać, nie chcę zapeszać. Dłonie jak bolały, tak bolą. Chcę zalać alkoholem suszony korzeń- część jest ze skórką. Potrzymać chwilę we wrzątku i potem zalać alkoholem? Pozdrawiam

        • Odpowiedz Grudzień 13, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Może na dłonie spróbuj dodać żywicy do smalcu – w kąpieli wodnej stop smalec z żywicą w stosunku 1:1, możesz też dodać oleju rycynowego 10% i najlepiej, gdybyś miała macerat olejowy z dziurawca albo coś z salicyną – wiązówkę, pączki topoli – ekstrakt glicerynowo-alkoholowy. Trzeba na ręce spróbować innych ziół. Albo spróbować zrobić maść na smalcu, tłuszcz dodatkowo wprowadzi głębiej związki, może wtedy pomoże. Możesz też spróbować obkładać dłonie ciepłą borowiną. Wiaderko takiego błotka kupisz w sklepach internetowych albo powinno być w sklepie zielarskim. Suszony korzeń żywokostu (jeśli ze sklepu) nie trzeba chronić przed patogenami, to zostało zrobione w temperaturze suszenia w zakładzie. Jeśli ty sobie sama suszyłaś żywokost to przypomnij sobie w jakiej temperaturze, jeśli powyżej 65 st. C to powinno być ok. Jeśli nie to możesz wlać do niego alkohol i włożyć słoik do gorącej kąpieli wodnej. W środku słoika powinna być temperatura 65 st. C – najwyżej do 80 st. C. Potrzymaj przez 30 minut, bakterie powinny zniknąć.

    • Odpowiedz Grudzień 5, 2016

      Ewa

      Pytanie do maści;
      Zastanawiam się jak wytopić tłuszcz gęsi? A jeśli się nie da, to czy słonina na patelni wytapiana, czy smalec w kostce lepszy?
      I czym będzie się różniła maść na tłuszczu gęsim, a czym na wieprzowym?
      Jeśli chodzi o olejek np. pichtowy, to czy może to być olejek eteryczny, czy musi być jakiś inny?
      I czy jak chce przyśpieszyć proces macerowania, to jaką temperaturę wybrać na zmywarce, mam do wyboru 35 albo 50 stopni?

      Serdecznie pozdrawiam

  • Odpowiedz Grudzień 2, 2016

    Ela

    Pomocy! Zrobiłam nalewkę żywokostową, już drugi raz. Za pierwszym razem obrałam z czarnej skórki, wyszła klarowna. Trzy dni temu pokroiłam bez obierania, zalałam wódką a dzisiaj widzę, że robi się mętna, bąbelkuje. Da się uratować?

    • Jeśli przez 3 dni bąbelkuje to pewnie rozpoczął się jakiś proces fermentacji i jakieś bakterie intensywnie pracują. Proszę sprawdzić, czy na pewno jest dobrze zakręcone – może jest jakiś dostęp powietrza. Jeśli jest ok, to można spróbować zabić bakterie podgrzewając nalewkę w kąpieli wodnej. Prosze wstawić słój (zamknięty) do gorącej kąpieli wodnej (w środku woda wrząca i utrzymywana w stanie prawie wrzenia). Proszę potrzymać w kąpieli co najmniej przez godzinę. W środku nalewki temperatura nie powinna przekroczyć 70 st. C. Potem wyciągnąć i obserwować. Jeśli nadal bąbelkuje, to wylać, jeśli przestało, to może zostać. Jeśli nie chcesz obierać korzenia ze skórki, to zalej go przed wrzuceniem do wódki wrzątkiem i potrzymaj w nim 20 minut, potem rozdrobnij i zalej alkoholem. Jeśli robisz nalewkę w niedużej ilości to lepiej obieraj ze skórki – tam są patogeny.

    • Odpowiedz Grudzień 5, 2016

      Ewa

      A jaki olejek i temperatura w zmywarce?

  • Odpowiedz Grudzień 1, 2016

    Z

    Dziękuję za tak szybką odpowiedź! 🙂

    Żywokost jest już zalany, postał dobę w alhoholu- i cały ten alkohol wchłonął. Dolałam gliceryny, tak, że jest dość gęste, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą- suchego korzenia prawie nie udało mi się rozdrobnić, choć używałam termomixu, natomiast po wchłonięciu alkoholu i dolaniu gliceryny wydaje się bardziej miękki i może powinnam go rozdrobnić teraz, ręcznym blenderem..?

    Pozdrowienia!

    • Tak, można tak zrobić, ale może nie warto brudzić naczyń. Suszony korzeń i tak jest dosyć drobny.

    • Odpowiedz Grudzień 6, 2016

      Ewa

      Dziękuję za odpowiedzi. Do maści kupiłam olejek pichtowy, ale w sklepie nie było innego niż eteryczny. Zastanawiam się jednak, czy taki się nadaje?

  • Odpowiedz Listopad 28, 2016

    Z

    Witam!

    Czy maść-a najpierw macerat- zrobione z suszonego korzenia żywokostu będą znacznie słabsze niż ze świeżego? Niestety tylko do takiego mam dostęp w tej chwili..
    Jeśli to ma sens, to co znaczy „obfite skropienie alkoholem”? Czy sproszkowany żywokost ma w nim pływać? 🙂

    Wspaniała strona! 🙂

    • Oczywiście, że ma sens. Może po prostu trochę dłużej trzeba będzie smarować. Obficie skropione tzn, że żywokost (susz) powinien być zalany alkoholem na tyle, by cały się w nim zamoczył. Może tak postać 1 dzień, potem proszę wlać gliceryny, tyle, by tą maź rozluźnić – to będzie gęste. Po 2 tygodniach proszę to przefiltrować i połączy ć ze smalcem – 30 % glicerytu, reszta smalcu. 🙂

      • Odpowiedz Grudzień 28, 2016

        Krzysiek

        Zamoczył czyli nie był suchy? Przyznam, że jednego nie przewidziałem kupując żywokost suszony: 400g nie jest równe 400ml. Zatem wsypałem 2 i 3/4 opakowania 100g (czyli nie całe 300g) by było 400ml.
        Wymieszałem to wszystko tak by nie było suchych kawałków i zakręciłem. Żywokost nie jest „zalany” a nawilżony. Zalany jest tylko na dnie. Mam nadzieję, że dobrze zrobiłem i maść nie będzie za słaba gdy jutro wleję 500ml gliceryny do tego?

        • Odpowiedz Grudzień 28, 2016

          Krzysiek

          Zapomniałem dodać, że wlałem 200ml wódki i dopiero wymieszałem.

          • Grudzień 28, 2016

            Krzysiek

            Po godzinie jak patrzę łyżką to ten żywokost się skleił. Na dnie gdzie jest wódka to się zrobiła jedna zwarta gruda/bryła. A wyżej jest mniej po sklejany, sypki. Tak to ma wyglądać??. Dałem zgodnie z przepisem: 400ml żywokostu i 200ml wódki i pomieszałem. Przepis dotyczy suszonego żywokostu?

          • Grudzień 29, 2016

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Przepis dotyczy świeżego zywokostu. Dodaj gliceryny, powinno się rozmieszać.

          • Grudzień 29, 2016

            Małgorzata Kaczmarczyk

            ok

        • Odpowiedz Grudzień 29, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Jest ok, ma być zwilzony.

          • Grudzień 29, 2016

            Krzysiek

            Dziękuję za odpowiedź. Zaraz doleję 500ml gliceryny.
            W sumie na upartego to mogłem w takim razie zwilżyć całe 400g a tak to będzie mniej żywokostu w maści. Trudno się mówi. Następną maść może zrobię mocniejszą.
            Suszony żywokost to jednak nie to samo co świeży, więc warto chyba robić te maści w miarę mocne (na ile się da). Mam rację? Tylko trzeba wyczuć ile dać czego żeby nie było potem problemu z przeciskaniem przez gazę. Po tej pierwszej maści będę miał już jakieś rozeznanie.

          • Grudzień 29, 2016

            Małgorzata Kaczmarczyk

            To prawda, najważniejsze to zrobić pierwszą maść, potem jest już lepiej.

          • Styczeń 6, 2017

            Kryzsiek

            Po kilku dniach od zalania gliceryną gdy próbowałem mieszać to widzę że masa jest bardzo ścisła i kleista. Zaraz po wlaniu 500ml gliceryny łyżką można było swobodnie mieszać do samego dna. Teraz tak nie da rady. Suchy korzeń chłonie wszystko.
            Nie wyobrażam sobie by za 2,5 tygodnia można było z tego coś wycisnąć przez gazę. To jest wilgotna kleista, ścisła masa. Ale bardziej sypka niż kleista. Nie potrzebnie się sugerowałem przepisem na stronie. Ale mogłaś mnie skorygować, bo chyba robisz też z suchego korzenia? Następnym razem dam 100g żywokostu a nie 300g na 500ml gliceryny i 200ml wódki. Tylko co z tym teraz zrobić?
            Rozłożyć na dwa słoiki i dodać resztę gliceryny jaka mi została ?
            Tylko wtedy trzeba pewnie wydłużyć czas leżakowania tego żywokostu?
            Chyba nie tylko ja miałem taki problem ze zbyt ścisłym żywokostem.
            Ktoś tu pisał, że miał problemy z wyciśnięciem.

          • Styczeń 6, 2017

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Nie robię z suchego korzenia. Po prostu dodaj gliceryny, rozłóż na dwa słoiki, nie wydłużaj czasu leżakowania. Słoik przed dzieleniem włóż do gorącej kąpieli wodnej, to pomoże klejowi stać się rzadszemu. 🙂 Problem z wyciśnięciem jest wtedy, gdy jest zbyt mało gliceryny, to wszystko robi się też na tzw „oko”. gdy masa gęstnieje, trzeba dodać gliceryny, w pewnym momencie żywokost przestaje wchłaniać glicerynę.

          • Styczeń 8, 2017

            Krzysiek

            Nie przy każdej Twojej wiadomości pojawia mi się link „odpowiedź” więc odpowiadam na taką gdzie on jest.
            No to mam nadzieję, że mi gliceryny wystarczy. Kupiłem tylko kilogram (nie cały litr). Eh jedno wielkie nieporozumienie w takim razie. Na oko to wiadomo kto w szpitalu umarł. Wiedząc, że będę robił na oko a nie z przepisu, kupiłbym więcej gliceryny. Mieszać gliceryny pewnie nie można z inną gliceryną? Chodzi mi o też roślinną ale innej firmy? Może mają w pobliskich aptekach. Syntetyczną to w jednej mieli. Nie robiłaś z suszonego ale piszesz jakbyś wiedziała co robić 🙂
            Jesteś pewna, że to pomoże?
            Czy się tylko domyślasz?
            Kąpiel może nie będzie konieczna. Wyjąc się da do podzielenia, aż tak sklejone to nie jest.

          • Styczeń 9, 2017

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Każdą glicerynę da się ze sobą mieszać. Zamiast gliceryny możesz dolać alkoholu, gliceryt się wtedy rozrzedzi. 🙂

    • Odpowiedz Listopad 30, 2016

      Ewa

      Witam, udało mi się wrzucić pytanie;)
      Jak długo można przechowywać maść w lodówce i czy tyle samo czasu w kredensie?

      • Jeśli zakonserwujesz czymś, to pół roku, jeśli nie to 2-3 miesiące, czyli do zużycia. Maść trzymaj w lodówce, wtedy (jeśli jest bez konserwantu) dłużej zachowa ważność. To jednak są tłuszcze, które jełczeją poza niską temperaturą, zachowują się tak, jak masło poza lodówką.

  • Odpowiedz Listopad 17, 2016

    Marta

    Witam Pani Małgosiu
    Cieszę się, że trafiłam na ten blog i już z niego korzystam. Zrobiłam tydzień temu gliceryt żywokostowy, a wczoraj skręciłam nogę. Uraz jest duży i obłożyłam kwaśna wodą. Wiem, że stosuje się na skręcenia żywokost. Moja mama robi nalewkę do zewnętrznego stosowania i maść, ale inaczej niż Pani. Ja chciałam wykorzystać Pani przepis, ale nie wiem czy ten gliceryt już mogę wykorzystać. Maścią żywokostową od mamy smaruję już od dłuższego czasu moje kostki, żeby je wzmocnić, ale wczoraj lekarz powiedział mi, że mam już swoje lata (54) i mam tak zniszczone stawy w kostkach częstymi skręceniami, że może mnie uratować tylko operacja. Boję się operacji, bo nie do końca wierzę w naszych lekarzy i chciałbym jakoś naturalnie trochę je zregenerować. Proszę mi pomóc

    • Nie wiem, czy w tym przypadku żywokost pomoże, zawsze warto próbować. Gliceryt można przefiltrować po 2 tygodniach maceracji (jeśli był też alkohol). Proszę smarować kilka razy dziennie stopy. Jeśli po miesiącu kuracji nie będzie poprawy to chyba trzeba się zdecydować na operację. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia. 🙂

  • Odpowiedz Listopad 14, 2016

    Tasek

    Witam serdecznie Pani Małgosiu , i od razu wyrazy uznania za wiedzę ,którą można tutaj zdobyć:).
    Mam mały problem bo trochę się pogubiłem :).Dwa tyg temu z oskrobałem ,pokroiłem świeży korzeń żywokostu i zalałem żytniówką oraz codziennie wstrzasam , czy taka procedura wystarczy do gotowej nalewki , czy coś jeszcze dodać do tego ?.
    Przymierzam się też do zrobienia oleju na dniach z świeżego korzenia, czy lniany zimno tłoczony może być ? czy najlepiej zakonserwować ?.
    Pozdrawiam:)

    • Zmacerowany wódką korzeń żywokostu można już przefiltrować, to wystarczy. Odnośnie maceratu na oleju. Jeśli chcesz to zrobić na oleju lnianym, to nie sadzę, żeby to był dobry pomysł, bo olej lniany szybko się jednak psuje – ma miesiąc trwałości. Również nie polecam macerować świeżego korzenia żywokostu przez 2 tygodnie, też może się zepsuć i świeży korzeń zbije się w oleju. Myślę, że lepiej byłoby zmacerować suszony korzeń żywokostu w jakimkolwiek oleju. Ale jeśli zrobiłeś wódkę żywokostową, to wystarczy dla zdrowia, do oleju mało związków leczniczych przechodzi z żywokostu.

  • Odpowiedz Listopad 12, 2016

    Józefina

    Pani Małgosiu serdecznie dziękuję za poradę jestem ogromnie wdzięczna , że zawsze można dowiedzieć się takich ciekawych wiadomości które są przydatne w codziennym życiu , jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.

    • Ja również.

      • Odpowiedz Listopad 14, 2016

        Małgosia

        Dzień dobry.
        Dziękuję za odpowiedź na email. Zamówiłam maści. Super, że Panią znalazłam!!!

  • Odpowiedz Listopad 9, 2016

    Józefina

    Witam pani Małgosiu.Przepraszam , że zawracam głowę ,ale chyba coś źle zrobiłam, wygląda że moja maść nie połączyła się dobrze jest jakby zważona ,czy jest na to ratunek , czy muszę robić nową.Pozdrawiam.

    • Zostaw ją w temperaturze pokojowej,w słoiku i gdy tłuszcz zacznie lekko krzepnąć, ponownie miksuj. Powinno się udać. Też miałam dzisiaj ten problem, najlepiej łączyć obydwa składniki (tłuszcz i gliceryt) gdy są w tej samej, niskiej temperaturze. Oznaką do łączenia obydwu faz powinno być lekkie krzepnięcie tłuszczu. I Józefino – nie zawracasz głowy, cieszę się, że mogę pomóc. 🙂

  • Odpowiedz Listopad 7, 2016

    Irmina

    Witam ,zalałam dzisiaj mocno rozdrobniony żywokost gliceryną roślinną,wcześniej dolałam trochę nalewki propolisowej,i zostawiłam w ciepłym ciemnym pomieszczeniu,pomyślałam jednak czy po potrzebnym czasie konieczne jest przecedzenie tego roztworu ? czy nie można by go na przykład zmiksować ? i otrzymaną taką maścią stosować przy rwie kulszowej?
    Bardzo dziękuję ,Pozdrawiam serdecznie.

    • Oczywiście, można tak spróbować, ale drobinki będą wszędzie, a to mocno brudzi. Poza tym smalec wieprzowy (tłuszcz zwierzęcy) ma zdolność głębszego wnikania w skórę i przenoszenia związków głębiej. 🙂

      • Odpowiedz Listopad 8, 2016

        Małgosia

        Dzień dobry.
        Znalazłam tu wiele mądrych i cennych porad. Bardzo dziękuję.
        A ponieważ nie mam możliwości znalezienia korzenia żywokostu, chciałabym kupić maść, którą Pani przygotowuje. Doraźnie smaruję plecy maścią z apteki ale nie czuję poprawy.
        Wysłałam wczoraj do Pani wiadomość na skrzynkę.
        Pozdrawiam.

  • Odpowiedz Listopad 2, 2016

    Józefina

    Witam serdecznie. Jak wspaniale , że można się pani poradzić, czy resztki po wyciśnięciu nalewki i glicerydu można jeszcze do czegoś wykorzystać? Pozdrawiam serdecznie.

    • Ja je zalewam wrzątkiem, przykrywam na 1-2 godziny i po wyciśnięciu pasteryzuję w małych słoiczkach. Jest to doskonały syrop na kaszel, ale tylko w razie kaszlu suchego, męczącego. Tego syropu nie trzeba naduzywać, więcej w artykule: Syrop zywokostowy. 🙂

  • Odpowiedz Październik 28, 2016

    Józefina

    Dziękuję bardzo za radę, jest pani naszym aniołem stróżem zdrowia .Pozdrawiam .

  • Odpowiedz Październik 27, 2016

    Józefina

    Witam Małgosiu. Wspaniały blog ,proszę o informację , czy maść żywokostową lub gliceryd można stosować po operacji stawu biodrowego , bardzo proszę o wiadomości na ten temat. Pozdrawiam serdecznie.

    • Odpowiedz Październik 28, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Jak najbardziej mozna, ale nie stosujemy jej na niewygojone rany, smarujeym obok. 🙂

    • Odpowiedz Listopad 1, 2016

      Celina

      Pani Małgorzato gdzie można kupić tak duże ilości gliceryny?Wykopałam trochę żywokostu, zmieliłam dwukrotnie przez maszynkę, zaczęłam odmierzać porcje po 400 ml i okazało się że mam ich 5. W aptekach nie mają takiej ilości gliceryny. Żywokost zalany alkoholem czeka na glicerynę. W przepisie napisano że po 20 min wlać glicerynę. Czy żywokost nie straci swoich właściwości oczekując na zakup gliceryny. Znalazłam sklep internetowy gdzie za 1l trzeba zapłacić 47 zł i piszą że to jest gliceryna roślinna czy o taką chodzi?

      • Gliceryna roślinna powinna kosztowac około 10-15 zl za litr, podaję link do sklepu, w którym można kupić 1 kg (to mniej niż litr za 12,90 zł oraz link do sklepu, gdzie można 1 litr kupić za 10 zł (bezpiecznie dla ciebie będzie kupić 2 litry). W tym drugim sklepie zapłacisz więcej za przesyłke, bo bedziesz mieć małe zamówienie. Dokonaj wyboru. Wlej tyle gliceryny, żeby żywokost pływał swobodnie. http://techlandlab.pl/sklep/gliceryna-roslinna-995/ oraz http://herbisklep.com/?product=gliceryna-roslinna-995-1l
        Odpowiadam na drugie pytanie – nic się nie stanie, jesli żywokost pobędzie sam na sam z alkoholem – powinien być w zakręconym słoiku.

        • Odpowiedz Listopad 1, 2016

          Celina

          Bardzooo dziękuję i pozdrawiam

  • Odpowiedz Październik 23, 2016

    wlodek

    witam robie masc z zywokostuwedlug pani przepisu ale mam problem z przeciskaniem przez 4 krotną zlozona gaze CHYBA TO NIE MOZLIWE mysle ze dodam wiecej smalcu rozgrzeje na patelni i przecedze przez te gaze

    • Odpowiedz Październik 24, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Proszę najpierw przecedzić przez sito perlonowe, potem przez gaze. Może dałeś za mało alkoholu? Gliceryny? Ale to rzeczywiście jest problem. Jesli zdecydujesz się połączyć od razu ze smalcem, to uważaj na jego temperaturę, żeby nie przekroczyła 60 st. C, bo związki zaczną uciekać. 🙂

  • Odpowiedz Październik 8, 2016

    Barbara

    Pani Małgosiu, jakiś czas temu napisałam tu komentarz z pytaniem o stosowanie żywokostu, a właściwie glicerydu, bo złamałam piętę i chciałam sobie jakoś pomóc.
    Obiecałam napisać o efektach.

    Szynę gipsową nosiłam przez 5 tyg. , na noc ją zdejmowałam i robiłam okład z glicerydu. Myślę, że zrobiłam ok. 20 – 25 okładów. Po zdjęciu szyny jeszcze przez miesiąc nie mogłam normalnie chodzić, więc co kilka dni szczególnie na noc stosowałam żywokost.

    Pięta zrosła się prawidłowo, początki normalnego chodzenia były trochę trudne, bo noga puchła i pod koniec dnia zazwyczaj bolała, ale to normalne po ponad dwóch miesiącach unieruchomienia.
    Na dzień dzisiejszy chodzę bez najmniejszego problemu( nawet po górach 🙂 ) stopa mnie w ogóle nie boli i nie odczuwam w żaden sposób, że miałam złamaną piętę.

    A przyznam, że kilka osób z otoczenia, które borykały się z takim złamaniem jak moje skarżyły się na długie, kilkumiesięczne dochodzenie do sprawności i bolesność stopy nawet przez kilka lat, szczególnie przy zmianach pogody.

    Przyznam, że bardzo obawiałam się takiego scenariusza. Jestem przekonana, że to właśnie żywokost postawił mnie na nogi i dzięki niemu szybko wróciłam do pełnej sprawności.

    Jeszcze raz dziękuję za super przepisy, które teraz krążą po całej naszej rodzinie i znajomych i często ratują z opresji:)

    • Odpowiedz Październik 8, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Basiu, ogromnie się cieszę takiego postępu w leczeniu, to rzeczywiście niezwykłe i ogromnie dziękuję za to, że zechciałaś to opisać – niech będzie pocieszeniem dla wszystkich cierpiących. 🙂

    • Odpowiedz Październik 10, 2016

      Darek

      Witam. Jestem po operacji zerwanego ściegna achillesa (już drugi raz w tym roku). Rana goi się powoli. Myślę o zrobieniu i zastosowaniu nalewki z źywokostu. Czy to dobry pomysł? czy są lepsze pomysły?

      • Odpowiedz Październik 11, 2016

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Tak, to dobry pomysł, proszę smarować nalewką 2 razy dziennie, nie po ranie oczywiście, tylko wzdłuż brzegów. Lepszym pomysłem jest maść, bo związki głębiej wchodzą, ale sama wódka też da radę. 🙂

    • Odpowiedz Październik 20, 2016

      Grazyna Wójtowicz

      Witam,mam mały problem, chciałabym zrobić krem żywokostowo – kasztanowy po raz pierwszy. Mam intrakt kasztanowy i żywokost zalany 40% alkoholem. Teraz jak połaczyć, zeby nadawało sie do smarowania. Zlalam kasztany, szkoda ich wyrzucać, myśle je zmielic, ale co dalej. Prosze o rade i pomoc, acha, macerat nagietkowy mam.

      • Odpowiedz Październik 20, 2016

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Rozumiem, że to ma być krem? Jeśli krem, to nie możesz wprowadzić do kremu tyle alkoholu. Do kremu wprowadza się raczej gliceryty i inne ekstrakty, np maceraty olejowe, przypuszczam że taki masz z nagietka, ekstrakty na solance i glicerynie, soki z roślin lub wywary. Jeśli zrobiłaś intrakt z kasztanów to pozostałości możesz zalać olejem i po 2 tygodniach wstrząsania będziesz mieć macerat olejowy – taki możesz dołączyć do kremu.

  • Odpowiedz Październik 4, 2016

    Renata

    Witam, właśnie się dowiedziałam o zbawiennym działaniu tego cudeńka, chcę spróbować sama ją zrobić, mam pytanko czy można jako nośnika maści użyć olej kokosowy lub wazelinę kosmetyczną ? Pozdrawiam

    • Odpowiedz Październik 4, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Wszelkie oleje roślinne mają małą zdolność wnikania w skórę, stąd pojawił się tłuszcz zwierzęcy w przepisie. Ale generalnie można spróbować zrobić na tłuszczu kokosowym, na wazelinie na pewno nie.Na tłuszczu kokosowym obawiam się też że ze względu na niską twardość kokosowego, maść stanie się lejąca bardzo, czyli będzie przypominała maź, nie maść. Jeśli masz masło shea, to lepiej byłoby na nim zrobić maść. Możesz też kupić w aptece jakąś maść rozgrzewającą, wycisnąć ją z tubki i z nią zmieszać gliceryt żywokostowy, będzie to o wiele skuteczniejsze w działaniu.

  • Odpowiedz Październik 1, 2016

    Lidia

    Czy taki macerat garbnikowy mogę dodawać jako konserwant do kosmetyków robionych własnoręcznie? kremy, toniki, sera? Wyszłoby zdecydowanie taniej, niż kupowanie jakiegokolwiek konserwantu ekologicznego. Dziękuję na odpowiedź – Lidia. Czy robiąc z liści orzecha włoskiego – można to robić na ” jesiennych ” liściach?

    • Odpowiedz Październik 2, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Tak, możesz dodawać swojego konserwantu, ale lepiej jest połączyć 2-3 konserwanty, żeby spektrum ich działania było szersze. Na przykład nalewka z surowca garbnikowego (galasówki, kora dębu – dodaj 2%) połącz z alkoholem benzylowym (dodaj 1%). Alkohol benzylowy kupisz w sklepie internetowym. Możesz też użyć olejku eukaliptusowego, z drzewa herbacianego w ilości 0,3%, kwasu galusowego 0,1%. Każdy z tych produktów można tanio kupić w sklepie, ale już połączone razem tworzą konserwant zatwierdzony przez Ecocert i cena rośnie. 😉 Poczytaj składy konserwantów np na zrób sobie krem, zobaczysz, ze zawsze w nich występuje kilka związków. Liście jesienne nie nadają się na macerat garbnikowy, kup korę dębu albo poszukaj galasówek na liściach dębu. Jeszcze jedno, bo zauważyłam, że jest to pytanie pod maścią, a nie kremem. Jeśli maść zużyjesz na bieżąco, to nie zepsuje ci się, trzymaj ją w lodówce. Jest w niej alkohol i są garbniki z korzenia.

  • Odpowiedz Wrzesień 29, 2016

    Barbara

    Dzień dobry
    jestem zainteresowana zakupem maści żywokostowej na gęsim smalcu.Prosze o kontakt

    • Odpowiedz Wrzesień 29, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Basiu, na razie mam tylko maść na smalcu wieprzowym, na gęsim być może będzie w listopadzie. Proszę o kontakt poprzez kontakt ziolowej wyspy. 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 15, 2016

    Hanna

    Dzień dobry, czy ma Pani jakieś doświadczenia o wpływie żywokostu nie tyle na uśmierzenie bólu, co na regenerację tkanek? Mam w kolanach uszkodzone łąkotki, zdaniem lekarzy do zabiegu artroskopowego. Kolana bolą, ból nie jest niby silny, ale uporczywy i stały. Miałam już jedno podejście do okładów z żywokostu, ale po 2 tygodniach przerwałam ze względu na wyjazd na rejs (bez łazienki ciężko było mi robić okłady). Teraz pragnę powrócić do okładów. Mam już zrobiony macerat. Chciałabym jednak otrzymać jakąś nadzieję od osób, które mają większe doświadczenia, że żywokost i mnie pomoże…

    • Odpowiedz Wrzesień 15, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Zdecydowanie korzeń żywokostu bardziej regeneruje niż uśmierza ból, proszę próbować. Najlepiej zrobić maść wg przepisu z artykułu. Maść głębiej wnika. 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 9, 2016

    Krystyna Nowak

    Witam Pani Małgosiu,w ubiegłym miesiącu pisałam do Pani, że chciałabym kupić gotową maść.Pewnie coś zrobiłam nie tak ,bo nie dostałam odpowiedzi.Jestem w dalszym ciągu bardzo zainteresowana maścią zywokostowa rozgrzewającą.W ubiegłym roku zrobiłam sama i było to zbawienne na moje biodro i kręgosłup.W tym roku nie mogę trafić na świeży zywokostowa.Bardzo proszę o podanie mi sposobu zapłaty,jesli to możliwe to proszę o szybką wysyłkę,cierpie.Z góry dziękuję,pozdrawiam Krystyna Nowak

    • Pani Krystyno, jeśli następnym razem coś pójdzie nie tak z wysyłką wiadomości do mnie poprzez formularz – jest w kontakcie dostępny też mail do mnie, proszę z tego skorzystać. Maść będzie dostępna dopiero pod koniec października. Korzeń wykopię p od koniec września i musi się macerować 3 tygodnie. Jeśli to pani odpowiada, proszę podać adres do wysyłki na: malgokacz@gmail.com Pozdrawiam serdecznie. 🙂

      • Odpowiedz Wrzesień 12, 2016

        Krystyna Nowak

        Dziękuję bardzo,juz wysłałam informacje na pocztę,pozdrawiam Krystyna

  • Odpowiedz Sierpień 22, 2016

    Tysia

    Małgosiu, odpowiedz proszę, czy mogę dolać do tygodniowej, pracującej miksturki gliceryny, bo kupiłam za mało?
    Pozdrawiam
    Tysia

    • Odpowiedz Sierpień 22, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Jasne, że możesz. 🙂

    • Odpowiedz Wrzesień 2, 2016

      Lu

      Kilka miesięcy temu trafiłam na ten blog i stałam się Twoją fanką.
      A fanką żywokostu jestem od kilku lat, kiedy to halux tak dał mi w kość, że planowałam nieomal zmienić pracę (wymagany był bucik na 5cm obcasiku). I gdzieś przeczytałam o tym zielu, mąż kupił suszony korzeń, domieliłam w młynku na proszek i robiłam tak:
      1 łyżeczkę suszonego korzenia wsypałam do małej filiżanki, dodałam 4-5 łyżeczek wrzącej wody – szybko trzeba ukręcić mazidło, bo tworzy się glut nie do rozmieszania. I taki ciepły, bardzo ciepły glut kładłam na posmarowany oliwką halux. Na to kawałek folii, i lekko obwiązywałam bandażem tak, by okład się nie zsunął. Rano ………ulga!!!!!!! I tak robiłam przez 2-3 tygodnie wieczorami. Rano ściągałam taki wysuszony „plaster” (stopę trzeba umyć), i wieczorem powtórka (jak teraz zaczyna dolegać to powtarzam zabiegi).
      :)) fanką żywokostu zrobiłam się tak wielką, że nieświadoma jego rozrastania się zasadziłam w ogrodzie kilka krzaków – urosły, że aż miło. Już małżonek szykuje widły na jesień – będą wykopki!!! Będę robiła maść wg Twojego przepisu!!!!! – znajomi już się do mnie uśmiechają.
      Dziękuję za wszystkie Twoja rady. Aż milej się żyje wiedząc, że są tak życzliwe osoby jak Ty.

      • Dziękuję ci bardzo za bycie fanką ziołowej wyspy. 😉 również dziękuję za twój cudowny sposób ulżenia bólom, super, że posadziłaś sobie żywokost, ja też nim obsadzam moje łąki, świeży działa doskonale. A życzliwość zawsze wraca do nas, więc chyba warto. 😀 Wszystkiego dobrego Lu. 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 21, 2016

    barbara

    Czy na haluxy ta maść może pomóc?

  • Odpowiedz Sierpień 20, 2016

    Tysia

    Dzień dobry 🙂
    znalazłam to miejsce całkiem niedawno, kilka dni temu szukając przepisów z żywokostem (mój syn złamał rękę). Cudowne miejsce, przepisy…
    Niestety nie doczytałam dokładnie i kupiłam za mało gliceryny, czy można do kilkudniowej już „miksturki” dolać gliceryny?
    Serdecznie pozdrawiam

  • Odpowiedz Sierpień 19, 2016

    Leszek

    Witam Pani Małgosiu.Przeczytałem wszystkie komentarze bardzo uważnie i nie znalazłem odpowiedzi na moje pytanie,otóż zrobiłem gliceryt w/g Pani przepisu,po czterech tygodniach mam w słoiku odciśnięty dość gęsty płyn o kolorze gorzkiej czekolady ..i tu moje pytanie czy to tak ma być ? korzenie obrałem może niezbyt dokładnie czy mogę zrobić z tego maść?

    • Odpowiedz Sierpień 21, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Tak, oczywiście, to ma mieć dokładnie taki kolor i konsystencję gęstego śluzu. Powodzenia. 🙂

      • Odpowiedz Sierpień 21, 2016

        Leszek

        Bardzo dziękuję ,bo już myślałem że coś jest nie tak jak należy.Mam nadzieję że maść dzięki Pani wspaniałym i bardzo dokładnym przepisom zrobię.Serdecznie pozdrawiam

  • Odpowiedz Sierpień 13, 2016

    DUSIA

    MAŁGOSIU dzięki że jesteś . Maść zgodnie z zaleceniami zrobiłam ,smarujemy bolący kręgosłup męża od kilku dni POMOGŁO!!!!! Zaczął lepiej chodzić i ma zdecydowanie mniejsze dolegliwości bólowe. BARDZO DZIĘKUJEMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Odpowiedz Sierpień 14, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Ogromnie się cieszę. ja również dziękuję za zwrotną informację, Cieszę się razem z wami. 🙂

    • Odpowiedz Sierpień 14, 2016

      Margareta

      Hej! Absolutnie nie moge znalezc mozliwosci zakupu tej masci zywokostowej:( a bardzo mi na niej zalezy.

  • Odpowiedz Sierpień 11, 2016

    Danuta

    Witam bardzo serdecznie!
    Ciesze sie,ze poraz pierwszy weszlam na Pani bloga i jestem pod wielkim wrazeniem i uznaniem dla Pani i wszytkich ciekawych porad przedstawionych. Cos wspanialego.
    Ostatnio sporo czasu poswiecilam ogladaniu filmow z SP. Pania STEFANIA KORZAWSKA.
    Zywokost bardzo mnie zainteresowal ze wzgledu na dlugotrwale problemy z kregoslupem-jestem po operacji kregoslupa w Niemczech /udanej operacji( a teraz nowy problem – siadaja mi kregi co stanowi wielki problem bolowy.
    Zle toleruje wszelkie masci i zabiegi rozgrzewajace tylko masci chlodzace daja dobre rezultaty.
    Zatem moje pytanie – czy masc zywokostowa ma dzialanie ROZGRZEWAJACE???
    Zywokos jak czytam jest cudownyale czy bedzie odpowiedni dla mnie.
    Czy moge prosic o porade?
    Czekam z niecierpliwoscia na odpowiedz i bardzo goraco pozdrawiam
    Danuta

    • Odpowiedz Sierpień 11, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Zależy, z czego jest zrobiona maść żywokostowa – jeśli na smalcu, tłuszczu gęsim to będzie miała działanie rozgrzewające, jeśli na maśle shea lub sam olej lub sam gliceryt, to nie będzie działał rozgrzewająco. proszę spróbować może na suszonym zrobić sobie macerat olejowy, a na świeżym gliceryt żywokostowy i smarować naprzemiennie. Dziękuję za uznanie dla bloga i życzę mocno powrotu do zdrowia. 🙂

    • Odpowiedz Wrzesień 14, 2016

      teresa

      Paniu Danusiu -witam ja robie sama z zywokostu korzenia kupowanego w aptece robie smarowanie na bazie nalewki z zywokostu oleju lnianego i octu jablkowego, /bardzo pomaga/
      a potem resztki mielę w mikserze i mam na okłady na stopy ,kolana . Pozdrawiam

      • Odpowiedz Wrzesień 19, 2016

        agata

        p. Małgosiu ja bym poleciła na kręgosłup olejek(macerat) z dziurawca

  • Odpowiedz Sierpień 6, 2016

    Teresa

    Pani Małgosiu wspaniały blog,mam pytanie zebrałam sporą ilość liści żywokostu i nie wiem jak go wykorzystać ,część zasuszę ,myślałam by resztę zmielić zalać alkoholem ,aby zatrzymać jego właściwości ,czy wtedy mogłabym zrobić maść ,mam problem z ostrogami i tak bolą że mam problem z chodzeniem ,może Pani coś poradzi ,dziękuję i pozdrawiam.

    • Proszę nie suszyć liści, mają niską wartość, lepiej je zalać alkoholem 40%, najpierw liście drobno pokroić, potem zalać alkoholem – tak, żeby liście swobodnie pływały. Na problemy z ostrogą lepszy będzie korzeń żywokostu macerowany w glicerynie i alkogholu, potem zmieszany ze smalcem lub najlepiej z tłuszczem gęsim. 🙂

    • Odpowiedz Sierpień 10, 2016

      Małgorzata

      Witam, moją ostrogę wyleczyłam serją zabiegów tzw. fale uderzeniowe. Zaręczam 100% skuteczne, bardzo bolesne, ale warto. Wykupiłam 9 zabiegów które są wykonywane tylko w niektórych por. rehabilitacyjnych.

    • Odpowiedz Sierpień 15, 2016

      Karolina

      Witam, przez 1,5 roku leczylam ostrogi i ścięgno Achillesa u trzech ortopedów. Blokady, tabletki, maści apteczne, w końcu kosztowne ostrzykiwanie osoczem. Niestety było coraz gorzej… w końcu zdesperowana, czytając książkę Pani Korżawskiej pomyślałam o żywokoscie i co? Po miesiącu codziennego smarowania nalewką z żywokostu na wódce macerowanej przez dwa tygodnie od roku nie odczuwam ŻADNYCH DOLEGLIWOŚCI ! polecam z całego serca.
      Ps. Wspaniały blog!

      • Odpowiedz Sierpień 15, 2016

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Bardzo dziękuję za komentarz i pochwałę bloga, a przede wszystkim za podzielenie się wspaniałą wiadomością o wódce żywokostowej. 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 5, 2016

    Marzena

    Czy mogę kupić u Pani maść żywokostową ? Bardzo mi zależy i jaka cena ?

  • Odpowiedz Lipiec 27, 2016

    Dawid

    Witam serdecznie robiąc maść to gliceryd dodajemy juz gotowy po 3-4 tygodniach

    • Nie za bardzo rozumiem pytanie. Przypuszczam, że o to chodzi: Najpierw robimy gliceryt żywokostowy, który stoi 3-4 tygodnie, potem mieszamy go ze smalcem.

  • Odpowiedz Lipiec 20, 2016

    dusia

    Witam cieplutko Małgosiu i bardzo dziękuje za przepisy które zamieszczasz na tej stronie. Udało mi się zrobić olej żywokostowy według Twojego przepisu i mam nadzieję że poratuję chory kręgosłup mojego męża ( zwyrodnienia) Mam zamiar zrobić maść żywokostową może będzie skuteczniejsza( o ile uda mi się ją zrobić….hihihihi) Pozdrawiam Dusia

    • Na pewno uda ci się zrobić maść, jest to proste, tylko patrz na przepis i stosuj podane proporcje. 🙂 Pozdrawiam serdecznie. 🙂

      • Odpowiedz Lipiec 20, 2016

        dusia

        Dzięki za słowa otuchy, a może jest jeszcze jakieś smarowidło ratujące wiekowy kręgosłup?????

        • Myślę, że najlepsze są preparaty z żywokostu, można też próbować zrobić macerat olejowy z dziurawca. No i terapia manualna. Wg mnie jest najlepsza. 🙂

          • Lipiec 20, 2016

            dusia

            Stokrotne dzięki

  • Odpowiedz Lipiec 16, 2016

    Jola

    Witaj Gosiu,
    Twój cudowny blog zawładnął mną od kilku miesięcy…od czasu kiedy przeszukiwałam internet w celu znalezienia kogoś,kto wierzy w zioła…potrzebowałam wtedy maści żywokostowej na już dla moich rodziców…tak trafiłam do Ciebie.Nie miałam wcześniej możliwości podziękowania Ci za szybką wysyłkę tej maści,dlatego teraz to robię.Bardzo dziękuję.Jestem Ci ogromnie wdzięczna.A ja wróciłam do rodzinnego domu i teraz w końcu mam czas,aby zająć się swoimi pasjami…gdzie prym wiodą zioła,ogród,zwierzęta i ukochane cztery psie łapy.
    Codziennie śledzę Twojego bloga…ogrom informacji,napisanych pięknym ciepłym językiem.”Robi się” macerat olejowy z dziurawca, kilka dni temu fermentowałam liście malin,czarnej porzeczki i jeżyn…na herbatkę,nastawiłam gliceryt żywokostowy…z jednej porcji spróbuję zrobić maść,a drugą mniejszą przeznaczyłam na krem.Nastawiłam też macerat na alkoholu z żywokostu.I tu pojawił się problem…
    Świeży korzeń żywokostu zalałam wódką żytniówką.Ale zimną.Dopiero potem doczytałam się,że świeży korzeń należało zalać alkoholem gorącym.I co teraz? Czy można ten kilkudniowy macerat podgrzać?Czy go zostawić tak jak jest zalany zimnym alkoholem?I czy wówczas się uda?
    Świat ziół pochłonął mnie bez reszty…a dzięki Tobie Gosiu,Twoim perfekcyjnym,bardzo dokładnym i pięknym opisom mogę próbować wprowadzać je w praktyce do życia.Wielkie dzięki za te przeżycia… <3

    • Jolu, bardzo ci dziękuję za tyle ciepłych słów odnośnie mojego bloga. Zawsze jestem wdzięczna za czytanie i jeszcze więcej – stosowanie tego w praktyce. O to przecież chodzi w mojej działalności – nakłonienie do powrotu do naszego Domu, jakim jest Natura. Mam nadzieję, ze twoje maści przysłużą się rodzicom, poza maściami możesz zrobić też macerat olejowy z dziurawca i również stosować dla rodziców. Zobaczymy, co pomoże. Teraz jeśli chodzi o wyciąg alkoholowy z korzenia żywokostu. Nic nie szkodzi, że nie zalałaś gorącym alkoholem, tak też może być. Zalewa się gorącym dla lepszej stabilizacji. Możesz też wódkę z korzeniem wstawić do gorącej kąpieli wodnej na 30 minut, przyspieszy to ekstrakcję i zrobi swoje. Pilnuj tylko, by temperatura w środku słoika z wódką nie przekroczyła 80 st. C, alkohol zacznie wtedy wrzeć i niektóre związki się rozłożą. Bezpiecznie jest włożyć słoik do gorącej kąpieli i zostawić na stopniu 1-2 na kuchence elektrycznej. Jeszcze raz dziękuję za piękny komentarz i w razie czego dopytuj się. Dużo ciepła ślę. 🙂

      • Odpowiedz Lipiec 17, 2016

        Jola

        Wszystkie życzliwe i dobre komentarze są tylko odzwierciedleniem Twojej Gosiu wspaniałej pracy,wiedzy i swoistego ciepła,którym obdarzasz swoich gości…to ja dziękuję mogąc być jednym z nich.
        I jeśli mogę dopytać….macerat olejowy z dziurawca nastawiłam kilkanaście dni temu.Pierwszy zalałam gorącą oliwą z oliwek.Drugi zalałam olejem słonecznikowym o temperaturze pokojowej.Ten pierwszy w ciągu kilku minut w oczach przybrał piękną rubinową barwę.Drugi natomiast do dzisiaj niewiele,a właściwie prawie w ogóle nie zmienił koloru.Jest może tylko troszkę,troszkę ciemniejszy niż wlany olej słonecznikowy.Czy w tym drugim przypadku materiał ziołowy/dziurawiec miał mało hiperycyny?I czy to znaczy,że nie będzie miał właściwości leczniczych?
        Oba maceraty mają w składzie kwiaty i dużo pąków… nie wiem gdzie szukać przyczyny tak różnego koloru?Czy odpowiedzialny jest tutaj użyty olej czy może temperatura? Piękny czerwony kolor jest dla mnie-wzrokowca,dodatkowym atutem….Pierwszy wspaniale i szybko wyekstrahował barwę,a ponieważ zrobiony był z małej ilości,nastawiłam zachęcona drugą porcję… i nie wyszło tak jak poprzednio.Czy da się to naprawić?
        Serdeczności Gosiu 🙂

        • Hyperycyna wydziela się lepiej, jeśli pokroisz, zmiażdżysz surowiec i skropisz alkoholem. Może za drugim razem nie skropiłaś alkoholem? Użyty olej też ma znaczenie, na przykład na kokosowym nie wychodzi piękna czerwień, tylko lekki róż. Ale w tym przypadku bardziej obawiałabym się o macerat na bazie oliwy z oliwek, a on wyszedł czerwony. Ja zazwyczaj robię na oleju słonecznikowym i mam głęboko czerwony kolor maceratów, więc może chodzi o ten alkohol? Na pewno nie o temperaturę, z tego, co sobie przypominam nie zalewałam gorącym olejem. Możesz odcedzić dziurawiec, wycisnąć lekko, zblendować i dodać alkoholu – zobaczysz, czy zmienia kolor. Jeśli dodałaś wcześniej to spróbuj włożyć go do kąpieli wodnej, gorącej i potrzymać godzinę. Hyperycyna jest w płatkach (głównie) i ułatwia jej wydzielanie alkohol i rozdrobnienie. Zastanów się, co pominęłaś. Mimo wszystko twój macerat będzie dobry, nie ma tylko hyperycyny, która walczy głównie o stan naszych nerwów. Daj znać, czy się udało. 🙂 Mam do ciebie prośbę – przeklej ten komentarz do artykułu o dziurawcu (jeden z ostatnich), ja też przekleję tam swoją odpowiedź. czytelnicy też czytają komentarze, więc lepiej żeby tam było. Może ktoś miał podobne przejścia. 😉 Pozdrawiam serdecznie.

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Mina

    Nie szkoda gesi meczyc, tluszczu wytapiac ze zwierzecia skoro mozna to samo osiagnac na bazie tluszczu roslinnego?

    • Pani Mino, ja nie narzucam wegetarianom jedzenia i używania mięsa, bardzo proszę więc również zachować szacunek dla tych, którzy mięso jedzą i używają tłuszczy zwierzęcych.

  • Odpowiedz Czerwiec 28, 2016

    Kinga

    Mam przepis od lekarza na nalewke żywokostową na bolace stawy czy problemy z kośćmi. Wg niego bierze sie korzenie i wiosenne, i jesienne. Potem nalewki obie miesza. Oczywiscie, gdy gdy mamy tylko jeden rodzaj korzeni w danym momencie, trzeba uzywac to co jest.

    • Oczywiście jak najbardziej też będzie działać, tłuszcz dodaje się po to, by składniki żywokostu głębiej były transportowane. Sama wódka żywokostowa też da radę. 🙂 Mieszanie korzeni jesiennych i wiosennych to ciekawy pomysł. Wiosenne mają wg mnie więcej śluzu. 🙂

  • Odpowiedz Czerwiec 26, 2016

    ANETA

    Witam serdecznie, a czy można u Pani zmówić ta maść? Mam straszne bóle stawowo kolanowych w związku z boreliozą 🙁 Bede wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Czerwiec 10, 2016

    Barbara

    Jestem pod wrażeniem bloga i Pani wiadomości. Trafiłam tu szukając wiadomości o żywokoście, używam go od jakiegoś czasu w formie oleju żywokostowego.

    Ale teraz mam problem do rozwiązania ” na już” – otóż miałam mały wypadek, złamałam piętę, a druga stopa jest mocno potłuczona – i mimo,że siniaki i wybroczyny już znikły – i ciągle opuchnięta. Zdobyłam świeży korzeń żywokostu i zastanawiam się jak sobie pomóc już, teraz. Czy wystarczy potłuc korzeń i papką obłożyć chore miejsce? Bo na macerat trochę trzeba poczekać ….

    Proszę o poradę i dziękuję.

    • tak, wystarczy tak zrobić. Korzeń żywokostu można zetrzeć lub zmiksować, dołożyć trochę gliceryny, żeby było łatwiej. Piszę o podobnym moim przypadku w artykule o maści żywokostowej. Dziękuję za czytanie, cieszę się, że blog się podoba. 🙂

      • Odpowiedz Czerwiec 11, 2016

        Barbara

        🙂 Jeszcze w kwestii formalnej ; świeże korzenie zdobyłam jednorazowo.Bałam się, że umyte i oczyszczone przechowywane w lodówce ( żeby codziennie wyciągać po kawałku i okładać stopę) po prostu zwiędną lub, co gorsza zapleśnieją. Dlatego całość dzisiaj, wg Pani wskazówek zmieliłam , dodałam alkoholu, połączyłam z gliceryną i taką papkę przełożyłam do słoika po dżemie. Owinęłam ręcznikiem papierowym, zostawiłam w kuchni. Mam zamiar codziennie okładać stopę tą papką mimo, że to jeszcze nie macerat. Czy tak też można i zadziała? Bo nie mam warunków,żeby co kilka dni zdobywać świeże korzenie…
        Dziękuję 🙂

        Czy – mimo,że to jeszcze nie macerata

        • Zrobiłaś doskonale Basiu. Napisz mi tylko, czy zadziałało. 🙂 Jesli masz w pobliżu topolę, to możesz robić na zmianę okłady z stłuczonych liści topoli z maceratem żywokostowym.

          • Czerwiec 11, 2016

            Barbara

            O, i liście z topoli, świetnie, na pewno skorzystam 🙂 Oczywiście , napiszę, jakie efekty przyniosło moje naturalne leczenie 🙂

          • Czerwiec 11, 2016

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Trzymam kciuki. 🙂

    • Odpowiedz Czerwiec 16, 2016

      Natasza

      Witam serdecznie.Kupiłam korzeń żywokostu jeszcze nim trafiłam na Pani bloga,który jest cudownym źródłem informacji.Z zasłyszanych gdzieś informacji dowiedziałam się,że można łączyć tez korzeń z wódką żytniówką którą też zakupiłam i powiem szczerze nie wiem co dalej robić. Na pewno zrobię macerat w/g Pani przepisu,ale jeśli zna Pani jakiś przepis z wykorzystaniem tego alkoholu byłabym wdzięczna.Nie pijam wódki wiec jak się nie uda to chyba wyleję 😉 😉 ;-). Pozdrawiam serdecznie Natasza

      • Proszę po prostu zalać wódką korzeń żywokostu i zrobić wyciąg alkoholowy do nacierania bolących miejsc. Jeśli korzeń jest świeży, to gorącą wódką, jeśli suchy to zimną. Proszę uzyć tyle wódki w stosunku do korzenia, by ten swobodnie pływał. Przeecdzić po 2 tygodniach. A z resztą wódki nie wiem, co zrobić, nie wiem, czy ma pani dostęp do innych ziół. Wódka się nie psuje, można ją trzymać. Jeśli będzie miała pani jeszcze jakieś pytania, to proszę pisać.

  • Odpowiedz Maj 30, 2016

    Agnieszka

    Witam. Czy okłady/maści z żywokostu można stosować u 2,5-letniego dziecka? Nie mogę nigdzie doszukać się takiej informacji. Pozdrawiam

  • Odpowiedz Maj 2, 2016

    Ludmiła Rejent

    Małgorzata, moja maść(gliceryd+ smalec ze słoniny )jest trochę rozwarstwiająca się, ciągliwa. Czy coś źle zrobiłam, czy to normalne i moge jej używać?

    • Odpowiedz Maj 3, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Jeśli maść się rozwarstwia to oznacza, że mogły być różne temperatury w czasie łączenia 2 faz – tłustej i wodnej. Możesz maść ponownie stopić w kąpieli wodnej (nie stosuj wysokiej temperatury, gdy zobaczysz, że zaczyna się topić, to wyciągnij ją z kąpieli i mieszaj wstrząsając słoikiem). Stopioną maść wstrząsaj, również gdy ostygnie, gdy zacznie lekko tężeć, to nadal wstrząsaj. Gdy już nie dasz rady wstrząsnąć, to wymieszaj czystą łyżeczką, wstaw do lodówki. To powinno wystarczyć. Taka sytuacja jest normalna i można maści używać, ale lepiej, żeby gliceryd był połączony z tłuszczem, po to go w końcu używamy, żeby zapewnić lepszy transport w głąb związków czynnych. Napisz, czy się udało. 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 24, 2016

    Mana

    Wspaniały blog! Bardzo Pani za niego dziękuję jest nieocenionym źródłem wiedzy i inspiracji w pracy z ziołami 🙂

    Mam małe pytanie: jak dlugą przydatność mają glicerydy ? Szukałam w internecie, ale ciężko mi znaleźć okres przydatności glicerydów. Nigdy ich jeszcze nie robiłam, planuję zrobić kilka i w zależności od daty przydatności zdecyduję się na ilości 🙂

    Serdecznie pozdrawiam!

    • Odpowiedz Kwiecień 24, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Bardzo dziękuję za pochwałę mojej pracy. 🙂 Glicerydy są świetnymi konserwantami, dlatego mają taką przydatność, jaką ma zioło – rok czasu – przechowywane w miejscu ciemnym. 🙂

      • Odpowiedz Kwiecień 24, 2016

        Mana

        Dziękuję, w takim razie lecę jutro do apteki po glicerynę 🙂

  • Odpowiedz Styczeń 17, 2016

    Umilowany

    Hey hey!
    Dzięki serdeczne za mega-inspiracje!

    Wstawiłem pod koniec listopada macerat [200g startego korzenia, 200 ml 40% wódki i chyba 100 ml gliceryny o ile dobrze pamiętam] dziś chciałem go wycisnąć ale to przez gaze przejść kompletnie nie chce – jakies pomysły?
    Potraktowac to sokowirówką?

    Pozdrawiam!

  • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

    Oskar Artur

    Jeszcze jedna kwestia. Znajomy nie dodawal alkoholu do maceratu (uzaleznienie alkoholowe) tylko gliceryne w stosunku 1:1. Po miesiacu przepuscil to przez sokownik i wymieszal z gesim smalcem. Masc wyszla „ciagnaca sie” pelna „glutow” przy stosowaniu… Czy to przez brak alkoholu czy cos innego sie stalo? Czy moze przez to ze tez nie obral ze skorki? 🙂

    • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      „Gluty” są zawsze, niezależnie od obierania. Myślę, że moze tak być, jak zrobił znajomy – jest tam maksymalnie dużo składników, ale – poprzez to, że maść którą zrobił ma mnóstwo frakcji roślinnych, może się szybciej zepsuć. Ja bym dodała jeszcze konserwantu albo olejku z drzewa herbacianego, albo szybo zużyć. Bezwględnie trzymać w lodówce. Jeśli robi się z samą gliceryną w stosunku 1:1, to ciężko jest coś wycisnąć, dlatego lepiej dodać alkohol – rozrzedzi i więcej wyciągnie. W przypadku znajomego można użyć więcej gliceryny, żeby dało radę wycisnąć. 🙂

      • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

        Oskar Artur

        Coi moze sluzyc jako konserwant?

        • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Olejek z drzewa herbacianego – 0,5 – 1 % w stosunku do całości, wmieszać w ostaniej fazie robienia maści.

  • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

    Oskar Artur

    Czy konieczne jest obieranie zywokostu? Rozumiem ze chodzi o obieranie z czarnej skorki… Co sie stanie jak kozen zmielimy ze skorka?

    • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Nie wiem, co się stanie, jeśli nie obierzemy ze skórki. W każdej literaturze jest podawane obieranie, więc i ja tak robię. Ale to rzeczywiście mało fajna praca. 😉

      • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

        Oskar Artur

        Bo ja wlasnie zmielilem korzen ze skorka i nie wiem czy mi noga po tym nie odpadnie 😀 na pewno jest roznica w kolorze – moj macerat jest brazowy. ale jesli to tylko to mi nie przeszkadza. niektorzy obieraja jablka, pomidory ale to kwestia personalnych upodoban raczej niz potrzeby…

        • Odpowiedz Styczeń 5, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          No to stałeś się eksperymentatorem. 😉

  • Odpowiedz Styczeń 4, 2016

    Marek

    Wlasnie przyjechal syn z guzikiem na glowie dostal krazkiem jak gral w hokeja inie ptrzylozyl lodu na czas.
    Guzik pod skora wielkosci pol ziarka grochu mowilem mu ze ma caly czas rozmasowywac to.
    Ale znalazlem u siebie suszony zywokost i go zmielilem na puder ktory wsypaelme do masci nagietkowej dodajac troche olejkow.kazalem mu ta papke nakladac na ten guzik zobaczymy czy cos pomoze.

    • Odpowiedz Styczeń 4, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Dobra byłaby też arnika. trzymam kciuki, żeby mniej bolało. 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 21, 2015

    detektywjarzynski .

    Dzisiaj w nocy będę robił maść żywokostową na podkładzie smalcu gęsiego. Mam wszystkie składniki o których piszesz , oprócz wosku pszczelego / z którego tak ja Ty zrezygnuję/ , maceratu garbnikowego lub olejku pichtowego /kiedyś go sam zrobię, lecz teraz zastąpię go szyszkami olchy/. Odnośnie szyszek olchy polecam lekturę :

    http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=2130.0

    Życzę miłego urodzinowego wieczoru !

    • Odpowiedz Grudzień 21, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      bardzo się cieszę i trzymam kciuki. maceratu w zasadzie nie trzeba, bo w żywokoście też są garbniki. daj znać, jak wyszła. dziękuję za życzenia odnośnie wieczoru urodzinowego. 🙂

      • Odpowiedz Luty 10, 2016

        detektywjarzynski .

        Zamiast maści zrobiłem gliceryd żywokostowy, który naturalnie można przerobić na maść. Odkładałem to z dnia na dzień z braku czasu i woli do jej zrobienia, aż upłynęło bodaj 2 miesiące. Cały czas gliceryd przechowywany był w ciepłym i ciemnym miejscu. Zajęty innymi sprawami prawie że o nim zapomniałem , a przypomniałem sobie kilka dni temu po ostrzyżeniu głowy
        / sam się strzygę na 2 milimetry/ , gdy po wyszorowaniu głowy zauważyłem , iż jest cała czerwona, co mnie nie przeraziło, lecz zachęciło do sięgnięcia po gliceryd / w pierwszej chwili pomyślałem o zastosowaniu rośliny żyworódki, która też pomogła mi w innym przypadku zapalenia skóry/, by móc eksperymentalnie na sobie sprawdzić skuteczność jego działania. No i okazało się , iż dwukrotne jego zastosowanie pomogło jakby ręką odjął. Coraz bardziej zaczynam kochać tę roślinę.

        Powyżej w komentarzach spotkałem się z dyskusją na temat obierania lub nie obierania żywokostu przed przepuszczeniem przez maszynkę do mielenia. Oznajmiam , iż osobiście nie obierałem żywokostu przed zmieleniem. Pomimo stosunkowo długiego czasu od jego przerobienia na gliceryd wygląda, iż nie uległ zepsuciu i nadaje się do dalszej obróbki , by zamienić go w maść na podkładzie gęsiego smalcu, który już dalej przechowywał będę w lodówce.

        Chciałbym jeszcze dodać , iż do jego wstępnej konserwacji i maceracji nie stosowałem alkoholu, lecz spirytus . Czytałem również wyżej o problemie z wyciśnięciem masy żywokostowej przez gazę . Ja mogę mieć jeszcze większy problem ponieważ planowałem wyciśnięcie go przez tetrową pieluchę. Na wszelki wypadek mam jedno i drugie. Przypominam sobie , że będąc małym chłopcem moja mama wyciskała mi przez szmatkę / nie pamiętam z jakiego materiału/ sok z utartej marchwi i nie miała z tym żadnych kłopotów. Cóż , póki nie sprawdzę nie będę wiedział.

        • Odpowiedz Luty 10, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Cieszę się z kolejnego fana tej cudownej rośliny. Jak dopadnie cię kaszel, to też sobie wspomnij swój gliceryd. Jest niesamowity w upłynnieniu śluzu, który jest dużo łatwiej odkaszleć. Odnośnie obierania – myślę, że obiera się z powodu patogenów mogących się znajdować na skórce korzenia. A z wyciskaniem nie powinno być problemu, jeśli się doda alkoholu – to upłynnia ten śluz. Ja teraz dorzucam więcej alkoholu i jest bardzo dobrze, żadnej męki, tylko przecieram przez sitko. I jeszcze jedno – spirytus może być zbyt mocny – w zasadzie to tylko w przypadku żywicy stosuje się czysty spirytus – dla wzmocnienia ekstrakcji. Następnym razem użyj po prostu wódki. Chyba że spirytus mieszasz z gliceryną i tym zalewasz żywokost. Pozdrawiam serdecznie. Ciekawa jestem, jakie efekty bd z maścią, bo o leczeniu przeciwzapalnym w przypadku skóry, to się domyślałam, że będzie ok. 🙂

          • Styczeń 26, 2017

            detektywjarzynski

            Witaj Gosiu ! Zapamiętałem Twoje słowa : ” Jak dopadnie cię kaszel, to też sobie wspomnij swój gliceryd ”

            W tamtym roku w Święto Chwastów 28 marca 2016 r./ drugi dzień świąt wielkanocnych / , które czciłem w szczególny sposób : wygrzewając się rozebrany do połowy ciała na łące w rowie melioracyjnym zostałem zaatakowany przez kleszcza …mam boreliozę ze wszelkimi w tej chorobie skutkami , nie podjąłem jednak zaleconego przez lekarzy leczenia pigułkami . Borelioza , to straszna diabelska choroba . Opisałem to tutaj :

            http://boreliozaabc.blogspot.com/2015/11/bron-biologiczna-httpwww.html

            Jednym z objawów boreliozy / których jest tysiąc , albo i więcej – choroba ta imituje objawy wszelkich istniejących na świecie chorób / jest min. niesamowicie dokuczliwa tzw. gula w gardle . Od pewnego czasu mnie prześladuje , lecz dopiero teraz zdałem sobie sprawę , iż jest Nasz żywokost i gliceryd . Od wczorajszej nocy aplikuję go sobie wewnętrznie do gardła w ilości 10 -15 ml.

            Na szczęście mam gliceryd w lodówce . O skutkach terapii poinformuję . Pozdrawiam Michał.

          • Styczeń 26, 2017

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Gliceryt żywokostowy jest raczej na kaszel, ale informuj, może coś zdziała. 🙂 Dla pewności dorzuciłabym propolis do niego i może sok z czosnku. 🙂

  • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

    Mątewka

    Dotarł do mnie wczoraj kilogram świeżych korzeni żywokostu (kupiłam przez Internet). Zabieram się dzisiaj po pracy za obróbkę i nastawię gliceryd żywokostowy. Gliceryny mam tylko 1 kg, więc na całość nie wystarczy. Zalać alkoholem? ale nie wiem do czego to potem zużyć wyciąg alkoholowy. czy olejem? a może zamrozić albo zapasteryzować?
    Od kilu dni czytam Twojego cudownego bloga. Bogactwo receptur nie do przerobienia.
    najpierw zabieram się z żywokostem za nasze kręgosłupy (kupiłam też siedmiopalecznik, chcę to jakoś połączyć), potem za zatoki i jeszcze za maść na problemy skórne, a w kolejce kolejne pootwierane zakładki.
    Wszystko czytelnie i jasno opisane. Gratuluję takiej umiejętności.
    I z tego co widzę jeszcze odpisujesz na komentarze – blog marzenie. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię znalazłam.

    • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Bardzo dziękuję za miłą ocenę bloga. 🙂 Przede wszystkim na pewno ci wystarczy gliceryny. Jak oskrobiesz korzeń i zmiksujesz to już bd mniej ważył. Najpierw w masę żywokostową wetrzyj – powiedzmy 200 ml wódki 40%, odstaw na 30 minut, potem wlej glicerynę i rozetrzyj – np mątewką. Raczej nie robiłabym żywokostu z olejem, wiem, że są takie przepisy, ale jego rozpuszczalność w oleju jest znikoma w porównaniu do rozpuszczalności w glicerynie i alk. Spróbuj użyć też żywokostu do kremu do twarzy – w tym celu odłóż np 100 g zmiksowanego żywokostu, lekko skrop alkoholem i wmieszaj ok 150 ml gliceryny, odłóż do innego słoiczka – chodzi o mniejszą zawartość alk w przypadku glicerydu zywokostowego do twarzy. Potem do kremu do twarzy możesz dodać (np do masła shea) jeszcze olej nagietkowy, no i oczywiście gliceryd zywokostowy. Teraz siedmiopalecznik – wydaje mi się, że on jest bardziej na problemy skórne, więc jeśli twoja maść ma służyć na kręgosłup, to raczej nie ma potrzeby dodawać siedmiopalecznika, ale to oczywiście twoja decyzja, jeśli go dodasz to bd miała dodatkowe użycie maści na problemy skórne – trudne rany np. Siedmiopalecznik tak samo możesz zalać gliceryną w stosunku 1:1. Najpierw zmiksować. Pozdrawiam cię serdecznie i zyczę przyjemności z pracy. Jak bd miała pytania, to pisz. 🙂
      W dniu 10 grudnia 2015 07:50 użytkownik Disqus napisał:

      • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

        Mątewka

        Nie zachęcaj, bo będę Cię zadręczać pytaniami:)

        Na razie jedno: wiem że alkohol wciera się w surowiec przed ekstrakcją w oleju lub wodzie, bo pomaga wydobyć substancje. Ale dlaczego przed zalaniem gliceryną skoro gliceryna to alkohol?

        Sabelnik jest podobno b. skuteczny w różnych bólach mięśniowo-stawowych. Jest w wielu ukraińskich maściach na kręgosłup. Stosuje się go wewnętrznie i zewnętrznie. Tu znalazłam sporo informacji na jego temat http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=484.0

        • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Gliceryna to bardzo słaby alkohol – 1%, zbyt niskie stężenie na wzmożenie ekstrakcji. Poza tym, jak zrobisz gliceryd bez alkoholu, to zobaczysz, dlaczego. 😉 Jest tak pełen śluzów, że trudno go przecisnąć przez gazę. Lepiej dodać alkoholu również z tego właśnie względu – jest rzadszy.O paleczniku czytałam, jak najbardziej można dodać. Ja osobiście wolę dodawać propolisu – wzmaga działanie substancji przeciwzapalnych, no i łatwiej dostępny.

          • Grudzień 12, 2015

            Mątewka

            Jednak w tygodniu czasu nie znalazłam ale dziś już żywokost nastawiony. Dziękuję za wszystkie cenne rady. Mimo dodania alkoholu wszystko jest tak gęste że i tak nie wiem jak ja to przecisnę przez gazę:)
            Zastanawiałam się też nad obieraniem, bo to zajęło najwięcej czasu. We wpisie o obieraniu nie wspominasz, nie trzeba? Suszony korzeń również nie jest sprzedawany obrany.
            Zastanawia mnie też, że olej słabo ekstrahuje a jednak receptury na olej żywokostowy są b. popularne (dr. Różański np.) i o dziwo często na wysuszonym żywokoście.

            Propolis też w piątek zakupiłam i nalewka już się robi:)

            Jeszcze raz bardzo dziękuję. I mątewki oczywiście użyłam:)

          • Grudzień 12, 2015

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Obierać trzeba, zaraz dołożę we wpisie. jeśli jest bardzo gęste, dolej gliceryny i alkoholu, lepiej tak zrobić, bo potem ciężko jest to przecisnąć. Oczywiście, ze też są receptury na olej z żywokostem, ale jak sam zrobisz to i to, to też zobaczysz, co jest bardziej pełne śluzów. te 2 produkty się różnią zdecydowanie. ja stosowałam obydwa i z efektów terapeutycznych, uważam że jest zdecydowanie lepszy gliceryd z alkoholem. Suszony korzeń też można kupić, ale nijak się ma do świeżego. Dr Różański podaje też z suszonego, ale też w swoich róznych wpisach mówi o większej zawartości związków w surowcach świeżych, podając receptury, musi też ująć przepis dla tych, którzy nie mają dostępu do świeżego korzenia. zresztą, jak być zrobiła na wszystkie sposoby, to naocznie widać, który produkt jest lepszy. Aha, zostaw sobie koniecznie część glicerydu osobno, nie mieszaj go z tłuszczem. jak domowników dopadnie kaszel, to poczęstuj ich łyżeczką tego cudownego syropu – na kaszel suchy. działa cudownie.Poprawę odczuwa się natychmiast. 🙂 Do kolejnego spisania Mątewko. 😉

    • Odpowiedz Grudzień 19, 2015

      lesgo58

      Mątewka, a gdzie można kupić taki świeży korzeń?

      • Odpowiedz Grudzień 19, 2015

        Mątewka

        Np. na Olx są ogłoszenia.

      • Odpowiedz Grudzień 20, 2015

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Allegro 🙂

      • Odpowiedz Grudzień 20, 2015

        lesgo58

        Dziękuję paniom. Już poszperałem i znalazłem.

  • Odpowiedz Grudzień 3, 2015

    Aga

    Wspaniały blog :).
    Nazbierałam ostatnio sporo świeżutkiego korzenia, ale zauważyłam, że część jest czarna część nawet jasnobrązowa… Wiesz może które korzenie są najbardziej wartościowe? Jakiej barwy i jakiej wielkości? Nastawiłam sporo glicerydu, tyle, że wydłużyłam czas maceracji w alkoholu (z powodu oczekiwania na glicerynę) :). Jestem bardzo ciekawa czy maść będzie skuteczna (dobry znajomy boryka się z częstymi bólami kręgosłupa i chcę na nim przetestować ;))

    • Wydłużenie czasu z alkoholem jest korzystne dla ekstrahowania związków czynnych. Teraz jeśli chodzi o korzenie – mają czarną skórkę, są też z brązową skórką, w środku białe, po przekrojeniu stają się z lekka bezowe. Korzeń zepsuty będzie w środku miękki, bez wyraźnej twardości. Jeśli chodzi o wielkość to nie powinny być całkiem cienkie, powiedzmy średnica chociaż 8 mm. Bardzo dziękuję Aga za uznanie. Pytaj, jak się pojawią problemy. 🙂

  • Odpowiedz Listopad 8, 2015

    hajduczek

    Jak myślisz, czy do wykonania maceratu garbnikowego można wykorzystać szypszyniec? To przecież też galas! A zerwałam go przy okazji zbierania owoców róży psiej, więc nie mogę go zmarnować!

  • Odpowiedz Październik 15, 2015

    Wiola

    Witam, czy są jakies przeciwwskazania do stosowania maści z żywokostu bedąc w ciąży?
    Pozdrawiam serdecznie

  • Odpowiedz Wrzesień 23, 2015

    Atariel

    Witam bardzo serdecznie . Ja mam pytanie dotyczące suszenia korzenia żywokostu . Wim że mam nagrzać piekarnik na max 50 stopni , wyłożyć korzeń na blachę która jest pokryta papierem do pieczenia i zostawić uchylone lekko drzwiczki . No i teraz moje pytanie : Ile godzin ma się to suszyć ?

    Dziękuje serdecznie .

    • Odpowiedz Wrzesień 23, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Do moemtu, gdy korzeń (pokrojony) będzie w palcach twardy, poczujesz jego wysuszenie. A tak prawdę mówiąc to lepiej go od razu przetworzyć – rozdrobnić i zalć gliceryną i wódką. To jest najlepszy sposób na zachowanie cennych związków. 🙂

  • Odpowiedz Wrzesień 15, 2015

    Lili

    Czy można użyć suszonego korzenia? Nie wiem gdzie rośnie a widziałam w sklepie.

    • Odpowiedz Wrzesień 15, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Oczywiście, że można, ale jego działanie może być mniejsze. Zawsze świeży surowiec, właściwie przerobiony ma więcej składników aktywnych. 🙂

    • Odpowiedz Październik 3, 2015

      cyklistka

      Bardzo proszę napisz w jaki sposób rozdrabniasz świeży korzeń żywokostu. Ostatnio będąc na przejażdżce nakopałam korzenia dosyć dużo umyłam i suszę go na strychu ale mówisz ze świeży lepszy więc napisz jak rozdrabniasz i czy go obierasz z tej czarnej skórki.

  • Odpowiedz Lipiec 29, 2015

    Jolka

    Fantastyczne, wczoraj zaginelam czytajac madrosi zielarskich na kilka godzin ale dzisiaj juz bylam w terenie na ostrych poszukiwaniach , tylko nie jestem pewna czy to co wkoncu wynalazlam to zywokost bo glownie o niego mi chodzilo. Zrobilam zdj ale nie wiem gdzie moglabym je pokazac?. POzdrawiam.

    • Jolu, możesz mi go przesłać poprzez kontakt. Żywokost ma liście szorstkie, podłużne, kwiaty fioletowe. Cieszę się, że zainspirowałam. 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 22, 2015

    Ula

    I jeszcze tylko jedno pytanie: czy maść z żywokostu pomogłaby w regeneracji mocno uszkodzonego kolana? Jestem po artroskopii i rekonstrukcji wiązadeł.

  • Odpowiedz Lipiec 22, 2015

    Ula

    Na ziołową wyspę trafiłam przypadkowo wczoraj. I…. wsiąkłam. Czytam, czytam i czytam. Jestem zafascynowana tym, o czym piszesz i w jaki sposób przekazujesz te cenne informację. I jestem pod wrażeniem Twojej wiedzy. Cudownie się Ciebie czyta. Od pół roku jestem właścicielką dużej działki. Działka leży odłogiem od 2 lat. I widziałam ją do tej pory jako plantację chwastów. Od wczoraj patrzę na nią jak na skarbiec. Tylko muszę przyjechać na Twoje warsztaty, żeby dowiedzieć się jakie skarby posiadam. Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Ula, bardzo się cieszę z kolejnego gościa na mojej ziołowej wyspie. Też tak kiedyś spoglądałam na chwasty, teraz mają swoje królewskie miejsce w ogródku i nawet je zasadzam tam, by mieć pod ręką – zwłaszcza zywokost, który jest panaceum na wiele dolegliwości. A na warsztaty zapraszam – szybko ogarniesz tę nieskomplikowaną wiedzę – przynajmniej do użytku codziennego. 🙂 Miło będzie się poznać. 🙂

    • Odpowiedz Październik 3, 2015

      cyklistka

      mam problem z korzeniem żywokostu a głównie z jego rozdrobieniem, próbowałam blenderem to zrobił się taki jeden wielki „glut”, zalałam to smalcem gęsim nie przecedzałam bo szkoda mi było wrzucać korzenia, i taką maścią mąż smaruje sobie kolano zobaczymy jakie będą efekty. Proszę podpowiedz mi jak rozdrobnić świezy korzeń i czy powinno się go oskrobać.

      • Odpowiedz Październik 5, 2015

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Tak, z korzenia po rozdrobnieniu robi się glut, dlatego trzeba go zalać gliceryną i rozmieszać, najlepiej robotem ręcznym albo trzepaczką. Do takiej mazi dobrze jest też wlać alkoholu, lepiej się wtedy ekstrahują związki z korzenia. Alkoholu około 10-20% w stosunku do całości korzenia, gliceryny – 1-2 części masy korzenia. Całość zostawić w zamkniętym słoiku, w ciemnym miejscu na co najmniej 3-4 tygodnie, nie trzeba mieszać. Potem wycisnąć mocno, resztki zużyć na bieżąco do okładania chorej części – zawinąć w gazę i okładać. Gliceryd żywokostowy połączyć z tłuszczem gęsim lub smalcem wieprzowym (najlepiej własnoręcznie przetopionym ze słoniny) w proporcji 1:1. Pozdrawiam i donieś o efektach, proszę. 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 15, 2015

    Marius

    Milo sie czyta.gratuluje bloga i checi pomocy innym.Razem z zona zaczynamy swoja przygode z ziolami.Naprawde nas wzielo.Mieszkamy w czystych terenach wiec jest w czym wybierac.Bedziemy tu zagladac, i myslimy o zalozeniu swojego bloga tylko w jezyku litewskim, bo mieszkamy nad rzeka Niemen..pozdrawiamy

    • Bardzo się cieszę z waszego „nakręcenia”, tym bardziej że mieszkacie w dziewiczym terenie. Bardzo jestem ciekawa waszych ziół. Podeślijcie trochę zdjęć, jeśli mogę prosić. 🙂 Za bloga trzymam kciuki, to fajna zabawa, ale przyznam szczerze – czasochłonna

    • Odpowiedz Październik 5, 2015

      cyklistka

      Super, dziękuję teraz już wiem jak postępować z korzeniem żywokostu. Ten, który zebrałam to wysuszę. W najbliższych dniach wybiorę się znowu na przejażdżkę rowerową do moich znajomych mieszkających w przepięknie położonej dolinie między górami, czystej ekologicznie, nakopię żywokostu i zrobię według twojego przepisu. Już się cieszę na ten wyjazd, może nazbieram tez owoców dzikiej róży, głogu a może też bzu. Serdecznie pozdrawiam. Po drodze jadąc polnymi ścieżkami widziałam ostatnio też skrzyp, ale to pewnie już za poźo na zbiór.
      Blog jest super, będę częstym gościem.

      • Odpowiedz Październik 5, 2015

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Tak, rzeczywiście na skrzyp już za późno. Zbieraj go w czerwcu i lipcu – najlepiej te młodsze pędy. A na blog i do komentarzy zapraszam – chętnie pomogę. 🙂 Żywokost jest super ziołem, też jestem jego miłośniczką.

  • Odpowiedz Lipiec 14, 2015

    Agata

    Witam,
    Jak dużo dolewam maceratu alkoholowego garbnikowego? Mam ok. 400 gram maści. Czy może to być w zamian olejek herbaciany/pichtowy?

    • Ahata oczywiście, że może być. Olejku pichtowego/herbacianego – w stosunku do całości 0,5 %,czyli 2 g. 1 łyżeczka to 5 ml, czyli około pół łyżeczki możesz dorzucić po zrobieniu maści, wymieszać.

  • Odpowiedz Czerwiec 24, 2015

    Hania

    Małgosiu zrobiłam maść z żywokostu na maśle klarowanym ale niestety on w ogóle nie brudzi. Zywokost miałam kupiony w slepie zielarskim. Posmarowałam kolano na noc ale średnio pomogło. Na pewno trzeba dłużej i coś z tym, że wogóle nie brudzi, ważnośc jest. Coś chyba zrobiłam nie tak ale nie wiem co.
    Po drugie co powiesz o gotowej maści żywokostowej ze sklepu ziołowego.
    Pytanie trzecie zrobiłam nalewkę ziołową na winie wytrawnym ale dałam też miód, a chyba powinnam po dwóch tyg. chyba coś nie doczytałam. Proszę odpowiedz mi na te nurtujące mnie 3 pytania. Pozdrawiam cieplutko!!!

    • Odnośnie wina, można też na początku, ja daję na końcu, żeby część miodu nie weszła w masę ziołową. Odnośnie żywokostu, z suchego surowca lepiej robić kilkakrotne macerowanie w tłuszczu, np przez 3 dni, podgrzewać przez 30 minut (temp do 60 st. C), zostawić na noc, znowu podgrzewać i taak 3 razy. Może tutaj jakiś błąd popełniłaś. ja miałam olej, to brudził bardzo, ale on ma kons płynną, a masło stałą, może dlatego. spróbuj też maść ze sklepu, na pewno też jest dobra. Ja robiłąm ze świeżego surowca, w nim jest najwięcej składników. 🙂

    • Odpowiedz Lipiec 4, 2015

      Marek

      Witam
      Od lat borykam się z chorobą ZZSK kolega polecił mi Pani stronę internetową i zainteresował właściwościami maści żywokostowej.
      Zapytam w prost czy można taką maść zamówić u Pani i ją po prostu kupić, nie znam się na ziołach a już tym bardziej na ich przygotowywaniu. Mieszkam w mieście. Apteczne specyfiki jak to zwykle bywa nie są warte zachodu.
      Czy mogę liczyć na Pani pomoc.
      Pozdrawiam Marek Adamczyk

  • Odpowiedz Czerwiec 23, 2015

    Hania

    Małgosiu! – zrobiłam na maśle glee – nie znam pisowni- maść z żywokostu. Zobaczymy… u Stefani Korżawskiej też napój na bóle kręgosłupa były na takim maśle, a nawet na mleku gotowano żywokost i robiono okłady. Zdaje się, że Ty też o tym pisałaś. Najpierw zrobiłam masło, a potem dodałam żywokost i jeszcze lekko pogotowałam. Trzymaj kciuki, żeby pomogło. Pozdrawiam i przepraszam, że tak ciągle piszę. Nie mam z kim pogadać na takie tematy, więc dlatego zawracam Ci głowę. Myślę, że sie nie pogniewasz na mnie. Wiedzę czerpię z książek a teraz z Twojego blogu. Pozdrawiam cieplutko i miłego popołudnia. U mnie zaświeciło wreszcie słonko, a że mieszkamy nie za daleko od siebie to u Ciebie na pewno też. Buziaki.

  • Odpowiedz Czerwiec 23, 2015

    demirja

    żywokost też zbiera się wiosną, mniej więcej do połowy maja 🙂 , ale wedle potrzeb, faktycznie przez sezon fajnie z niego korzystać

    u mnie stoi macerat alkoholowy i na oleju wyciąg. niestety mam problem z surowcem. kiedyś rósł wszędzie w mojej okolicy, teraz trzeba się dobrze nachodzić i do tego można go znaleźć w miejscu, które mnie zadziwiło (na szczycie wzniesienia), ale rok jest na tyle mokry, że i tam wyrósł

    żywokost występuje też z miodowo-żółto- pomarańczowymi kwiatami 🙂 🙂 warto o tym pamiętać 🙂

    • Tak, też z białymi kwiatami. U mnie na szczęście rośnie go dosyć sporo i tworzę też swoją plantację – z wykopanych korzeni zawsze znajdzie się taki szczątek korzenia z częścią łodygi – to się przyjmie. Sadzę blisko domu i będę mieć bliski dostęp do tego niezwykłego surowca. 🙂

      • Odpowiedz Czerwiec 23, 2015

        demirja

        ponieważ docelowo kupiłam mieszkanie w bloku – to niestety nie mam możliwości na takie działania 🙂 🙂 przy domu rodziców… cóż, wiedząc, że wcześniej lub później pójdzie do sprzedania, to mi szkoda zacięcia i pracy 🙁

  • Odpowiedz Czerwiec 21, 2015

    Zielarskie

    Żywokost ma wiele ciekawych właściwości, czytałem na jego temat w książkach Korżawskiej, gdzie spotkałem się z informacją, że można go pić w formie syropu. Co o tym sądzisz?

    • Dawniej ludzie pili żywokost na różne schorzenia. Po wykryciu alkaloidów jednak zalecałabym ostrożność, czyli używanie np w formie syropu na kaszel przez kilka dni i jeśli rzeczywiście nam bardzo pomaga, to korzystać 3-4 razy w roku, nie częściej. Aktualnie popijam gliceryt z zywokostu na kaszel i ochronnie na wątrobę zażywam sproszkowany ostropest.

  • Odpowiedz Czerwiec 20, 2015

    Kasia

    Wielka jest moja wdziecznosc 🙂 za taki piekny artykul! Juz kiedys czytalam o zywokoscie, a niedawno odkrylam cala armie na lace w lesie. Zastanawialam sie, czy przy skaleczeniu np. pracujac na dzialce, moznaby takie miejsce oblozyc lisciami.
    Sciskam,
    Kasia

  • Odpowiedz Czerwiec 15, 2015

    lucia

    … maść z żywokostu miałam okazję wypróbować zeszłego rogu gdy miałam niefortunny upadek ze schodów i nie mogłam się poruszyć przez kilka dni…gotowa maść świetnie wspomogła razem z akupunkturą , którą stosuję od dwóch lat…maści używam również na kolana , ponieważ mam uraz powypadkowy z dzieciństwa i dopiero teraz kontuzja daje we znaki :)…wspaniale Małgosiu że masz tą maść, jest naprawdę skuteczna…pozdrawiam i cudny jest Twój artykuł…zdjęcia i treść – znakomite…:)

  • Odpowiedz Czerwiec 12, 2015

    Hania

    Bardzo dziękuję za cenne informacje!! Pozdrawiam 🙂

    • Ja również za czytanie. 😀

      • Odpowiedz Czerwiec 15, 2015

        Anna

        WIADOMOSCI wspaniale i baaardzo pomocne!!!! mam pytanie . czy mozna rowniez te masc u Pani zakupic??? moj znajomy jest po operacji kolana ,teoretycznie powinno byc ok a jest gorzej niz lepiej,bol i opuchlizna nie schodzi…sama jestem rehabilitantem i niechetnie uzywam aptecznych specyfikow,drogie i malo skuteczne…bylaby bardzo wdzieczna za informacje czy kupno tego boskiego specefiku moza kupic. Dziekuje bardzo za informacje,pozdrawiam i prosze o wiecej tych wsanialosci ziolowych!!!!

        • Aniu, napisz poprzez kontakt ziołowej wyspy. 🙂 Bardzo się cieszę, że przydają się moje fascynacje. To zawsze jest dla m nie wielka radość, gdy dostaję takie wiadomości. Pozdrawiam serdecznie. 🙂

  • Odpowiedz Czerwiec 12, 2015

    JAN

    Tą konkretnie maść żywokostową można nabyć przez internet? Jeżeli tak to na jakiej stronie? Pozdrawiam.

Zostaw odpowiedź