Krem rokitnikowy do twarzy i rąk

olej rokitnikowy

O rokitniku dowiedziałam się dopiero kilka lat temu, na zajęciach ze ze studiów zielarskich. Pani wykładowca wspomniała o tym, ze rokitnik zawiera wit. C, która nie ulega rozkładowi, ponieważ nie zawiera enzymu, który to powoduje. Zainteresowałam się tą rośliną i posadziłam u siebie na działce, jednak na owoce trzeba jeszcze poczekać kilka lat. Zaopatrzyłam się więc w owoce w sklepie internetowym i okazało się, że sok z nich zrobiony ma na górze warstwę oleju.

Prawdę mówiąc myślałam, że coś zepsułam w czasie produkcji. Tak rozpoczęło się moje zainteresowanie rokitnikiem i olejem. Kupowałam różne oleje i używając ich stwierdziłam, że niektóre są mocno oszukiwane. Na zdjęciu widzisz 2 oleje rokitnikowe od 2 wytwórców. Różnią się kolorem, który świadczy o zawartości karotenoidów. Ten najbardziej czerwony pochodzi od lokalnych wytwórców i zakupiłam go dzięki uprzejmości ludzi mieszkających przy wschodniej granicy Polski. Olej możesz też zrobić sam zbierając górną, olejową warstwę z soku. Taki olej może mieć jednak frakcję wodną, która spowoduje szybsze psucie, dlatego też użyj go w miarę szybko, dodaj wit. E i przechowuj w lodówce.

Możesz go użyć zewnętrznie:

Olej rokitnikowy był używany już bardzo dawno, pewnie, jak to zwykle bywało, ludzie poszli śladem zwierząt i ich pożywienia. W ten sposób odkryto coś, co pomaga nie tylko wewnętrznie, ale i nadaje się do leczenia problemów zewnętrznych. W starożytnej Grecji rokitnikiem karmiono konie, by miały błyszczącą sierść, stąd jego nazwa rodzajowa Hippophae pochodzi od słów greckich: hippos – koń, phaos – błyszczący. Nasza skóra czeka na cenne karotenoidy, wit. C, E, B, flawonoidy, antocyjany. Stosuj go w przypadku:

  • suchości skóry,
  • cery trądzikowej,
  • wypadania włosów – wcieraj w skórę głowy
  • do leczenia zmian, które wystąpiły po chemioterapii, może się też okazać ratunkiem dla zbliznowaceń,
  • problemów z oczami – stosuj maseczki

Olej ten zawiera m. in.:

  • wysokie stężenie kwasu palmitynowego. Kwas ten jest obecny w warstwie rogowej naskórka i w sebum, tworzy na powierzchni skóry film, który zapobiega utracie wody i chroni przed czynnikami zewnętrznymi. To on właśnie sprawia, że kremy i maści z udziałem oleju rokitnikowego możemy stosować na problemy skórne – do skóry suchej, zniszczonej, skłonnej do wyprysków, tłustej, ale również w przypadku odleżyn, odmrożeń, trudno gojących się ran.
  • fitosterole i 100-500 mg% karotenoidów. Ilość karotenoidów zależy od miejsca, gdzie rośnie rokitnik. Dzięki tym związkom olej rokitnikowy regeneruje odnowę naskórka, pobudza jego nawilżanie oraz opóźnia proces powstawania zmarszczek. Z oleju można również robić okłady na zmęczone, podpuchnięte oczy, także w przypadku zapalenia spojówek.

Możesz go użyć wewnętrznie:

  • We wszelkich problemach ze śluzówkami jamy ustnej lub pochwy – afty, owrzodzenia, stany zapalne – żuj po łyżeczce 3 razy dziennie, grzybice, stany zapalne pochwy – stosuj czopki, żylaki odbytu, pęknięcia skóry przy odbycie – stosuj smarowanie. W tym ostatnim przypadku rokitnik działa leczniczo na skórę, nie na przyczynę powstawania hemoroidów,
  • w problemach skóry po chemioterapii, odmrożeniach, odleżynach, poparzeniach (tylko I i II stopnia) – smaruj olejem 2-3 razy dziennie,
  • chorobach wrzodowych żołądka, dwunastnicy, stanach zapalnych układu pokarmowego – picie oleju powoduje leczenie nadżerek, zmniejszenie dolegliwości bólowych, działa również żółciotwórczo i żółciopędne, ochronnie i przeciwzapalnie na nerki, wątrobę, jelita
  • w problemach funkcjonowania układu naczyniowego –  zapobiega rozwojowi zakrzepowego zapalenia żył, miażdżycy, zawałom serca. Stosowany może być również do pielęgnacji stanów pozawałowych.
  • 5% olej rokitnikowy podaje się też iniekcyjnie jako preparat po chemioterapii i środek ogólnie wzmacniający.
  • Rosjanie piją herbatę z liści rokitnika, które zawierają około 5% garbników. Napar z liści był od dawna stosowany na Syberii i Ałtaju jako lekarstwo przy anemii, chorobach reumatycznych, chorobach zapalnych żołądka i przewodu pokarmowego.

Przeciwwskazania:

Nie stosuj oleju rokitnikowego wewnętrznie, jeśli cierpisz na stany zapalne wątroby, trzustki, woreczka żółciowego.

Nie poradzę wam, gdzie kupić olej, ponieważ sama zaopatruję się dzięki uprzejmości koleżanek (Wielkie podziękowania dla Agnieszki Prymaka i Mariusza Oszustowicza) na bazarze od sprzedawców z Białorusi, Ukrainy. Kupując olej rokitnikowy zwróć uwagę na to, z czego jest tłoczony – może być z nasion i z owoców. Bogactwo składu ma olej z owoców, obydwu nie należy łączyć  ze sobą.

Zastosuję olej rokitnikowy do kremu, ponieważ jestem zachwycona jego działaniem mocno regenerującym, a sama mam problem, zwłaszcza w zimie ze skórą zbyt suchą. Ze względu na bogactwo składu (flawonoidy, karotenoidy) ma właściwości przeciwzmarszczkowe i uszczelniające naczynia krwionośne. Jego mocno pomarańczowy kolor sprawia, że możemy go użyć w niewielkiej ilości – zastosowałam 10%, ponieważ barwiłby skórę. Oczywiście można go stosować również samodzielnie w formie maseczek, czy jako dodatek do olejów, którymi czyścimy twarz. Kolor pomarańczowy po krótkim czasie znika.

Przepis na krem rokitnikowy – dla 200 g kremu

krem rokitnikowy

 

Faza olejowa: 

olej  60 g ( w tym 45 g oleju migdałowego, 15 g oleju rokitnikowego w fazie C)

emulgator  MGS  8 g

alkohol cetylowy 3 g

wit E, octan tokoferoli 3 g

Faza wodna: 

napar z owoców róży 70 g

gliceryt żywokostowy 10 g

kwas hialuronowy 1% 40 g

d-panthenol 5 g

Dodatkowo:

30 kropli konserwantu DHA BA

olejek eteryczny

Opcjonalnie: dodaj do fazy olejowej 3 g wosku na 100 g kremu, jeśli robisz tak, jak w przepisie 200 g kremu to dodaj 6 g wosku, ale wówczas musisz odjąć dodatkowe gramy, które wprowadzasz od ilości olejów. Ten krem jest dosyć rzadki, jeśli wolisz gęstsze, wprowadź wosk.

Olej migdałowy – można podgrzewać do wyższej temperatury, by stopić emulgator i alkohol cetylowy. Część oleju ze składu – rokitnikowy – zostawiłam do dodania do ostatniej fazy tworzenia kremu – dodam go wtedy, gdy temperatura kremu spadnie poniżej 40 st. C, razem z innymi, nieodpornymi na temperaturę składnikami – wit. E, kwas hialuronowy, d-panthenol.

1. Topienie w oleju alkoholu cetylowego i emulgatora. Odmierz w 1 zlewce olej migdałowy, emulgator, alkohol cetylowy. Wstaw do kąpieli wodnej i podgrzewaj. Gdy wszystkie składniki się stopią, zauważ, czy olej jest przeźroczysty – to oznaka, że wszystkie składniki rzeczywiście się stopiły. W pierwszej próbie robienia kremu wyciągnęłam zbyt wcześnie i w kremie były wyczuwalne drobinki alkoholu cetylowego. Robię dużo błędów – to chyba po to, żeby o nich napisać i cię przestrzec przed nimi. Wolę tak myśleć o sobie, bo moje roztrzepanie już przestało mnie bawić. 😉 Wyciąg z kąpieli wodnej zlewkę i odstaw na ściereczkę bawełnianą albo złożony ręcznik papierowy. Chodzi o zrobienie izolacji od zbyt zimnego podłoża – jeśli położysz na blacie, to od spodu emulgator będzie się szybciej krystalizował na dnie zlewki.

2. Przygotowanie części wodnej. Odmierz do słoika o odpowiednich rozmiarach (w nim będziesz ubijać krem) fazę wodną – napar z owoców róży, gliceryt żywokostowy. Doprowadź w kąpieli wodnej do temperatury 50 st. C.

3. Ubijanie kremu. Do słoiczka z fazą wodną włóż końcówkę blendera, powoli wlewaj tłuszcze i ubijaj przez minutę. Czas jest umowny – ubijaj do momentu, gdy krem zacznie gęstnieć. Odstaw do dalszego stygnięcia.

Dodatkowa uwaga: Robiłam krem bez ubijania, z samym tylko mieszaniem, robi się idealnie, co jest świetną informacją zwłaszcza wtedy, gdy robisz tylko 50, 100 g kremu. O technice przeczytaj w artykule o moczniku.

krem rokitnikowy

Ubijaj dwie fazy ze sobą do uzyskania takiej konsystencji kremu

 

5. Przygotuj składniki do ostatniego momentu robienia kremu – d-panthenol, wit. E, kwas hialuronowy, konserwant, olejek eteryczny, olej rokitnikowy.

6. Gdy temperatura słoika w dotknięciu będzie lekko cieplejsza niż twoja dłoń, możesz zacząć dodawać pozostałe składniki. Powinny mieć temperaturę zbliżoną, czyli nie powinny być przed chwilą wyciągnięte z lodówki. Daj im  godzinę na wyrównanie temperatury z otoczeniem albo włóż na 20 minut do wody o temperaturze 40 st. C. Temperatura dodatkowych składników kremu może się różnić od temperatury kremu, chodzi tylko o to, by ta różnica nie była duża. Najpierw dodaj olej rokitnikowy, ubij, potem resztę składników, które odważaj na wadze za każdym razem ją resetując. Podczas ubijania nie napowietrzaj kremu, czyli nie unoś końcówki blendera – powietrze w kremie sprzyja szybszemu psuciu!! Po ostatecznym ubijaniu mieszam krem od spodu wąską, silikonową łopatką i jeszcze raz krótko ubijam, rozlewam do wyparzonych słoiczków.

Ważne: Wszystkie zlewki, słoiki, łopatki, termometry, motylek do ubijania – gotuję w garnku przez 5 minut. Na bieżąco (gdy o czymś zapomniałam lub gdy coś się przydarzy) pozbawiam bakterii za pomocą spirytusu, który wlałam do butelki z dyfuzorem. Czekam minutę.

Krem ma piękny, pomarańczowy kolor i wyjątkowo długo daje uczucie nawilżonej skóry – to dzięki kwasowi hialuronowemu, d-panthenolowi. Zamiast oleju rokitnikowego możesz dodać inny olej zimnotłoczony, najlepiej taki, który ma wysoką zawartość kwasów GLA, które sprzyjają głębszej penetracji skóry z ogórecznika lekarskiego, wiesiołka, nasion czarnej porzeczki, agrestu lub innego oleju, dobrego dla twojej skóry. Zapomniałam dodać lanoliny, więc krem nie ma lepkości, którą lubię, ale w niczym to nie przeszkadza. Jest świetny, przeznaczony dla skóry normalnej (na noc) i przesuszającej się (na dzień i na noc).

GLA wpływa korzystnie na krążenie krwi w skórze, przez to na jej lepsze odżywienie, dotlenienie i usuwanie toksyn, co poprawia strukturę, wygląd i koloryt skóry. Podany zewnętrznie, w postaci maści lub kosmetyku, łatwo wnika do głębszych warstw skóry, gdzie zostaje przekształcony w prostaglandyny, co chroni skórę przed infekcjami, hamuje rozwój alergii, likwiduje stany zapalne i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się.

Panacea, nr 3/2008

Działanie poszczególnych składników na skórę

kwas hialuronowy 1% – 1% oznacza, że do stworzenia żelu użyto 1% kwasu hialuronowego (mieszanki wielko- i małocząsteczkowych) i 99% wody destylowanej. Wraz z wiekiem zmniejsza się ilość kwasu hialuronowego w naszej skórze, co prowadzi do degradacji włókien kolagenowych i zmian w postaci zmarszczek i wysuszenia skóry. Proces ten przyspiesza działanie promieni słonecznych – promieniowanie UV. Kwas hialuronowy ma doskonałe właściwości nawilżające, poprawia elastyczność, sprawia, że inne składniki potrafią głębiej dotrzeć. Możesz użyć do 95% kwasu hialuronowego, ale nie sądzę, żeby ktoś tak robił, bo kwas hialuronowy jest gęstą, lepką cieczą. Można go połączyć z olejem i bezpośrednio nałożyć na twarz, pod oczy.Więcej klik.

D-panthenol – to prowitamina B5, łatwo wnika w głąb skóry i zmienia się w witaminę B5 – kwas pantotenowy. Działa łagodząco na skórę, osłabia jej negatywne reakcje, łuszczenie, zaczerwienienie, ułatwia rozprowadzanie kremu. W kosmetykach można go używać 1-5%. Więcej klik.

witamina E – octan tokoferoli – pełni rolę ochraniacza przed utlenieniem związków olejów, dzięki czemu oleje zimnotłoczone zachowują dłużej świeżość. Chroni przed wysuszaniem, podwyższa zdolność wiązania wody przez skórę, ma działanie przeciwzapalne. Możesz użyć w kosmetyku 0,5-5%. Więcej klik.

Przepis na rokitnikowy krem do rąk

krem do dłoni

 

Tak bardzo spodobał mi się krem, że zrobiłam jeszcze krem do dłoni, już bez licznych pomyłek, które opisałam w ostatnim artykule. Ze względu na porę roku dodałam do niego wosku pszczelego, by zapobiec utracie wody z naskórka. Osoby uczulone na wosk mogą zwiększyć ilość olejów. Podaję proporcje na 400 g kremu.

Faza wodna:

odwar z korzenia żywokostu 190 g

kwas hialuronowy 1% 40 g – dodawany, gdy krem ostygnie

gliceryt różany 20 g

d – panthenol 10 g – dodawany, gdy krem ostygnie

Faza olejowa:

alkohol cetylowy 12 g

wosk 24 g

oliwa z oliwek 56 g

emulgator MGS 16 g

olej rokitnikowy 10 g – dodawany, gdy krem ostygnie, tu możesz dać inny olej zimnotłoczony – z lnianki, lniany, konopny lub olej  z wyższą zawartością GLA

witamina E – 4 g –  dodawana, gdy krem ostygnie

konserwant DHA BA – 50 kropli –  dodawana, gdy krem ostygnie

  1. Do zlewki mniejszej odmierz oliwę, emulgator, wosk, alkohol cetylowy. Wstaw do kąpieli wodnej i podgrzewaj do rozpuszczenia wszystkich składników. Odstaw na złożoną ściereczkę.
  2. Do słoika, w którym będziesz ubijać krem, przygotuj fazę wodną – przefiltrowany odwar z żywokostu (gotuj 5 minut, po zagotowaniu ustaw na poziomie 1, przykryj, zostaw na noc) i gliceryt różany (użyj innego lub pomiń ten składnik, zamiast niego zwiększ ilość odwaru. Do odwaru użyj wody destylowanej – na 200 ml wody 1,5 łyżki żywokostu suszonego.
  3. Gdy faza olejowa osiągnie temperaturę 60 st. C, podgrzej w kąpieli wodnej fazę wodną do temperatury 50 st. C. Ustaw słoik na bawełnie (żeby słoik się nie ślizgał w trakcie ubijania).
  4. Wlewaj część olejową i ubijaj do momentu, gdy krem nabierze gęstości – około 1-2 minuty. Faza olejowa może zacząć krzepnąć na bokach zlewki – na moment włóż do kąpieli wodnej, brzegi zlewki się zagrzeją i wosk, emulgator znowu się rozpuści. Zawsze zostanie część olejów na spodzie zlewki zakrzepniętej z emulgatorem i woskiem. Trudno.
  5. Odstaw krem. Gdy ostygnie do temperatury około 35 st. C – po kolei odmierzaj następne składniki – kwas hialuronowy, D-panthenol, olej rokitnikowy, konserwant, olejki eteryczne (ja zapomniałam), witaminę E. Ubijaj. Wyparzoną łyżeczką przemieszaj krem i ubij.
  6. Rozlej do wyparzonych słoiczków.

krem do dłoni

Krem ma w składzie wosk pszczeli, co powoduje, że wilgoć zostanie zatrzymana w naskórku. Testowałam go dzisiaj i rzeczywiście nie znika tak szybko efekt nawilżenia dłoni, co może być świetną sprawą na obecne warunki pogodowe. Krem możesz stosować również na twarz, do ciała, stóp.

Rób kremy, chwal się swoimi produktami i efektami na skórze. Ja pokochałam kręcenie, daje mi to dużo radości, a przede wszystkim wytchnienia. Podobnie, jak produkcja mydła i maści – oczyszcza umysł. Samo kręcenie jest krótkie, ale znalezienie wszystkich składników w domu to już jest większa sprawa. I pomimo specjalnego uporządkowania w szafach – ja nadal szukam. 😉 A może to dobrze? Godzę się z tym, no bo jak długo można się sprzeciwiać swojej własnej, kochanej osobie? I tu naturalnie wyszło mi życzenie dla ciebie – lub te swoje niedoskonałości, otocz je ciepłem, są w końcu tylko twoje. Ślę w twoją stronę dobre myśli i zdjęcie uschniętych liści, które dzięki naturze dołączyły do powszechnie rozumianego piękna. A może piękne są zawsze? Dobrego dnia. 🙂

zmrożone liście

 

 

 

Bibliografia:
czytelnia medyczna
panacea
LNE 6/2016: Onkokosmetyka, regeneracja bariery hydrolipidowej, Karolina Łukaszewicz
pubmed
blog
blog
zdjęcie pochodzi stąd

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

21 komentarzy

  • Odpowiedz Marzec 12, 2017

    Gosia

    Dzień dobry,
    z uwagą czytam Twoje artykuły i chylę czoła dla wiedzy i pracowitości. Mieszkam w regionie, gdzie przyjeżdżają ludzie z Grodna i sprzedają olej rokitnikowy – apteczny w 50 ml buteleczkach. Mają też wiele kosmetyków na bazie rokitnika, co mnie rozleniwiło i nie robię już sama mazideł. Natomiast kupuję u nich i piję od lat olej, i dzięki temu uratowałam swój żołądek przed wrzodami. Podniosłam odporność. Potwierdzam, że działa rewelacyjnie. Zawsze mam w lodówce zapas, na wypadek gdyby przestali przywozić 🙁
    Pozdrawiam Cię Małgorzato i życzę wiecznego zapału, do tego co robisz 🙂
    Też Gosia 🙂

    • Dziękuję Małgosiu, też kocham olej rokitnikowy. 🙂 Dziękuję za miłe słowa pod moim adresem i za pięknego życzenia. Tak, zapał nadal jest, mam to szczęście, że praca jest moją pasją, więc na razie jest wszystko dobrze. 😀

  • Odpowiedz Styczeń 31, 2017

    Margarita

    Thank you for this information.

  • Odpowiedz Styczeń 26, 2017

    Karola

    Balsam rokitnikowy jest świetnym sposobem na maskowanie plam bielaczych.

  • Odpowiedz Styczeń 25, 2017

    Ola

    Dzień dobry,
    Wspaniały blog, niezwykle inspirujące miejsce! 🙂
    Zastanawiam się nad jedną rzeczą – w kremie do rąk wśród składników pojawia się odwar z żywokostu (na wodzie destylowanej) a w kremie do twarzy gliceryt – jak go wykonać? (zapewne spirytus i gliceryna, ale w jakich proporcjach?)
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję! 🙂

    • Gliceryty robię na świeżych ziołach, w tym przypadku (żywokost) na świeżym korzeniu. Zazwyczaj robię to tak jak opisałam tutaj: http://ziolowawyspa.pl/wiosenne-gliceryty-kosmetyczne/. W przypadku korzenia żywokostu, liści lipy i innych roślin śluzowych robię proporcję 1:4, gdzie 1 oznacza wodę destylowaną, 4 oznacza glicerynę. Inaczej gliceryt nie dałby się odcisnąć, jest tak pełen śluzów.. Taki gliceryt już nie konserwuję, jest wystarczająco dużo gliceryny, surowiec nie będzie się psuł. Korzenie musisz obrać z czarnej skórki i skropić spirytusem – dla wzmocnienia ekstrakcji i dla pozbycia się patogenów. Odstaw na 30 minut, wlej wrzącą wodę, odstaw, dolej gliceryny. Zabieg z wrzącą wodą jest również dla pozbycia się patogenów. Zamiast glicerytu żywokostowego (rozumiem, że go nie masz) możesz zwiększyć ilość kwasu hialuronowego lub wody/hydrolatu.

      • Odpowiedz Luty 2, 2017

        Ola

        Rzeczywiście korzenia żywokostu nie mam, myślałam o tym, żeby w sklepie zielarskim kupić ususzony. Moja cera potrzebuje czegoś, co doprowadzi do równowagi potraktowane zbyt mocnymi kwasami naczynka, uspokoi i zregeneruje troche cerę. Ten żywokost wydawał mi się dobry ze względu na swoje regeneracyjne właściwości. Ale mam za to żeń – szeń, więc może z tym coś pokombinuję. Latem planuję wyjazd na wschod w iscie dziewicze rejony – licze na ciekawe zbiory do przedmieszek i na susze 🙂 Podoba mi sie konsystencja tego kremu i to, ze ma faze wodna – powinien nadawac sie na dzien pod makijaz 🙂 Raz jeszcze dziekuje za te przepisy! 😀

        • Cerę będzie regenerował też rokitnik i dobry olej zimnotłoczony. Po czytaj o olejach na zrób sobie krem, mają dobre opisy i karty produktów. Na pewno coś dobierzesz dla swojej cery.

  • Odpowiedz Styczeń 23, 2017

    Irena

    Dzień dobry:)
    Czy można zakupić u Pani rokitnikowy krem do twarzy? Jest taka możliwość?

  • Odpowiedz Styczeń 22, 2017

    Jarzynka

    Małgosiu
    dziękuję za wyczekiwany przepis na krem rokitnikowy. Robiłam maści ziołowe z olejem rokitnikowym i wyszły dobre ale bardzo tłuste – jak to maści…
    Proszę napisz, czy do zrobienia kremu rokitnikowego, mogę użyć samoemulgujące się bazy z pestek winogron, zamiast emulgatora MGS.

    • Tak, możesz, powinno wyjść. W oleju migdałowym rozpuść alkohol cetylowy, w odwarze bazę emulgującą, reszt tak samo. Baza ta ma tendencje do rozwarstwiania się późniejszego, dlatego ją zmieniłam.

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2017

    Maryla

    Małgosiu dzięki za kolejny wspaniały artykuł / i na szczęście -długi 🙂 / . Czekam na Twoje wpisy, bo tchną wspaniałą energią a przy tym przekazujesz w sposób uporządkowany wiedzę. Trafiłaś w 10 , akurat potrzebowałam takiego kremiku.

    • Cieszę się Marylko bardzo z tego, że akurat tego potrzebowałaś i że nadal tu zaglądasz. 🙂 Warto pisać dla takich osób jak ty. Dziękuję ci. 🙂

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2017

    Madalena Rebeś

    kremy rokitnikowe sa super ,ja mam przepis na swoj z rokitnikiem,kwasem hialuronowym i wielom iinnymi witaminami i roznymi dodatami ale robie na zimno bez jakich kolwiek dodatkow konserwujacych panie ktoe kupily i ja mialysmy krem dlugo bo wydajny i nicsie nie dzialo ,siwezosc bylacaly czas pozdrawiam i gratuluje wyrobu

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2017

    Zbychu

    Zdjęcie w artykule przedstawia ognika, a nie rokitnik:)

  • Odpowiedz Styczeń 21, 2017

    Ola

    3 w jednym. Bardzo interesujące wiadomości, rewelacyjny i przystępnie podany przepis krok po kroczku no i wielka motywacja do roboty 🙂 Jednym słowem trojpolowke uprawiasz 😍 Dzieki wielkie

    • Taaa, wiesz, jak to jest – jak już się człowiek weźmie do roboty – pomysły śmigają. 😀 Powodzenia Olu.

Zostaw odpowiedź