Zupa z dyni

Kilkanaście lat temu dynię kupowano głównie dla ozdoby. Ja i moi bliscy na pewno jej nie spożywaliśmy. Pierwszy raz zetknęłam się z przepisami z dyni, gdy przechodziłam kurs gotowania makrobiotycznego. Prowadząca – pani Ania – zachwalała jej zalety, głównie z powodu jej naturalnej słodyczy (w makrobiotyce  nie je się słodyczy, w każdym razie tych standardowych). Pani Ania polecała tylko dynię Hokkaido, którą wtedy można było znaleźć  w jednym sklepie ze zdrową żywnością. Przypuszczam, że moja nauczycielka przyczyniła się do rozpowszechnienia wśród okolicznych rolników tej odmiany dyni rozdając im pestki  i namawiając  na wysiew na wiosnę. Jej działalność dała efekty, gdyż już w następnym roku mogłam kupić dynię Hokkaido na placu targowym. Do przepisów z dynią polecam właśnie tę odmianę dyni, gdyż jest najbardziej esencjonalna w smaku, można ją gotować ze skórką oraz trzecia zaleta – nie rozgotowuje się, wskutek czego można ją użyć do leczo oraz  piec w kawałkach. Jest sporo przepisów z użyciem dyni, ja przedstawię najprostszy – zupę. Aby była ona makrobiotyczna, wystarczy nie dodawać curry i pieprzu. Makrobiotyka unika przypraw nie ze swojej szerokości geograficznej.

Właściwości lecznicze dyni

Intensywnie pomarańczowy kolor zawdzięcza karotoneidom, które są antyoksydantami spowalniającymi procesy starzenia oraz zwalczającymi wolne rodniki, przez co zapobiegają np zmianom nowotworowym. W Japonii używa się jej w pastach do diet antyrakowych. Surowa przeciwdziała zatwardzeniom. Dynia ma właściwości oczyszczające i odtruwające organizm, polecana jest dla osób z cukrzycą.

 Zupa z dyni

Przepis na tę zupę poznałam kilka miesięcy temu, gdy byłam na północy Polski w odwiedzinach u  przyjaciółki. Zrobiła ją na mój przyjazd i nie ukrywam – zjadłam 3 talerze. Jest nie tylko pyszna, ale i rozgrzewająca. Taka zupa doskonale nadaje się na dni jesienne i zimowe. Ja zamroziłam sobie 2 dynie Hokkaido, by móc dłużej cieszyć się jej smakiem. Wystarczy pociąć ją na mniejsze kawałki i pozbyć się pestek.

Składniki

1 dynia

2 ziemniaki

1 marchew

1 pietruszka

1 cebula, 1-2 ząbki czosnku, 2 cm imbiru

przyprawy: 1 łyżeczka nasion kolendry, 1/2 łyżeczki curry, 1/3 łyżeczki pieprzu, sól

Wszystkie jarzyny myjemy, obieramy i wrzucamy na wrzątek, dokładamy pokrojoną dynię (nie obieramy ze skórki), obrany imbir, 2 ząbki czosnku, solimy. Gotujemy pod przykryciem 20 minut, dorzucamy przyprawy:  kolendrę, curry, pieprz. Gotujemy z przyprawami 1-2 minuty, po czym wszystko miksujemy. Wylewamy gorącą zupę na talerz, dodajemy jogurt lub śmietanę, posypujemy uprażonymi pestkami dyni i zieloną pietruszką lub kolendrą. Można też dodać  usmażony bekon lub boczek, co dodatkowo podkreśli smak zupy.

IMG_4707

Mam nadzieję, że zdążycie jeszcze posmakować tej zupy.

 

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

8 komentarzy

  • Odpowiedz Listopad 1, 2017

    Katarzyna

    Pani Małgosiu czy jest szansa zakupić u Pani jakiś specyfik na kurzajki zwykle?,wszystkiego już próbowałam nic nie działa obecnie smaruje jaskółczym zielem ale chyba ten sok jesienią nie jest tak wartościowy……proszę o pomoc walcze z tym bardzo długo ciągle wracają….zażywam witaminy cynk magnez tran kwas foliowy czosnek i nic się nie dzieje…..jestem załamana najbardziej boję się że zarazę dzieci….

  • Odpowiedz Marzec 4, 2017

    jobi

    Robię jeszcze inaczej.

    Dynia (mam przecier z pieczonej dyni w słoikach – taka połówka litrowego)
    duże jabłko
    włoszczyzna
    ziemniaki
    ostra papryczka

    wszystko rozgotowuję i miksuję. Ma być słodko-pikantnie.

  • Odpowiedz Marzec 19, 2014

    Joanna

    Nasza ulubiona:
    Zupa dyniowo-pomidorowa
    – dynia
    – pomidory
    – cebula
    – czosnek
    – natka pietruszki
    – pestki dyni Dynię podzieliłam na mniejsze kawałki i po uprzednim posmarowaniu oliwą z oliwek, piekłam około 40 minut w 200-220 stopniach C. W tym czasie rozgotowałam (tak, dobrze czytacie) w małej ilości wody kilka małych pomidorów, mocno dojrzałych (na targu sprzedają je pod hasłem „na zupę” ;)). W dużym garnku na oliwie zeszkliłam drobno pokrojoną małą cebulkę i 2 dorodne ząbki czosnku, do tego przetarłam przez gęste sito rozgotowane pomidory. Upieczoną dynię oddzieliłam od skórki, podzieliłam na mniejsze kawałki i wrzuciłam do garnka. Całość zalałam wodą, <0,5 litra, ale tu zależy, na jakiej gęstości zupy nam zależy. Ja jestem zwolenniczką zup gęstych, więc wolę dać mniej wody. Najlepiej zacząć bezpiecznie od mniejszej ilości i w razie czego dolać więcej (na odwrót nam raczej nie wyjdzie, szkoda oliwy, która już się zdąży wymieszać z wodą). Dodać odrobinę posiekanej świeżej natki pietruszki (nie lubczyku!), posolić, popierzyć i wszystko razem zagotować (jeśli dynia wciąż nie jest bardzo miękka, gotować do skutku :)). Na koniec zmiksować zupę blenderem na aksamitny krem. Podawać z prażonymi pestkami dyni i/lub olejem z pestek dyni. Smacznego 🙂

    A w ogóle to polecam wpisać w wyszukiwarkę hasło "festiwal dyni". Można jeść dynię cały rok i się nie znudzić

  • Odpowiedz Marzec 17, 2014

    Joanna

    JEśli chodzi o zupy dyniowe, to nam najbardziej smakują dyniowo-pomidorowe.

Zostaw odpowiedź