Wibracje głogu

wino glogowe

W końcu znajduję czas, by udać się na moje ulubione miejsce spacerów – do pobliskiego dworu. Dwór świadczy o dużym znaczeniu Skrzydlnej w dawnych czasach. W końcu kiedyś moja wieś miała prawa miejskie, odebrane z niewyjaśnionych powodów. Dla mnie, miłośniczki ciszy,  to dobrze, mam swoją oazę. Mijam gęsty żywopłot i wkraczam w inną czasoprzestrzeń. Moje myśli krążą wokół dworu i jego mieszkańców – dawnych i obecnych. Co sprawiło,  że musiano go sprzedać?

Nieumiejętność gospodarowania? Inne, większe potrzeby? Długi? To częste powody zmiany właścicieli. Jeszcze przed II wojną św. dwór skrzydlański przeszedł w ręce bogatego chłopa, który tutaj mieszkał, gospodarzył, ale już nie poradził sobie z remontami. Dwór niszczał. Potomkowie nie widzieli sensu zamieszkiwania w potężnym dworze, więc sprzedali go znowu komuś bogatemu. Ten liczył na wielkie dofinansowania, ale ich nie otrzymał lub też nie potrafił się tym zająć. Raczej przypuszczam, że ten drugi powód jest bardziej istotny, bo wiele budynków jest remontowanych z dofinansowań. Właściciele przyjeżdżają tylko w czasie letnim i trwają. Mam ogromną nadzieję, że piękne sklepienia kiedyś zostaną zrekonstruowane i że znajdzie się ktoś, kto zobaczy wyjątkowość dworu i zechce go uratować, podobnie jak dzieje się w przypadku drewnianego kościoła na naszym małym ryneczku.

Czerwone owoce otula słabe światło zachodzącego słońca. Jarzębiny mam sporo, ale nasadzony głóg dopiero zaczyna rosnąć. Potrzebuję tylko litr – jako dodatek do maceratów winnych. Jak mi się skończą, to kupię suszone w sklepie. Zawsze tak robię, gdy skończy mi się surowiec. Nie korzystam tylko z ziół wokół mnie. Ten temat z reguły pojawia się na warsztatach, więc chcę podkreślić jeszcze raz –  można kupić doskonałe susze, np w sklepie w Korycinach, ja również tam dokupuję zioła.

Przy głogu są piękne historie

Najbardziej spodobały mi się miłosna i podstępna. Obydwie wam krótko przytoczę.

 

E. Burne-Jones "Oczarowanie Merlina"

E. Burne-Jones „Oczarowanie Merlina”

Najpierw miłosna – Król Marek pochował ciała kochanków – Tristana i Izoldy w osobnych trumnach, ale koło siebie. Tristan tęsknił i kochał tak mocno, że z własnego grobu wypuścił piękny, pachnący krzak głogu, pokryty białym kwieciem i zanurzył go w grobie Izoldy. Ludzie odcinali krzak, ale ten odrastał. Gdy król Marek dowiedział się o tym, zabronił ucinania krzewu. I tak odwieczni kochankowie połączyli się na zawsze.

Druga historia troszeczkę świadczy o podstępności kobiet, ale też jest ładna. Czarodziej Merlin zakochał się tak bardzo, że zaślepiony swym uczuciem był gotowy spełnić każde życzenie wybranki – pani Jeziora Nimue. Ta zażyczyła sobie jego wiedzy. Merlin podzielił się swymi tajemnicami, a Nimue zaczarowała swego niedoszłego kochanka i uwięziła w głogowym drzewie.

 

Zmierzch kładzie się już na krzaku głogu.  Zanurzam dłonie w jego liściach i w miłości Tristana, Izoldy i Merlina. Miłości tak wielkiej, że do dzisiaj wzrusza. Owoce są drobne, co zapowiada długą pracę, ale nie nudną, bo moja wyobraźnia pracuje. Znajduję się w polu miłości, jaką wytworzyły pradawne opowieści, a takie wibracje zawsze sprawiają, że powstaje moc, odwieczna potęga potrafiąca działać cuda. Oswabadzam więc czarodzieja  Merlina i ułatwiam spotkanie kochanków.  Praca sprawia, że pozostaję w energii najpotężniejszej – Miłości. Obdarowuję nią piękne owoce głogu, które wsypane do słoja z winem będą wspomagały serce moje i inne, by pracowały zgodnie ze swoim rytmem. Dorzucę też do wina kwiatów, które tym razem udało mi się ususzyć.

Lecznicze są kwiaty i owoce

Wyciągi z kwiatów i owoców działają podobnie – wzmagają siłę skurczów serca, działają rozkurczowo na naczynia wieńcowe i mózgowe. Rozszerzając te ostatnie umożliwiają doprowadzenie większej ilości tlenu i składników odżywczych przeciwdziałając w ten sposób anemizacji mózgu. Działanie preparatów z głogu jest powolne i łagodne, co przyczynia się do szerokich możliwości stosowania głogu. Jest to zioło bezpieczne do stosowania. Przetwory z  głogu działają uspokajająco, zapobiegają nerwicom wegetatywnym, znoszą zawroty głowy, „uderzenia krwi do głowy”, pomagają w czasie klimakterium, gdyż przeciwdziałają skokom ciśnienia przed i w trakcie okresu menopauzalnym. Dobrze jest stosować równocześnie kwiat (z najbliższymi listkami) i owoce głogu. Jeśli chcemy uzyskać działanie uspokajające, to takie działanie wykazują alkoholowe wyciągi z kwiatów głogu – A. Ożarowski. Owoce dodatkowo rozpuszczają kamienie dróg moczowych.

Wino głogowe:

4 łyżki kwiatostanu głogu

3 łyżki kwiatostanu lipy

2 łyżki owoców głogu

Suszone zioła zalej winem czerwonym, wytrawnym, postaw w ciemnym, ciepłym miejscu, codziennie wstrząsaj. Po 2 tygodniach przecedź przez sitko i poczwórnie złożoną gazę. Jeśli wolisz wina lekko słodkie, dodaj miód do smaku. Po kolejnych 2 tygodniach powinno być gotowe do popijania – po 50 – 70 ml dziennie. Najlepiej wieczorem. Albo popijać po 1-2 łyżki 3 razy dziennie.

Syrop antystresowy wg przepisu Z. T. Nowaka

5 łyżek suszonych liści melisy

3 łyżki kwiatostanu głogu

2 łyżki kwiatostanu lipy

2 łyżki koszyczków rumianku

4 szklanki gęstego soku z czarnej porzeczki

Zioła wymieszać, zalać wrzącym sokiem i gotować na małym ogniu (bez wrzenia, poziom 1 w kuchenkach elektrycznych, indukcyjnych) przez 4-5 minut. Zgasić, trzymać pod przykryciem przez godzinę. Przecedzić i przelać do słoiczków lub butelek. Przechowywać w ciemnym miejscu. Pić po 2 łyżeczki 3 razy dziennie.

Herbatka

Kwiaty głogu zawsze dodaję do mieszanek herbacianych – lubię je mieszać z różnymi suszonymi liśćmi – malin, jeżyn, poziomek, czarnych porzeczek. Spróbuj, jest naprawdę smaczna.

Ja swoje owoce głogu na razie zasuszę – możesz to zrobić w piekarniku, przy uchylonych drzwiczkach, w temperaturze około 40-50 st. C. Z części na pewno zrobię macerat winny, czyli zaleję je mocno ciepłym winem (są surowe) i pozostawię w spokoju na 2 tygodnie. Wino głogowe ma ciekawy smak, ale pozostaje z niego dużo pyłu w winie, owoce głogu się rozpadają. Cedzenie przez gazę niewiele daje, bo pyłki przechodzą. Mnie to nie przeszkadza, bo przypomina mi tylko o mocy miłości, którą popijam. Jeśli tobie będzie przeszkadzało, to możesz się pozbyć osadu poprzez uważne zlewanie i gdy dotrzesz do osadu, zaprzestań zlewania. W ten sposób tracisz troszkę wina, ale masz klarowny płyn.

Na koniec chciałam wam pokazać różne odmiany głogu, może znajdziecie je wokół siebie? Są też chętnie sadzone w parkach miejskich.

marokanski

Głóg marokański

wrotyczolistny

Głóg wrotyczolistny

gruszolistny

Głóg gruszolistny

drobnoowocowy

Głóg drobnoowocowy

2c. pentagyna

Głóg szerokolistny

 

 

Bibliografia:
Na początku było drzewo – pr. zbiorowa
A. Ożarowski: Rośliny lecznicze
www.rozanski.li

 

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

6 komentarzy

  • Odpowiedz Wrzesień 21, 2015

    Kasia

    hmm…Skrzydlna?! Ja po wszystkich obejrzanych zdjęciach i przeczytanych tekstach sądziłam że to Twoje miejsce jest na końcu świata 😉 Kto by pomyślał, że tyle razy przejeżdżałam w pobliżu.
    Wracając do meritum, powiedz Małgosiu…wspominałaś kiedyś o preparacie garbnikowym z galasów, czy mogłabyś podać przepis na niego?

    • Odpowiedz Wrzesień 22, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Tak daleko, a tak blisko. 😉 Piękne miejsca są wokół nas, prawda? Przepis na macerat garbnikowy jest tutaj. http://ziolowawyspa.pl/masc-zywokostowa/ Chyba zrobię osobny artykuł z nim. 🙂

      • Odpowiedz Wrzesień 25, 2015

        Kasia

        Małgosiu,a czy liście orzecha nadadzą się teraz na taki preparat czy lepiej zbierać je na wiosnę? Rozumiem, że podane proporcje są objętościowe i dotyczą wszystkich wymienionych przez Ciebie surowców?

        • Odpowiedz Wrzesień 25, 2015

          Małgorzata Kaczmarczyk

          Kasiu, piszesz komentarz pod art o głogu – czy chodzi ci o nalewkę z orzecha? Konkretnie napisz, do jakiego preparatu? Jeśli chodzi o garbiki, to one nadal są, zwłaszcza w łupinie orzecha. Nadal można z czystych, łupin robić nalewkę leczniczą na żołądek. Powinny to być tylko łupiny raczej z orzechów zerwanych, a nie zebranych z trawy – czyste.

  • Odpowiedz Wrzesień 9, 2015

    Ifko

    Też bardzo lubię głóg 🙂 to zdecydowanie jedna z magicznych roślin – o czym świetnie wiesz 🙂
    A wiedziałaś, że na Kociewiu nosi on nazwę ‚bulimączka’? Nalewka z bulimączki wpisana jest na listę produktów tradycyjnych województwa kujawsko-pomorskiego. A tutaj podaję przepis na nalewkę: http://www.jemlublin.pl/nalewka-z-bulimaczki-kwiatow-glogu-przepis/

Zostaw odpowiedź