Mydło żywokostowe

mydło żywokostowe

Moja mydlana produkcja jest skromniejsza niż chciałabym, ale czasami dla relaksu topię tłuszcze, mieszam, wlewam do formy masę i sprawdzam, czy można kroić. Pokrojone mydła stoją potem w rządku w miejscu  ciepłym, najczęściej przy kaloryferze i w miarę upływu czasu pokrywają się białawym nalotem, który dodaje im wyjątkowości, patyny, świadczącej o produkcji ręcznej, o tym, że ktoś kocha to robić.

To jedna z piękniejszych chwil, gdy mydło mogę już wyciągnąć i przystąpić do jego pokrojenia. Jeśli robisz wzory mydlane, to wiesz doskonale, o co chodzi.  Zdecydowanie lubię to robić, żal mi tylko, że nie mam wystarczającą ilość czasu, by tworzyć piękne wzory w mydle. Skupiłam się więc jedynie na jakości mydła, jego wpływie na moją skórę. Zależy mi na wysokim przetłuszczeniu i takim doborze tłuszczy, by mydło długo zachowywało swą twardość.

Tym razem dodałam żywokost do mojego mydła. Kocham tę roślinę i jej wielkie możliwości lecznicze i tym razem też się nie zawiodłam. Śluzy żywokostowe nie zjadł wodorotlenek, mydło w użyciu jest lekko śliskie, bardzo go lubię. Pierwszą recepturę dobrałam tak, by mieć twardość 37, nie za wysoką, bo obawiałam, się, że dodanie żywokostu spowoduje zgęstnienie masy mydlanej i że nie dam rady jej  wlać do formy. Na szczęście tak się nie stało, jedynie masa zagrzała się po wlaniu dodatku żywokostu. Na przyszłość dam odrobinę więcej tłuszczy twardych, a na razie mam mydło mocno odżywcze, z dużą ilością oliwy z oliwek. Ceną za to jest długie oczekiwanie na możliwość wyciągnięcia z formy i również długo będę czekać na możliwość jego użycia, najprawdopodobniej około 4-5 miesięcy.

Receptura na mydło żywokostowe

Ustawiałam recepturę na soapcalc na 1000 g tłuszczy, 380 g wody.

oliwa z oliwek 50% – 500 g

masło shea 25% – 250 g

olej kokosowy 20% – 200 g

olej rycynowy – 5% – 50 g

NaOH – 129,87

przetłuszczenie 9%

woda 380 g – ług będziesz robić z 250 g, bo resztą wody – 130 g –  zalejesz 20 g żywokostu – suchego. I to będzie twoja pierwsza czynność. Przygotuj sobie odwar z suchego korzenia żywokostu. 20 g korzenia zalej 130 g wrzątku, zostaw na co najmniej 2 godziny pod przykryciem. Po 2-3 godzinach możesz przystąpić do zrobienia mydła i odważania kolejnych produktów.

  1. Odważ tłuszcze stałe – masło shea i olej kokosowy. Wrzuć je do miski plastikowej i włóż do garnka wypełnionego wodą, na tyle, by miska po włożeniu do kąpieli wodnej swobodnie pływała. Podgrzewaj do stopienia tłuszczy.
  2. Zrób ług – odważ NaOH do kubka plastikowego. Odmierz wodę – 250 g do naczynia z grubego plastiku. Wyjdź na zewnątrz, wsyp do wody NaOH. Wymieszaj końcówką szpatułki do wygarniania (ma gruby plastik). Koncówkę włóż do kubka plastikowego, w którym miałeś NaOH. Przenieś ostrożnie do pomieszczenia, opłucz końcówkę pod wodą, kubek wyrzuć. Opisuję to dokładnie, bo kropelki ługu zostawiają ślady na podłodze przy przenoszeniu, a przynajmniej mnie zostawiły.  Twój ług studzi się na balkonie, w miejscu niedostępnym dla dzieci, kotów, psów. Pamiętaj o tym, że jest silnie żrący. Musisz w tym momencie zachować wszelkie środki ostrożności. Załóż okulary, rękawiczki – drobinki mogą ci odprysnąć.
  3. Wróć do tłuszczy, odmierz oliwę z oliwek, olej rycynowy, zamieszaj, wlej do stopionych tłuszczy. Zmierz temperaturę. Powinna być około 30 stopni, wtedy masa nie będzie ci szybko gęstnieć i zdążysz wszystko spokojnie zrobić.
  4. Sprawdź temperaturę ługu, jeśli ma około 30-35 stopni, możesz przygotować się do wlewania ługu do stopionych tłuszczy. Przygotuj sobie stanowisko, zabezpiecz blat rozłożeniem ceraty, na niej połóż blender. Wlewaj wąską strużką ług i mieszaj plastikową szpatułką. Odłóż szpatułkę do miski, w której miałeś ług. Miskę ustaw na ceracie. Weź blender i miksuj krótko masę mydlaną bez unoszenia blendera. Wyłącz blender, zamieszaj nim masę, ustaw pionowo na dole miski, znowu włącz na kilka sekund, wyłącz, zamieszaj. Odstaw do miski.
  5. Weź odwar żywokostowy – razem z korzeniem żywokostu –  wlej do masy mydlanej, zamieszaj blenderem, ustaw go pionowo, włącz blendowanie, wyłącz, zamieszaj, włącz blendowanie. Cały odwar żywokostowy powinien być dokładnie wymieszany z masą mydlaną.
  6. Na ceracie połóż formę na mydło. Wlej je powoli do formy. Zostaw. Po kilku godzinach będzie mieć bardziej stałą postać i wtedy możesz je przenieść w bezpieczne miejsce do leżakowania. Mydło zagrzało się, może żelować, to nic nie szkodzi. Z czasem plamy wynikające z żelowania  wyrównają się.
  7. Po dwóch dniach wyciągnij mydło z formy, pokrój krajalnicą. Odstaw do leżakowania. Po 4-6 miesiącach spróbuj swój produkt.

Możesz oczywiście zmienić parametry i stworzyć własną recepturę, to jest mydło, które musi długo leżakować poprzez wysoką obecność oliwy z oliwek. Ważne jest tylko, żeby spróbować użyć żywokostu, to daje ciekawy efekt w mydle. Przetłuszczenie 9% sprawi też, że mydło powinno być w miarę szybko użyte, wytrzyma najwyżej rok, ja nie mam z tym problemu, bo rozdaję je rodzinie, ale jeśli ty robisz dla siebie, to ustaw przetłuszczenie na 5%, zmieni ci się wtedy ilość NaOH.

Zostawię jeszcze recepturę na mydło, które zaskoczyło mnie swoją doskonałością. Ma tylko jedną wadę, olej ryżowy, który według mnie zadecydował o jego wyjątkowości, daje żółtobeżowy kolor mydłu i nie da się tego usunąć. Możesz tylko zdecydować się na odcienie brązu w mydle. Ale myślę, że warto je robić dla jego niezwykłych walorów odżywczych.

olej rycynowy – 3%

masło kakaowe – 10%

olej kokoswy 12%

smalec – 15%

oliwa z oliwek – 14%

olej ryżowy – 33%

masło shea – 13%

NaOH – 130,58 g

woda – 360 g

przetłuszczenie 7%

Do wody przed dodaniem NaOH dodałam 15 g cukru, 10 g soli, wymieszałam i dopiero dodałam NaOH. To sposób na zwiększenie twardości i pienistości mydła.

Jeśli i ty chcesz się podzielić swoją recepturą, to zapraszam serdecznie do pozostawienia jej w komentarzach i z góry dziękuję. Dobrze jest tworzyć miejsca pełne cudownych receptur i dobrze jest dzielić się wiedzą. Jeśli jeszcze nie robiłeś mydła, a chciałbyś, to spróbuj się odważyć, mogę cię pokierować, jeśli coś dla ciebie nie będzie jasne. Dobrego dnia i udanych prób mydlanych życzę. 🙂

Mamy ciągle mroźno i baaardzo pięknie. Ale chciałabym już pożegnać to piękno, troszkę tęsknię za wiosennymi roztopami i możliwością zbierania pąków, pierwszych zielonych listków.

 

 

 

 

 

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

18 komentarzy

  • Odpowiedz Wrzesień 16, 2018

    Agnieszka

    Czy to mydło ma leżakować 4-6 miesięcy a nie tygodni?

    • Odpowiedz Wrzesień 17, 2018

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Możesz używać już po 6 tygodniach, ale szybciej się zmydli, dlatego zalecałam więcej miesięcy. Jest w nim wysoki procent udziału oliwy z oliwek, więc powinno poleżeć dłużej – 4-6 miesięcy.

  • Odpowiedz Wrzesień 15, 2018

    Agnieszka

    A czy ten wywar dodajemy razem z korzeniem czy tylko odsączoną wodę?

    • Odpowiedz Wrzesień 17, 2018

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Agnieszko, razem z korzeniem, będziesz to jeszcze blendować – rozdrobni się, ale użyj korzenia już rozdrobnionego, suchego.

  • Odpowiedz Sierpień 3, 2018

    Mariola

    Witam Malgosiu. Na łace obok letniego domku jest duzo zywokostu. Zebralam juz sporo lisci troche ususzylam z czesci lisci zrobilam hydrolat ktory uzywam do twarzy. Moje pytanie do Ciebie-czy moge robic napar z lusci zywokostu do mydelka? Czy macerat z jakiegos oleju takze moge zrobic z lisci? Pozdrawiam Mariola

    • Jak najbardziej, możesz zrobić napar do mydełka, część śluzów zostanie w mydle. Nie próbowałam robić maceratu olejowego z liści, ale myślę, że tak, możesz zrobić. Jednak jeśli chcesz go zastosować do nacierania kręgosłupa, to więcej związków ma korzeń, chyba że chcesz do mydła potem użyć. Zalej rozdrobnione liście gorącym olejem i maceruj w piekarniku, na ciepło – 4-5 godzin w temperaturze 50 stopni C – często wstrząsaj. Możesz też zrobić w kąpieli wodnej, nie wiem jednak czy to nie zrobi się takie mocno śluzowate i czy z liści nie powstanie trudno wstrząsalny glut. Macerat olejowy dobrze robi sie na suchym korzeniu żywokostu.

  • Odpowiedz Maj 16, 2018

    Dorota

    Trafiłam na Twojego cudownego bloga całkiem przypadkowo,szukając informacji o mojej roślince w ogrodzie.Siedzę czytam a dom czeka,a ja nie mogę się oderwać.Kocham zioła,uwielbiam zapach melisy.Ponieważ dzieciaki chorowała zrobiłam dżemik z czarnego bzu.Zapach ma może nie bardzo wyjściowy ale efekty zdrowotne były najważniejsze.Teraz czas na zbiór kwiatów,właśnie pięknie obsypały czarny bez,spróbuję Twoich przepisów na nalewkę.Gorąco pozdrawiam.Dorota

    • Dziękuję Dorota za tak piękny komentarz. To zazwyczaj książki tak działają, że dom czeka, tym bardziej więc cenne to dla mnie, ze mój blog tak się tobie spodobał. Pozdrawiam ciepło i życzę udanych realizacji ziołowych. 🙂

  • Odpowiedz Marzec 7, 2018

    Lutka

    Ja w sprawie tych 130 ml wody którą zalewamy żywokost. Jak się odsączy to zostanie jej mniej. Czy uzupełnić do 130ml.
    Jestem bardzo początkująca w kwestii mydlanej a wreszcie chciałabym spróbować.

  • Odpowiedz Marzec 6, 2018

    Meg

    Żywokostowe mydełko jest najlepsze: ług robię na wywarze, który wlewam do masy budyniowej. Żeby mieć więcej żywokostu w mydle maceruję go w jednym z olei które potem dodaję, czasem dodaję też gliceryd żywokostowy. Lubię też do mydła żywokostowego na koniec dodać parę kropli dziegciu. I żywokost i dziegieć sosnowy mają rewelacyjne działanie na skórę.

    • Dziegieć jest rzeczywiście wspaniały, ja niestety nie toleruję jego zapachu. dziękuję za podzielenie się sposobem, następnym razem spróbuję jeszcze zrobić ług na maceracie z żywokostu.

    • Odpowiedz Sierpień 30, 2018

      Olla

      Mam gliceryd żywokostowy, w jaki sposób mam go wziąć pod uwagę w kalkulowaniu składników na mydło?

  • Odpowiedz Marzec 2, 2018

    Ciekaff

    Mam pytanko, jak dobrać wywar w stosunku do wody dodawanej do mydła?
    Chodzi mi o to czy wode dodaną do żywokostu wliczać w kalulatorze?

  • Odpowiedz Luty 28, 2018

    Jola Lalak

    Ja swoje mydełko żywokostowe zrobiłam inaczej. Wykorzystałam pozostałości po wcześniej robionych mydłach, rozpuściłam je dodając hydrolatu borowinowego ( pierwotny zamysł był zrobić mydło borowinowe), a na koniec dodałam glicerytu żywokostowego ( niestety wszystko na oko). Przy blędowaniu utworzyła się pianka i takie wlałam do foremek.Pianka wyszła na wierzch tworząc bardzo estetyczne mydełko – brązowe serduszko z kremowym wierzchem. Mydełko dosyć długo schło, około 3 tygodni, no i był problem z wyjęciem go z foremki. Ale od czego są zamrażarki.Suma summarum – wyprodukowałam świetne mydełko – bardzo nawilżające (8%przetłuszczenia plus dodatkowa gliceryna plus żywokost plus borowina)

    • Ha, ha, takie są najlepsze, trochę dodać, zamieszać i powstaje coś, co lubimy. 🙂 Tez tak uwielbiam pracować, tylko konwencja bloga zmusza mnie już do zapisywania receptur. 😉 bardzo ci dziękuję za twój taniec przy mydle. 🙂

Zostaw odpowiedź