O mnie

O mnie

j2-150x150Ja i moja rodzina staliśmy się posiadaczami kilkuhektarowego gospodarstwa w Beskidzie Wyspowym. Nasz dom mieści się na szczycie wzniesienia, skąd możemy podziwiać „morze mgieł” i każde zjawisko atmosferyczne, które jest tutaj wyjątkowe. Ulewa, śnieżyca, ciężkie chmury, słońce, mgły – to wszystko widzimy z okien kuchni i czasami nie sposób przestać patrzeć.

Koło domu rośnie stary sad, z którego wychodzi się na łąki i dochodzi do brzozowego lasku i polany pełnej dziewięćsiła, arcydzięgla i wysokich traw. Z lasu udajemy się na wzniesienie, na którym kilkadziesiąt lat temu dziadek mojego męża wybudował wiatrak z drewna. Wiatraku już nie ma, ale pozostały widoki, z każdej strony otula nas beskidzka przestrzeń pełna górzystych wysp i lasów. Po takiej przechadzce często odpoczywamy pod stuletnią lipą,  palimy ognisko i cieszymy się sobą.

Mam wrażenie, że tutaj nie trzeba żadnych atrakcji, bo największą jest ta, że można wreszcie poleniuchować i zauważyć siebie. Chciałabym przybliżyć ludziom ten prosty świat poprzez stworzenie gaju ziołowego dla podziwiania roślin znanych z tradycji lecznictwa ludowego, obrzędów chrześcijańskich i zabobonów. Chciałabym, by ludzie poznali różne bylice, zapomnianą rutę, o której gdzieś się czyta, ale nikt nie wie, jak wygląda, by wiedzieli, co wieszano pomiędzy ubrania, by nie lęgły się mole, czym leczono złamania i obicia.


Moim marzeniem jest stworzyć ginącą łąkę kwietną, byśmy mogli położyć się w niej i poczuć odurzający zapach kwiatów i ziół, zapomnieć o rachunkach, pracy, chorobach, a skupić się na czystym byciu i radości płynące z tego, by spacerując przejechać ręką po spotkanej bylinie i poczuć zapach lebiodki, tymianku, wrotycza, zahaczyć nogą o kolce dzikiej róży, spojrzeć z góry na rozpościerające się łany arniki, zobaczyć, jak targane przez wiatr dziewanny – królowe łąk – nie poddają się sile natury i walczą o przeżycie.

jaaparatTo jest moja ziołowa wyspa – wyspa akceptacji, spokoju i miłości. Miłości do natury, bliskich i siebie. Swoją wiedzę zielarską wzbogaciłam poprzez ukończenie podyplomowych studiów „Uprawa i wykorzystanie ziół i roślin alternatywnych” na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie.

Małgorzata Kaczmarczyk

Nie zmieni się rzeczy walcząc z istniejącą rzeczywistością, aby coś zmienić, stwórz nowy model, który sprawi, że poprzedni stanie się nieaktualny

Buckminister Fuller


35 komentarzy

  • Odpowiedz Październik 3, 2017

    Joanna

    Małgosiu… Twój blog posiada niesamowity klimat. Czytając Twoje wpisy wprost czuje się aromat tych wszystkich ziół i ręcznie robionych kosmetyków. Z przyjemnością będę zaglądać do sielskiego, przepełnionego spokojem, radością i nostalgią”Twojego świata” .
    Pozdrawiam serdecznie – Joanna 💕🌿

  • Odpowiedz Lipiec 24, 2017

    Kasia

    Tak się dzieje w zyciu, że jak człowiek otworzy się na to, co ma przyjść i po prostu zaufa, przychodzi to, co dla niego najlepsze 🙂 I oto właśnie ja, coraz bardziej zafascynowana ziołami trafiłam TUTAJ i mam wrażenie, że to bardzo dobrze 🙂 Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za to, że mogę zaglądać i uczyć się od ciebie 🙂

  • Odpowiedz Maj 17, 2017

    Ewa

    Witam,pani Małgosiu chciałam zapytać czy można kupić maść z żywokostu,jestem w potrzebie (kręgosłup góra i dół),w tej chwili robię sobie macerat,może za jakiś czas zrobię maść,ale teraz nie mogę.Jestem Zafascynowana pani blogiem i przpisami.Bardzo proszę o odpowiedz pozdrawiam.

  • Odpowiedz Luty 18, 2017

    Agnieszka Walczak

    „Koło domu rośnie stary sad, z którego wychodzi się na łąki i dochodzi do brzozowego lasku i polany pełnej dziewięćsiła, arcydzięgla i wysokich traw. Z lasu udajemy się na wzniesienie, na którym kilkadziesiąt lat temu dziadek mojego męża wybudował wiatrak z drewna. Wiatraku już nie ma, ale pozostały widoki, z każdej strony otula nas beskidzka przestrzeń pełna górzystych wysp i lasów. Po takiej przechadzce często odpoczywamy pod stuletnią lipą, palimy ognisko i cieszymy się sobą „.
    Czytając te słowa, poczułam się jakbym otworzyła książkę z dzieciństwa i słuchała najpiękniejszej historii świata, a jako dorosły człowiek otrzymuje zaproszenie do zatrzymania się choć na chwilkę.Ciepło i energia jaka bije z Twojego bloga….po prostu człowiek ogrzewa się jak przy największym ognisku, dziękuję za tę chwilę – zatrzymałam się i przypomniałam sobie o tym, jak ważne są chwile w życiu każdego człowieka.
    Zawsze twierdziłam, że Polska to najpiękniejsza kraina,cudowne i niepowtarzalne widoki i jeszcze nie do końca zniszczona fauna i flora. Nie mówiąc o lasach, łąkach i ziołach rosnących na nich. Dziękuje za tak potężną dawkę dobrej energii, pozdrawiam całym serduchem.

  • Odpowiedz Grudzień 9, 2016

    Gosia

    Pięknie napisany blog.Bardzo ciekawy i pełen inspiracji.
    Mieszkam na dużej, pachnącej łące pod Tatrami i nie raz wiosną zastanawiałam się nad tym,co można z ziół tu rosnących zrobić.
    Dzięki lekturze Pani bloga, mam już pewne pomysły.
    Gratuluję ,pozdrawiam i na pewno będę tu wracać 🙂

    • Małgosiu bardzo dziękuję za piękny komentarz i czekam na wieści o twoich produktach wyczarowanych z roślin tatrzańskich.

  • Odpowiedz Grudzień 9, 2016

    Barbara

    Przepiękne wprowadzenie na „Ziołową wyspę”, jestem pod wielkim wrażeniem;
    znalazłam się tu przez przypadek i już wiem, że będę częstym gościem:)
    Serdecznie pozdrawiam

    • Basiu, bardzo ci dziękuję za miłe słowa i rozgość się oczywiście na mojej stronie. Zapraszam serdecznie.

  • Odpowiedz Wrzesień 26, 2016

    Milena

    Natura, zioła, zapach lasu i wszystkiego co związane z przyrodą 🙂 Każdy ma jakąś swoją zieloną wyspę dobrze że ty znalazłaś swoją 😉 Zioła też są niezbędne do pielęgnacji naszego ciała i jak ktoś jest z miasta i chce sobie zastąpić przyrodę ziołami leczniczymi to polecam ten artykuł http://www.e-zikoapteka.pl/artykuly/ziola-w-sluzbie-piekna.html

  • Odpowiedz Sierpień 22, 2016

    Magda M

    Dzisiaj za pośrednictwem FB odkryłam blog. Jest bardzo fajny. Też wyniosłam się na wieś, ciągle szukam i się uczę. Mam ok. 10 starych śliw i już wiem, co zrobię z owocami w tym roku 🙂
    Zioła zawsze mnie interesowały, ale nigdy nie było na to czasu. Czy jest jakaś „szkółka” na temat ziół w pobliżu Poznania, Gorzowa? Gdzie dokładnie odbywają się Pani warsztaty, bardzo mi się podobają, ale nie wiem, czy dam radę we wrześniu przyjechać.

    • Odpowiedz Sierpień 22, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Bardzo się cieszę z twoich odwiedzin na moim blogu. Moje warsztaty odbywają się w Skrzydlnej koło Kasiny Wlk, na jesieni prawdopodobnie będą też w Krakowie. Nie wiem, kto koło Poznania robi warsztaty zielarskie, może proszę wrzucać co jakiś czas w wyszukiwarkę FB hasło „warsztaty zielarskie” i będą wyskakiwać propozycje. 🙂

      • Odpowiedz Listopad 5, 2017

        Władysława Guzik

        Odpowiedż dla p. Magdy. W Poznaniu działa Instytut Roślin i Przetworów Zielarskich na ul. Libelta. Sama kiedyś tam zdobyłam certyfikat po ukończeniu kursu zielarskiego. Mają pod Poznaniem ośrodek doświadczalny, gospodarstwo zielarskie, tam odbywały się warsztaty.

  • Odpowiedz Styczeń 25, 2016

    Natalia W-B

    Witam 🙂 ja również zdecydowałam się na studia podyplomowe „Uprawa i wykorzystanie ziół i roślin alternatywnych” na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, to już chyba IV edycja! Marzą mi się jeszcze studia w Krośnie. Zazdroszczę gospodarstwa :), piękny blog. Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz Styczeń 25, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Natalio, może się spotkamy w takim razie w krośnie lub w herbarium św. Franciszka – tam też są studia z certyfikatem. I dziękuję niezmiernie za pochwałę bloga. Zauważyłam, że ty też blogujesz, życzę ci powodzenia w tej pięknej pracy. 🙂

      • Odpowiedz Styczeń 25, 2016

        Natalia W-B

        Byłoby mi bardzo miło Panią kiedyś poznać :). Nie słyszałam o Herbarium św. Franciszka, dziękuje za informację.

  • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

    detektywjarzynski .

    Szukałem receptury na maść żywokostową i tutaj mnie pokierowało i sadzę, że tutaj jeszcze powrócę w wolnej chwili. Póki co pozdrawiam .

    PS. Czy jesteś może na YT ze swoimi cudeńkami ? Proszę o link.

    • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Raczej nie sprzedaję swoich cudeniek. 😉 Oprócz maści żywokostowej. Co to jest YT?

      • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

        detektywjarzynski .

        Małgosiu ! z uwagi na Twoją mobilność to ja też Ci się zrewanżuję i szybko odpowiem, chociaż cierpię na chroniczny brak czasu. W sumie mam inne zainteresowania, a ziołolecznictwo jest moim hobby od kilku lat i wynikło z potrzeby chwili /potrzeba matką wynalazku/.

        Tutaj znajdziesz początek mojej przygody z fitoterapią :

        http://rozanski.ch/forum/index.php?topic=2036.0

        Po tym pierwszym zdarzeniu jestem świecie przekonany, iż moc ozdrowieńczą mają jedynie nieliczni ludzie, którym Bóg taką moc dał. Stąd swoje terapie oraz medykamenty naturalne wymyślam sam, chociaż lubię skonsultować swoje działania z innymi , bardziej doświadczonymi w tej materii terapeutami. Okazuje się , ze ten sam lek wytworzony przez inne osoby zadziała lub nie
        , co oznacza, iż receptury są ważne swoją drogą , lecz dla skuteczności medykamentu potrzebne jest jeszcze to „coś”. Na razie znikam do innych zajęć . Odezwę się.

        Gwoli wyjaśnienia swoje leki używam jedynie przez siebie , dla własnego użytku. YT to portal Yuo Tube z filmami, gdzie również prezentują swoje dokonania różni fitoterapeuci.

        Jeśli chodzi o Twoją maść żywokostową niewykluczone, iż z niej skorzystam. Na razie udało mi się dosłownie przed chwilą dostać cztery
        korzenie żywokostu od mojego kolegi z jego działki położonej nad Wartą . Mam w głowie własny pomysł na maść żywokostową ,który powstał kilka dni temu, gdy pozyskując topinambura z natury, bardzo zabolał mnie kręgosłup, co uzasadnia moja przeszłość tj. służba wojskowa w komandosach. Jego skuteczność sprawdzę wpierw na sobie , a później podam do publicznej wiadomości.

        PS. Moje konto na Facebooku https://web.facebook.com/profile.php?id=100006486979257

        Moja strona internetowa https://web.facebook.com/profile.php?id=100006486979257

        Serdecznie pozdrawiam Michał

        PS. Mój stosunek do konwencjonalnej medycyny znajduje się w moim komentarzu do tego filmu :

        https://www.youtube.com/watch?v=D10ceLm_sXw

        • Odpowiedz Grudzień 10, 2015

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Poruszyłeś głębszy temat, którego staram się unikać na blogu, ale mam podobne przekonania. Lek i jego moc lecznicza to pojęcie względne, zależy nie tylko od składu, ale i energii, którą wprawiamy w ruch i przekazujemy przy jego tworzeniu, ale również od chęci przyjęcia tego leku przez osobę potrzebującą. Zdarza mi się wyleczyć ziołami, ale równie skuteczne jest dla mnie leczenie czystą energią, ale z oczywistych względów nie poruszam tej kwestii. Tak więc problem leczenia nie jest taki prosty, a może aż tak prosty. 😉 Na YT nie mam czasu i chyba ochoty też. Lubię robić to, co robię i na tym się skupiam. Miłego wieczoru. 🙂

          • Grudzień 13, 2015

            detektywjarzynski .

            Dawniej leczenie /uzdrawianie/ łączyło w sobie medykament i energię, która dana była nielicznym i stanowiła dar od Boga . Z czasem te dwie rzeczy rozdzielono , gdyż leczenie okazało się całkiem niezłym geszeftem, co w zasadzie trwa do dzisiaj , a koncerny farmaceutyczne przejęły całkowicie władzę nad leczeniem i bynajmniej nie interesuje ich zdrowie ludzi, bowiem najważniejszy jest ich zysk, który paradoksalnie będzie większy wtedy , gdy ludzie będą ustawicznie chorować i właśnie tak się dzieje. Gorzka prawda. Serce mi pęka i szlag mnie trafia jak widzę starszych ludzi, którzy swoje skromne emerytury , czy też renty zostawiają w aptece i u lekarzy, nie wiele pozostawiajac sobie na życie, w tym jedzenie.

            U zarania dziejów ludzkości nie tylko leczenie było sztuką /energią/ , uduchowiona również była walka od której załeżało zwycięstwo i przetrwanie. Pradawne, pierwotne ludy na świecie doskonale o tym wiedziały, póki nie zostały podbite przez barbarzyńców oraz nowe sztucznie , siłowo narzucone im religie, co obrazuje nasz współczesny świat. Na szczęście na świecie pozostały jeszcze ostatki tych dobrych czasów między innymi w kozackiej kulturze, co widać na tym filmie w ich tańcu i muzyce :

            https://www.youtube.com/watch?v=wXydImOEIC4&feature=youtu.be

            Właśnie ta pradawna kozacka sztuka walki oparta na enegii ciala i umysłu stała się wspólcześnie inspiracją i osnową tzw. bezdotykowej walki , gdzie najlepiej widać, czym jest energia i jak może być wykorzystana nie narażając swoich przeciwników na utratę zdrowia i życia w przeciwieństwie do toczonych od wieków na ziemi wojen, rewolucji , aktów teroryzmu itd., które są po to, by nielicznym na świecie dobrze się żyło. Prezentuję bezdotykową sztukę walki :

            https://www.youtube.com/watch?v=2daIN9N1FxE

            PS. Miłym zakoczeniem dla mnie i moich najbliższych przyjaciół był film z występu tancerzy zatytułowanego „Topicha” , który pokazał nam , że również wśród Słowian jest pamięć dziejowa, która w nas przetrwała, a jak przyjdzie właściwy moment to ponownie rozkwitnie.

            https://www.youtube.com/watch?v=alQ8yYsY_mo

          • Grudzień 13, 2015

            Małgorzata Kaczmarczyk

            Oczywiście, zgadzam się z tym całkowicie i czasami przekazuję w swoich artykułach najprostszą z możliwych form działanie energii – moc rytuału, które też sami możemy sobie wprowadzać. Rytuał potęguje swą moc wtedy, gdy sami tę moc mu nadamy – dochodzi więc tutaj czynnik wiary, którą w niezaprzeczalnie posiadali Słowianie. nawet zwykła wiara w to, że kawałek drzewa jarzębinowego chronił w czasie wędrówki od złej mocy, to też działało, nie mówiąc już o energii, jaką wytwarzały ceremonie obrzędowe szamańskie. wracając do anszych czasów – nawet rytuał związany z wieczornym piciem herbaty ziołowej, czy wina zmacerowanego ziołami przynosi dobry skutek, jeśli wkładamy w to energię miłości i wdzięczności dla Natury. 🙂

  • Odpowiedz Lipiec 27, 2015

    Livia Ether Flow

    Witaj, ciesze sie, ze odkrylam Twoja Ziolowa Wyspe.. PEŁNA ZIÓŁ, STARYCH PRZEPISÓW, DOBRYCH MYŚLI, MGIEŁ, WIATRU… ahh.. jestem wprost oczarowana.. to miejsce – naturalnie – dla mnie.. dziekuje…. pozdrawiam, takze polskie Beskidy.. z mojej HollyLandii, Livia 😉

    • Bardzo ci dziękuję za tak miłe sliwa. Twój blog też piękny i kolorowy. Ślę pozdrowienia prosto do Holandii. 🙂

  • Odpowiedz Maj 27, 2015

    Kaya

    Hi, jestem pod wrażeniem Twojego bloga. Widzę, że jesteś z naturą za Pan Brat.
    Podobnie jak Ty, mieszkam w górach ( Beskid Mały)i nie wyobrażam sobie innego miejsca na ziemi dla mnie i moich bliskich.
    Kocham moje góry, uwielbiam włóczyć się po nich, jak tylko mam czas. Uwielbiam zapach lasu, szum potoczka i rozśpiewane ptaki.
    Prowadzę swojego bloga, ale nie jest tak fajny jak Twój.
    Pozdrawiam cieplutko

    • Kayu, bardzo dziękuję za miłe słowa. Twój blog odzwierciedla ciebie i to jest najważniejsze w blogowaniu. 🙂 Jeśli możesz, to przekaż adres.

  • Odpowiedz Maj 6, 2015

    krystyna

    Pięknie się przedstawiłaś Małgosiu. Natychmiast poczułam się na własciwym miejscu.
    Serdecznie pozdrawiam
    i dziękuję za wszystkie dobre rady
    i liczę na dalsze.

  • Odpowiedz Kwiecień 20, 2015

    Kasztanka

    Witam, czuje się jak w domu, jak wtedy gdy po raz pierwszy przyjechałam w tereny Gór Izerskich 😉 czytam tu tyle dobrych myśli porad i mądrości , aż chce sie żyć. Dziękuję że jesteście. Jak wszystko pójdzie po mojej myśli niedługo zamieszkam tam gdzie czuje że jest mój ostatni Port…. pozdrawiam cieplutko Jola

    • Odpowiedz Kwiecień 20, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Ja też dziękuję za tak miłą ocenę blogowania. 🙂 Gdzie też twój ostatni port? W której części Polski – z całego serca życzę. 🙂

  • Odpowiedz Kwiecień 11, 2015

    MagdaM46

    Ja jeżdżę w Beskidy, głównie Śląski i Żywiecki, gdyż w ten sposób najlepiej się odstresowuję. Góry uczą mnie patrzenia z dystansu na różne sprawy, czy sytuacje życiowe. To również sposób na spędzenie czasu z bliskimi i ze znajomymi. Niestety, ale mam skłonność do dobierania znajomych w wieku moich rodziców. Ciężko mi znaleźć ludzi w moim wieku, z podobnymi zainteresowaniami i chęcią spędzania wolnego czasu, czy wypoczynku urlopowego w górach. Ludzie wokół mnie, w moim wieku, stawiają głównie na wyjazdy zagraniczne, zwiedzanie świata. Ich życie związane jest z ich małżeństwem, dziećmi, domem. A u mnie, czasem mam wrażenie, że jest jakby wszystko do góry nogami. Najlepiej dogaduję się z ludźmi w wieku 55+. Mamy tyle wspólnych zainteresowań, pasji. I potrzebę dzielenia się wiedzą. I życie, bez noszenia tych zewnętrznych masek. I bycia sobą, co sobie niezwykle cenię. Od niedawna interesuję się też zdrowym odżywianiem, naturalnymi kosmetykami, naturalnymi i eko produktami do sprzątania domu, do prania. Cenię moje życie za to, jakie jest. Nawet za te bolesne lekcje, jakie od niego otrzymuję. Coraz częściej rozumiem, że są to tylko lekcje, że mają mnie czegoś nauczyć, pomóc mi się rozwinąć. Pozdrawiam.

    • Odpowiedz Kwiecień 12, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      To pewni dobrze by sę rozumiałyśmy. 😉 Wiek mam ku temu odpowiedni. 🙂 Miło cię gościć na moich „stronach” – koniecznie napisz adres swojego bloga, jak już zaistnieje. 🙂

Zostaw odpowiedź