---
title: "Opowieść Mai"
permalink: "https://ziolowawyspa.pl/opowiesc-mai/"
modified: "2026-07-08T12:24:52+00:00"
---

# Opowieść Mai

### <span style="color: #777777;">Z cyklu historii z życia wziętych, inspirujących czy też wzruszających – dzisiaj zapraszam was do opowieści Mai. Historia jest zabawna, ale ma swój przekaz. Poczytajcie, zostawcie komentarz, bawmy się w swoje opowieści, poznawajmy się. 🙂 </span>

---

### <span style="color: #777777;">Opowieść Mai</span>

Był taki czas w moim życiu, kilkanaście lat temu, gdy wszystko wydawało się letnie, średnie, wyrównane…praca miła, wygodna, więc nie rozglądałam się za inną, choć przestała przynosić satysfakcję, związek ustabilizowany, bez niespodzianek, dziecko rosło i nie przysparzało kłopotów nawet chadzając własnymi drogami…

Chodziła za mną bliżej nieokreślona tęsknota za jakimś wyzwaniem. W tym czasie dostarczono do biblioteki pierwszy komputer, a moim nowym zadaniem było zgłębienie jego tajników, na podstawowym chociażby poziomie. Trzeba było nauczyć się pisać w Wordzie….oczywiście dla wprawy mogłam pisać cokolwiek, przepisywać fragment jakiejś książki,gazety, których w bibliotece nie brakuje…

ale mnie przyszedł do głowy pomysł listu do Boga….tak, w to mogłam się zaangażować z całym przekonaniem, może przy tej okazji ożywię trochę moje szare życie. Napisałam podanie:

<span style="color: #777777;"> Jego Najwyższa Wysokość</span>

<span style="color: #777777;"> Pan Bóg</span>

<span style="color: #777777;"> Departament d/s Losów Indywidualnych</span>

<span style="color: #777777;"> odział Europa – Polska</span>

Uprzejmie proszę o dostarczenie mi, odpowiedniej dla mojej konstrukcji psychicznej i fizycznej, dawki wrażeń i dalej w tym stylu….

Zwróćcie uwagę na zabezpieczenie, żeby nie zwalić sobie na głowę czegoś ciężkiego – wspomniałam o mojej delikatnej psyche. Podpisałam :

z wyrazami Najwyższego Szacunku – Maja

Odpowiedź nadeszła szybko, choć na początku jej nie zrozumiałam. Wyłączyłam komputer i poszłam do łazienki w końcu korytarza, żeby umyć kubek po kawie. Zbliżała się 15.00 – w tamtych wspaniałych czasach święta godzina urzędników – koniec pracy !

I właśnie wtedy drzwi prymitywnej toalety zamykanej na haczyk z drutu i gwoździa zatrzasnęły się! Byłam uwięziona! Nie mogłam wyjść, groziło mi nawet spędzenie tu nocy, gdyby nieuważny portier nie skojarzył braku klucza od biblioteki. Pozostała jedna droga wybawienia – wspięcie się po klamce, na drzwi, jakieś trzy metry pod sufitem był prześwit, którym mogłam przedostać się na zewnątrz. Atak śmiechu chwycił mnie, gdy zwisałam każdą połową ciała po jednej, wewnętrznej i zewnętrznej stronie drzwi. To była Boska odpowiedź na moje narzekanie na brak wrażeń! Najgorsze, że niespodziewanie do łazienki weszła jakaś zapóźniona studentka – świadek dziwnych poczynań, balansowania na drzwiach z uśmiechem na ustach. Chwilę po moim wylądowaniu jej udało się otworzyć te drzwi lekko, jednym ruchem ręki. Spojrzała na mnie z dziwnym błyskiem w oczach, a ja rozpoznałam w nim uśmiech Boga…w końcu wszyscy Nim jesteśmy…

Maja

---

Uważajmy na nasze życzenia – mogą się spełnić. 😉 Mieliście też marzenie, które spełniło się niekoniecznie tak, jak chcieliście?
