Kokoryczowe kropelki na pamięć i ból

zioła na ból

Wiosna w górach nie wybucha, nie rozbrzmiewa kolorami rozkwitających wcześnie drzew i krzewów. Tutaj toczy się wszystko wolno i dostojnie, pierwsze oznaki to kwitnące leszczyny i olchy, potem pierwiosnki i kokorycz, zawilce i czosnek niedźwiedzi, śledziennice i ziarnopłon. Niezwykle urokliwa kokorycz to puchaty fiolet kwiatu i delikatność koronkowych liści. Rośnie łanami w lesie, sadzie, lubi półcień i wilgoć.

Zachwyca nie tylko wyglądem, ale i działaniem. Niestety należy do roślin, które przy większej dawce mogą okazać się toksyczne. Ale ponieważ to działanie jest niezwykłe, postanowiłam zrobić sobie z niej intrakt i chętnie podzielę się swoim doświadczeniem mierzonym na kropelki.

kokorycz

Historia użycia kokoryczy jest niezmiernie ciekawa i chociażby z tego względu można tę roślinę bardziej poznać. W końcu niewiele jest ziół, które wykorzystywano dawniej do wymuszania zeznań w czasie przesłuchiwań z powodu działania wywołującego uległość i silne rozluźnienie mięśni, czyli stan – „jest mi wszystko jedno”. Kokorycz podawano również chorym psychicznie w celu zniesienia pobudzenia ruchowego, chorym na Parkinsona. Takie działanie zachodzi w przypadku podania większych dawek, do czego oczywiście nie namawiam, przedstawiam jedynie historię kokoryczy. Warto wiedzieć coś więcej, gdy spacerujemy po lesie. Środowisko naukowe jest zachwycone działaniem przeciwbólowym kokoryczy, które znosi bóle neurologiczne – migreny , nerwobóle i tutaj rzecz najważniejsza – nie doprowadza do uzależnienia. Wyciągi z kokoryczy były stosowane przez ludy zamieszkujące północną Syberię, Japonię, Chiny – do uśmierzania bóli menstruacyjnych, brzucha, w klatce piersiowej. Corydalis jest lekiem stosowanym przez medycynę chińską, można go zakupić w postaci granulek lub pigułek. Nadal są prowadzone badania nad odmianą Corydalis yanhusuo – które z pewnością zakończą się wprowadzeniem leku przeciwbólowego na rynek. Kto ma ochotę, może już teraz przekonać się o działaniu naszej, krajowej odmiany kokoryczy – pełnej Corydalis solida lub pustej Corydalis cava. Jeśli ktoś ma naturę badacza i potrzebę sprawdzenia na sobie ze względu na dolegliwości, to możemy zrobić to razem. Ja zaczynam od małej dawki kropelek – na koncentrację, poprawę pamięci – niestety szwankuje, nerwobóle mi się przydarzają, więc też to sprawdzę,  mogę jeszcze zaryzykować wieczorne zażycie większej dawki, która podobno spowalnia ruchy, powoduje wyciszenie wewnętrznego dialogu. Zobaczymy, na razie moje cudowne alkaloidy przechodzą do alkoholu, by potem – dzielone na kropelki mówiły mi więcej o mocy wiosennej, fioletowej piękności.

Ważne!

Jeśli masz ochotę wypróbować działanie intraktu kokoryczowego, bo: dręczą cię bóle, chcesz poprawić pamięć, chcesz wyciszyć swój organizm, bo zmagasz się z rzuceniem nałogu – koniecznie przeczytaj artykuły z bibliografii – dr H. Różańskiego i dr J. Babickiego. Ja jestem tylko pasjonatką ziół, dlatego zawsze zamieszczam bibliografię, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie, nie sposób bowiem zamieszczać wszystkich informacji. Ten blog ma tylko zachęcać ludzi do poszukiwania alternatywnego leczenia, i leczącej siły w Naturze, zwrócenia uwagi na jej piękno i moc, o której już zapomnieliśmy, a która była z nami przez tysiące lat.

Działanie kropelkowe

5-7 kropli dwa razy dziennie – poprawiające pamięć – zaczynamy od 5 kropli, codziennie zwiększamy o 2 krople i obserwujemy swój organizm

2-3 ml – to dawka lecznicza – bóle

5 ml – dawka halucynogenna

powyżej 5 ml – może być śmiertelna

Pamiętajmy też o tym, że nie można podać dokładnego przepisu na zażywanie intraktu kokoryczowego, gdyż jest to silnie działające zioło, a nie wiemy, ile leczniczo działających alkaloidów uda nam się zamknąć w alkoholu, stąd też ważna jest obserwacja organizmu na działanie preparatu, zwiększanie codziennie po 2 kropelki i zaprzestanie zwiększania, jeśli dojdą objawy spowolnienia pracy mięśni. Należy też pamiętać, że ilość alkaloidów w cebulce jest 10-krotnie wyższa niż w zielu (kwiaty, liście, łodygi). Jeśli więc robimy preparat z cebulek i ziela, to trudno jest wyliczyć proporcje. Cebulki zawierają do 5% alkaloidów, ziele, o,5%. W cebulkach wysokie stężenie jest w czasie więdnięcia liści, czyli pod koniec sierpnia, w czasie wiosny  ilość alkaloidów w cebulkach jest o 50% mniejsza, ale nadal wyższa niż w zielu – dane ze strony dr H. Różańskiego.

Jak zrobić intrakt?

intrakt z kokoryczy

Intrakt to preparat sporządzany poprzez zalanie gorącym alkoholem surowca roślinnego. Ułatwia to ekstrakcję związków czynnych i stabilizację. W przypadku kokoryczy związki aktywne to alkaloidy, które najlepiej jest wytrącić z rośliny do alkoholu poprzez podgrzanie i wyższą procentowość. Dr J. Babicki pisze o alkoholu 50-60%, dr Różański –  o alkoholu 70%. Decyduję się na alkohol 70% i proporcję 1:3. Alkohol 70% uzyskam, gdy do 70 ml spirytusu dodam 30 ml wody, otrzymuję w ten sposób 100 ml alkoholu 70%, więc potrzebuję 33 ml ziół. Możesz też uzyskać takie stężenie, gdy do alkoholu 90 g alkoholu 40% dodasz 100 g spirytusu. Podaję w gramach miarę, bo to jednak jest różnica, tzn 10 ml alkoholu to nie 10 g alkoholu. Mam większość ziela, mniej cebulek, dlatego robię mocniejsze stężenie i przewiduję, że będę musiała więcej kropelek brać, bo będę mieć mniejsze stężenie alkaloidów.

1. Zioła myję i rozdrabniam. Robię to ręcznie, bo gdy mam przed sobą taką masę fioletowo-zieloną, to aż żal włączać blender i zakłócać lecznicze wibracje kokoryczy. Mam nadzieję, że spokojne, ręczne krojenie rośliny spowoduje, że nie zdenerwuje się zbyt bardzo na mnie i odda swą moc do alkoholu. Może to i śmiesznie brzmi, ale czasami takie myśli do mnie przychodzą, więc je przekazuję. Wszelkie moje prace ziołowe dzieją się w ciszy i skupieniu, nie włączam muzyki, jestem tylko ja i rośliny. No i alkohol też. 😉

2. Podgrzewam alkohol 70% do temperatury 80 st. C – to temperatura, gdy alkohol zaczyna wrzeć. Robię to na kuchence indukcyjnej, więc nie muszę się martwić o opary, które mogą się zapalić. Podobnie bezpiecznie jest na kuchence elektrycznej. W przypadku, gdy używasz kuchenki gazowej, bezpieczniej będzie podgrzać alkohol w kąpieli wodnej. Gdy w słoiku alkohol zacznie wrzeć, wyciąg go z kąpieli i wlej do masy roślinnej.

3. Zakręcony słoik okrywam serwetką papierową i stawiam w miejscu ciepłym, na drewnianej podstawce, na kaloryferze.

4. Po 1-2 tygodniach filtruję i zaczynam kropelkowe odliczanie.

intrakt z kokoryczy

 

 Jeśli zainteresowała cię ta roślina, koniecznie zajrzyj do bibliografii, dowiesz się więcej o jej działaniu, np przeciwnowotworowym, dr J. Babicki podaje przepis na intrakt do wstrzykiwania w nowotwory. Jeśli zdecydujesz się zrobić intrakt, koniecznie podziel się swoimi wrażeniami. Ja dopiszę swoje po używaniu, czyli po upływie 3 tygodni. A na razie żegnam się tematycznie – kropelkowo, ale tym razem to kropelki rosy. 🙂

Jeśli nie masz czasu, dostępu do ziół lub z innych powodów jest ci wygodniej zakupić gotowy produkt, to zapraszam do mojego sklepu internetowego, możesz w nim kupić niektóre opisywane przeze mnie produkty. Sklep tutaj.

DSC_0048

 

Bibliografia:
1
2
3
 4

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

10 komentarzy

  • Odpowiedz Maj 30, 2017

    Avrea

    a czy jest inna metoda uzyskania kropelek tzn. bez alkoholu ?, córka miała wypadek ma cały czas bóle głowy , które sie zwiekszają chciałam znaleźć coś alternatywnego do tabletek , bo ileż można… ,a alkohol jest niewskazany

  • Odpowiedz Kwiecień 3, 2016

    Ifko

    Fantastyczna roślinka – w ogóle jej nie znałam. Też lubię sięgać do wiedzy dr. Różańskiego, ale kokorycz jakoś mi umknęła 🙂 A przy skłonnościach migrenowych zaprzyjaźnienie się z tą niezwykłą rośliną mogłaby okazać się dla mnie uzdrawiające 🙂 Pozostanę na razie przy czarnym bzie, który trzyma moją migrenę w ryzach 🙂 Ale mam nadzieję, że – choć jestem niestety mieszczuchem – spotkam i kokorycz i jej nie przeoczę 🙂

    • Odpowiedz Kwiecień 3, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Ja zdecydowałam się o niej napisać, bo jest niezmiernie ciekawa, no i jedna z pierwszych. Potem tak wszystko kwitnie, że się nie nadąża. 😉 Poza tym zdarzają mi się bóle głowy, które nie ujarzmia wiązówka ani bez, więc spróbuję. 🙂

      • Odpowiedz Kwiecień 3, 2016

        Ifko

        Trzymam kciuki 🙂 i czekam niecierpliwie na Twoje obserwacje 🙂
        A na Mazowszu wszystko dochodzi powolutku – wolniej niż na Pomorzu. Dziś przywitałam się z kwitnącymi dereniami, które aż huczały od pszczółek i bączków. Więc jednak wiosna 🙂 I nadzieja na dereniówkę 🙂

        • Odpowiedz Kwiecień 3, 2016

          Małgorzata Kaczmarczyk

          U nas powolutku. 🙂

    • Odpowiedz Maj 14, 2016

      Elżbieta

      gdzie można kupić takie kropelki z kokoryczy?

  • Odpowiedz Kwiecień 2, 2016

    Mątewka

    Bardzo interesujący wpis. Z ciekawością czekam na dalszy ciąg.

    • Odpowiedz Kwiecień 2, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Ja też. 😉 Na pewno dorzucę informacje. 🙂

Zostaw odpowiedź