Za darmo

Na stronie www.zielonyzagonek.pl zobaczyłam piękne zdjęcie z  dziećmi i napisem – to, co najlepsze w życiu, jest za darmo. Czy zdarza ci się nie doceniać rzeczy za darmo? Mnie tak, mimo że uważam siebie za osobę, która ciągle pracuje nad swoim rozwojem: czytam, uczestniczę w warsztatach i ciągle, ciągle łapię się na tym, że znowu dostałam coś za darmo i tego nie zauważyłam… ale – potrafię szybko przywołać się do porządku dzięki wcześniejszej lekcji życia. Chcę się z wami nią podzielić.

Miałam to wielkie szczęście w życiu, że bardzo wcześnie zetknęłam się z czymś, co uzmysłowiło mi, co jest bardziej ważne, a co ważne jest mniej. W młodym wieku uległam sparaliżowaniu i znalazłam się w szpitalu. Miałam 28 lat, męża, dwoje ślicznych, malutkich dzieci i świadomość, że mogę umrzeć, a w najlepszym wypadku żyć na wózku. O dziwo – nie złorzeczyłam na swój los – dużo czytałam, mąż przyniósł mi telewizor i magnetofon ze słuchawkami i kasetami, żebym mogła uczyć się niemieckiego, dzielnie znosiłam ból, byłam wzorową pacjentką – jak często sobie żartowali lekarze. Czy wiecie, o czym marzyłam? Oczywiście – dzieci były przewodnie, silna tęsknota i strach, że nie zdążę dać im swojej miłości, że one nie zapamiętają tego, jak bardzo ktoś ich kochał. To jest oczywista oczywistość, ale ja chcę napisać o czymś innym. Do dzisiaj pamiętam jeden obrazek – sala szpitalna była w podziemiu i przez wąskie, niskie okna widziałam codziennie spieszące się, cudze stopy. I tu pojawia się moje marzenie – pragnęłam zaznać tej wielkiej przyjemności chodzenia, poczuć, jak stopa dotyka ziemi, jak cisną mnie buty! W końcu nadszedł ten dzień:  pielęgniarki postawiły mnie do pionu, by spróbować, czy dam radę. Pamiętam moje roztrzęsione ciało, pot spływający po twarzy i to, jak mój mózg usiłował sobie przypomnieć, jak się chodzi, które mięśnie uruchomić… Z wielkim wysiłkiem i przy pomocy lekarzy, postawiłam krok jeden, potem drugi. Usłyszałam brawa personelu i równocześnie z nimi poczułam wielką radość życia. W tym właśnie momencie zagarnęło mną czyste ja jestem, nic więcej… Bo nic więcej nie trzeba – tylko być. Pomimo trosk i przeróżnych kłopotów, które spotykałam na swojej drodze, zawsze potrafię wrócić do tej sali szpitalnej, by znaleźć się z powrotem w roli stawiającej pierwsze kroki i znowu poczuć radość, jaka bije z ogromnej siły we mnie. Siły nie wynikającej z tego, że wszystkiemu podołam, że jestem mocną kobietą, siły płynącej stąd, że idę  – tak po prostu. Moje stopy dotykają ziemi – za darmo.

Każdy z nas ma takie czarowne miejsce w sobie – swoją salę szpitalną, w której potrafi znaleźć siebie, odczuć, jakim  wielkim szczęściem jest życie. To w ten sposób rodzi się  moc bycia i radości – za darmo.

Jeśli wywołałam w tobie refleksje –

jest mi ogromnie miło.  

 

Zdjęcie udostępniła mi Ewa z zaprzyjaźnionego blogu www.zielonyzagonek.pl – dziękuję.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

9 komentarzy

  • Odpowiedz Maj 31, 2017

    hrynika

    Piękny, wzruszający i osobisty wpis, opisujący Twoją wewnętrzną drogę.
    Czarowne miejsce w sobie właśnie odkrywam :-).
    Takie miejsce jak Twój blog bardzo w tym pomagają.
    Dary „za darmo” uczę się coraz bardziej doceniać i być za nie wdzięczna i sama staram się obdarowywać bezwarunkowo- jak tylko potrafię chociażby wsparciem.
    „Zielony Zagonek” jest tuż za rogiem- w prostej linii kilka kilometrów, ale nie miałam jeszcze okazji poznać Ewy osobiście.
    Przekazuję dużo Miłości 🙂

    • Dziękuję Moniko bardzo. Te bardzo stare dzieje, które tutaj opisałam dużo mi pomogły zrozumieć, ale droga i tak była kręta, by dojść do momentu, w którym jestem. Teraz jest już tylko doskonale pomimo niedoskonałości życia. Ja również staram się, jak mogę obdarowywać, chociażby swoimi wpisami, radami, chociaż muszę przyznać, że to coraz trudniejsze się staje – blog zaczynają czytać ludzie i mają swoje problemy. 😉 Ale cieszę się, że mogę dać im troszkę radości i wiary. Czasami myślę, że spłacam swój wielki dług wszechświatowi za coś, czego tak nie doceniamy – za Życie. Dobrego dnia, Moniko. 🙂

  • Odpowiedz Sierpień 23, 2015

    Ela

    jest juz pozno po 2 w nocy, jutro niedziela moze dam rade dluzej pospac jak mnie nie obudzi moj skarb :-).
    Pragne Ci pogratulowac pomyslu, ktory uczy, porusza, pomaga i jest czyms dobrym delikatnie nazywajac. Brawo. Trafilam tu za zywokostem, ktory spodobal mi sie z koloru kwiatow intensywnie niebieskich. Starsza pani ktorej pomagalam sprzatac pozwolila mi wziasc sadzonke i mam ja do dzisiaj od 5 lat a tegoroczne wakacje u 70-cio paroletniej cioci obcujaca z ziolami, uzmyslowilo mi, ze mam u siebie zywokost! Ciesze sie ze znalazlam twoja strone bede nia cieszyc sie i korzystac z darow natury. Lzy juz wyschly. Wpis zlozony, abys rosla w duchu, ze dajesz duzo. Pozdrawiam Ela z polnocnej (za kolem polarnym) Norwegii. Cudownie 🙂 Malgosiu.

  • Odpowiedz Czerwiec 20, 2014

    elka

    Tak -wywołałaś u mnie zadumę . Znalazłam twą stronę ,bo interesują mnie zioła i ich magiczna moc. I twe rozważania też sa cudowne ,podnosza nasze głowy do góry i wlewaja wiele optymizmu… Dziękuję za nie , to ważne, że wiemy że śą inni, ktorzy kochają przyrodę i bliskich…Pozdrawiam

    • Ja dziękuję ci za ten komentarz. To niesamowicie budujące mieć świadomość, że są ludzie podobnie czujący.

  • Odpowiedz Czerwiec 13, 2014

    Szkatułka Cook

    Obie z Ewą wywołujecie u mnie dużo pozytywnych fluidów za co z serca Wam dziękuję. Czerpię z Was za darmo … 🙂 Dajecie mi radość i chwilę wytchnienia i nadzieję, że w tym świecie jeszcze nie wszystko zwariowało, nie wszystko popędziło nie wiadomo gdzie …. że jeszcze Ktoś myśli podobnie i chce się zatrzymać … Dzięki za tak wiele i jeszcze za darmo 🙂 Czuję się bogaczką i … wracam na twoją łąkę Małgosiu bo jestem ciekawa co będzie się działo dalej 🙂

  • Odpowiedz Czerwiec 4, 2014

    Asia

    Piękne :*

Zostaw odpowiedź