Jak odczuć moc ziół

jak zbierać zioła

Letni poranek, nieruchome powietrze, które jeszcze chwila i drgnie, gdy tylko słońce rozpali ziemię. Ludzie w białych szatach, o bosych stopach ruszają z koszami na zbiór. Poruszają się powoli, jakby nie chcieli zakłócić muzyki tej chwili. Powietrze misternie utkane przez światło, zapach i cząsteczki ziół przyjmują delikatną energię kobiet i mężczyzn, zestrajają się z nimi i oto staje się – moc roślin wzrasta. Wibruje coraz wyżej otaczając wszystko, by oddać harmonię, wpływającą na ciało i duszę. Pole tego uczucia rozciąga się szeroko przed zbieraczami i poza nimi, wibruje ponad głowami i stopami, a ci dotykając roślin doświadczają głębokiego kontaktu z ich włóknami, milionem cząsteczek, z których każda drga miłością. Przepełnieni tym uczuciem zasiadają po zbiorze w ciszy i łączą się z potęgą Wszechświata.

jak zbierać zioła

Ty też możesz to poczuć, tak jak w starożytności, czy w ówczesnych czasach, dzieli nas tylko czasoprzestrzeń, nic więcej. Weź z opowieści to, co uważasz za najważniejsze. Trudno byłoby kroczyć na bosaka, gdy w łąkach żyją żmije, może wystarczy chwilowe ściągnięcie butów po zbiorze i ułożenie ich na ziemi, by zaczerpnąć jej mocy? Może wystarczą czyste, jasne ubrania? Przecież i tak najważniejsza jest twoja miłość, którą otaczasz rośliny, wdzięczność za nie, uważność podczas pracy.

jak zbierać zioła

 

Mam takie założenie, że przed przystąpieniem do zbioru planuję, co chcę dzisiaj zerwać. Szukam odpowiedniego kosza, przygotowuję sobie ubranie na zbiór, chustkę na głowę (niestety znajduję we włosach kleszcze), dłuższe, śliskie spodnie (kleszcze), buty poza kostkę (żmije). I zobacz, co się dzieje – w trakcie tego przygotowania już myślę o spotkaniu z roślinami, już wchodzę w wibrację radości związanej z wyjściem w przyrodę. Jeśli moje serce ogarnia radość to, czy jest w nim miejsce na smutek i troskę? Nie, zostały wyparte przez potężniejsze uczucie. I zauważ, że nie ma tutaj potrzeby robienia specjalnej medytacji, to pojawiło się samo w trakcie przygotowań. Ten sposób jest odpowiedzią na problemy związane z trudnością w oczyszczaniu umysłu. Może ono zadziać się samoistnie, wystarczy, że przygotujesz się do wyjścia ubierając odpowiednie rzeczy i w tym czasie będziesz myśleć tylko o tym, czy ta bluzka, spodnie, są odpowiednie. Pomyśl też, że wychodzisz na dwór, zamykasz drzwi, udajesz się dróżką. Podziwiaj po drodze rośliny i drzewa wypuszczające zielone zwiastuny życia. Obcinaj gałęzie lub zrywaj pączki topoli, lipy, olchy, dotykaj ich kory, smakuj, wąchaj. Bądź na ten krótki moment siostrą, bratem drzewa. Do tego nie potrzeba wyjątkowych zdolności, wystarczy poddać się sile wiatru, odczuć promienie słońca na skórze, poczuć lepkość w palcach. I na początek, gdy jeszcze tego nie potrafisz, gdy myśli zakłócają ci twoje przyziemne problemy, wyprzesz je w najprostszy sposób z możliwych. Zwracaj się do drzewa, rośliny w myślach lub na głos. Rozmawiaj. Ja zazwyczaj mówię:

Hej, kochanie, masz już pączki dla mnie? Pozwól mi troszeczkę wziąć. Ale cię wiatr wysmagał, o widzę, że już wypuszczasz troszkę żywicy. Powiedz, że to dla mnie. Dziękuję, skarbie.

Wiem, że to brzmi infantylnie, ale pozwala na chwilowe i szybkie oczyszczenie umysłu,  na krótkie odczucie rośliny, na stanie się chociaż na chwilę topolą. Ty możesz mieć swój rytuał i jeśli tylko chcesz, podziel się nim w komentarzach, dla innych. Ja poradziłam sobie właśnie w ten sposób, lubię rozmawiać w myśli z roślinami, drzewami. Po jakimś czasie takich ćwiczeń i twojej autentycznej chęci połączenia się z rośliną, zobaczysz, że dialog pomiędzy tobą, a nimi będzie się odbywał swobodnie, że na moment staniesz się ich istotą.

jak zbierać zioła

Jeśli masz w dłoniach swój zbiór pąków, liści, kwiatów, korzeni, to masz też ich energię, pozwól jej wkroczyć do swojego terytorium, daj jej szansę, by wyczyściła z ciebie to, co niepotrzebne. W twoim umyśle powinna być tylko łączność z rośliną i wcześniej pomyślana intencja związana z tym, czemu ma służyć twoja mikstura. O procesie ich powstawania pisałam już tutaj, jak masz ochotę, to poczytaj.

Teraz leśna i łąkowa rodzina nadal śpi pod śnieżnym puchem i – mam nadzieję – czeka na moje dłonie. Już niedługo znowu będziemy mogli rozmawiać i otaczać się miłością. Na razie, z powodu mrozów są to krótkie spotkania typu:

Jeszcze śpisz, skarbie?

jak zbierać zioła

Dziękuję za twoją uważność podczas czytania tego artykułu i życzę, by udało ci się poczuć największą miłość, którą zawsze nosisz w sobie, wystarczy, że ją uruchomisz. Natura niezmiernie w tym procesie pomaga. 🙂

 

Jeśli nie masz czasu, dostępu do ziół lub z innych powodów jest ci wygodniej zakupić gotowy produkt, to zapraszam do mojego sklepu internetowego, możesz w nim kupić niektóre opisywane przeze mnie produkty. Sklep tutaj.

Dla osób, które zaczynają się poruszać w świecie zielarskim napisałam książkę – „Zioła dla zdrowia, smaku i urody”, jest to sposób przetwarzania roślin oraz mnóstwo przepisów na użycie ziół w kulinarnie, kosmetyce i leczniczo. Książkę zakupisz na przykład tutaj. 

Możesz też wpisać w google jej tytuł i dodać ceneo – wybierz dobrą opcję dla siebie.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

10 komentarzy

  • Odpowiedz Wrzesień 19, 2018

    Misia

    Pani Małgosiu.
    Sam widok tych wypełnionych kolorowych słoiczków cieszy oczy,a nawet zapiera dech w piersiach.Tych wrażeń i odczuć nie sposób opisać słowami,i samej mi przykro,że mam duszę romantyczną a tego ciepła płynącego z tych wszystkich stron nie potrafię opisać.

    • Odpowiedz Wrzesień 20, 2018

      Małgorzata Kaczmarczyk

      To ja ci bardzo dziękuję za twoje słowa, bardzo mi jest przyjemnie czytać takie komentarze i zapewniam cię, że piękno dnia można znaleźć we wszystkim, to tylko kwestia usposobienia. 🙂 Życzę ci więc, byś potrafila je znaleźć w tym, co cię otacza. Pozdrawiam ciepło. 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 26, 2018

    Beata

    Piękny wpis, i jak zwykle, piękne zdjęcia. Dobrze przyjść tu czasem i po prostu poczytać to, o czym piszesz.

    • Odpowiedz Kwiecień 26, 2018

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Jak dobrze jest dostać taki komentarz. 🙂 Bardzo dziękuję, czasami pisze, bo mam taką potrzebę i wiem, że są tacy, jak ty, którzy to po prostu lubią, więc cieszę się bardzo, że odpoczęłaś przy artykule. 🙂

  • Odpowiedz Marzec 27, 2018

    Marzena

    Pani Malgosiu te opisy sa balsamem na moja uwieziona w miescie dusze , ktora jest dzika i potrzebuje wolnosci -przyrody , drzew , pol i wiatru. Porady , przepisy i rozne „mikstury” sa oczywiscie super ciekawe pomocne i dziekuje za nie , ale wlasnie te niemarketingowe opisy prosto z serca sa cudowne i na poczatku one przyciagnely mnie do Twojego bloga no i oczywiscie piekne zdjecia . Pozdrawiam serdecznie i przesylam „przytulasa” 🙂
    ps przyznam ze w ksiazce troche brakuje mi tych opowiesci 🙂 ale poza tym jest swietna – kopalnia wiedzy i pomyslow 🙂

    • Bardzo dziękuję ci za tak krzepiace słowa, bo część mojego pisania jest wyzbyta całkowicie marketingu. Ten blog jest częścią mnie i piszę to, co aktualnie mam w głowie, by chociaż częściowo oddać cześć naturze oraz przybliżyć jej nieoczywistą moc wielu ludziom. Cieszę się, że tak to odebrałaś, bo o to właśnie mi chodziło. Mieszkałam w mieście cale swoje ubiegłe życie i tam też znajdowałam to, o czym piszę, spróbuj i ty to zobaczyć. Tam też świeci słońce i wieje wiatr. 😉 A w książce jest pewien rygor, który życzy sobie wydawnictwo, nie ma w nim miejsca niestety na osobiste wynurzenia. Ja też tego żałuję. 🙂 Pozdrawiam ciepło i życzę ci miłego spotkania z naturą w mieście i może na wyjazdach. 🙂

  • Odpowiedz Marzec 23, 2018

    Agnieszka

    Pani Małgorzato, tak jak Pani opisuje swój kontakt z roślinami – to chyba nikt.
    Czytając, a bardziej obcując z Pani opisami czuję tę wolność która ogarnia człowieka, który wychodzi z domu i przekracza niewidzialna ścianę. Za każdym razem sprawia Pani, że bez względu na porę i miejsce, w którym wchodzę na Pani Strony, muszę zaczerpnąć powietrza – bo mam wrażenie, że wieje ożywcza bryza i tego mi w tym momencie bardzo brakuje.
    Ma Pani rację, że trzeba rozmawiać z roślinami – ja nawet czule rozmawiam z moimi octami.
    Na te rozmowy trzeba się na początku przygody z roślinami ośmielić… nauczyć się to robić.
    To jest proces…który rozwija się powoli, ale później wchodzi w codzienny rytuał – człowiek mięknie, serce staje się czułe – zaczyna reagować inaczej, myśli osiągają wyciszenie jakiego nie da się osiągnać inaczej.
    Nie raz oczy zajdą mgłą i łza ścieknie po policzku ze wzruszenia , jakie nas dopada.
    Ale tego specyficznego uczucia szczęścia – nie da się kupić, można je osiągnąć tylko w kontakcie z naturą
    To takie SPA dla mózgu.
    Ten – kto tego nie doświadcza, jest bardzo ubogim człowiekiem.
    Dziekuję za słowa które Pani wpisuje w mój świat.

    • Agnieszko, ty też to pięknie opisałaś i dodałaś wiele nowego do moich odczuć. Nie chcę za bardzo aż tak głęboko w to wchodzić przy opisie, by było bardziej zrozumiałe dla większej rzeszy ludzi, ale tak rzeczywiście jest. Nic tego nie zastąpi, bo natura to niemy, doskonały towarzysz naszego życia. Jeśli się na nią otworzymy, to po czasie okazuje się, że nie ma nic poza nią i ogarnia nas głęboka wdzięczność za to, co jest wokół nas. Nieważne, gdzie mieszkamy, ona jest wszędzie. Agnieszko, bardzo ci dziękuję za tak miłe słowa, cieszę się, że ktoś jest, kto to czyta. Takie teksty pisze się z głębokiej potrzeby duszy, mają najmniejszą „czytalność”, są mało marketingowe, ale czasami po prostu się musi napisać. Dobrego dnia Agnieszko. 🙂

  • Odpowiedz Marzec 22, 2018

    Joasia

    Pięknie Gosiu

Zostaw odpowiedź