Pierwiosnkowa zapiekanka i wino

wino pierwiosnkowe

Jedną z pierwszych ziołowych piękności zaprosiłam do obróbki kulinarnej. Z pewnością w wielu miejscach pierwiosnki rosną łanami i można się pokusić o ich spożywanie. Pierwsze listki są naprawdę pyszne, dorzucone do zapiekanki warzywnej lub smażone solo będą ciekawym dodatkiem, pełnym witamin i mikroelementów. Starsze liście są gorzkawe. W mojej okolicy rośnie pierwiosnek wyniosły,  pierwiosnek lekarski lubi ziemie zasobne w azot, u nas się nie pojawia. Każdy pierwiosnek jest jadalny – liście i kwiaty, śmiało można go dorzucać do potraw z jarzynami lub użyć jako jednego ze składników w kuchni „dzikiej”.

Potrawa „dzika” to nic innego jak zebranie tego, co wschodzi, i co jest jadalne, pocięcie i obsmażenie na np. maśle klarowanym, dosypanie soli, świeżo tłuczonego pieprzu i – degustacja z kaszą. Rośliny, które możesz poszatkować to: podagrycznik, pokrzywa, bluszczyk kurdybanek, przytulia, bylica pospolita, pierwiosnek, babka lancetowata, babka lekarska, mniszek. Radzę drobno pociąć, nie miksować, bardziej wyczuwalne są wtedy smaki.

Zapiekanka jarzynowa z pierwiosnkiem

zapiekanka z pierwiosnkiem

 

Przygotowałam zapiekankę jarzynową z dodatkiem liści i kwiatów pierwiosnka. Liście dorzuciłam na koniec smażenia, pobyły w wysokiej temperaturze około minutę. Kwiaty trzeba wyłuskać z ich gniazdek, będą wtedy mięciutkie. I teraz przepis na zapiekankę. Wykorzystaj zalegające resztki w lodówce. Ja użyłam 1 batata, papryczki czerwone i żółtą, cebulę czerwoną, szpinak (kilka zamrożonych gniazd). Smażę na 2 patelniach, żeby jarzyny zostały dobrze obsmażone, na koniec podlewam odrobiną wody, zwłaszcza bataty, które wymagają trochę dłuższej obróbki – pod przykryciem. Cebulę smażę z papryką,  ściągam ją z patelni i przekładam do batatów, a na patelnię wrzucam trochę cukinii, gdy się podsmaży, to dorzucam szpinaku . Całość mieszam z pokruszonym serem feta i dorzucam startą i wyciśniętą cukinię, zapiekam jeszcze  minutę z liśćmi pierwiosnka. Na talerzu posypuję kwiatami pierwiosnka i pociętymi liśćmi czosnku niedźwiedziego, jeśli masz dostęp.  Oprócz soli i pieprzu nie dodałam żadnej przyprawy, jest to pyszne samo w sobie. Jeśli lubisz potrawy bardziej gęste, to zetrzyj połowę cukinii i połowę papryki, marchewki na tarce lub zmiksuj i dodaj pod koniec smażenia. Przygotowanie tej potrawy trwało około 20 minut.

Wino pierwiosnkowe

wino pierwiosnkowe

Kiedyś dostałam takie w prezencie od Krysi prowadzącej wspaniałego bloga Niezłe ziółko Bieszczad, zachwycona delikatnym smakiem, postanowiłam sama spróbować stworzyć takie cudo. Ponownie zachęcam cię do robienia własnego wina, masz pewność, że nie ma tam dodatków źle wpływających na zdrowie i jest pełne witamin, minerałów. Jeśli masz dostęp do łanów pierwiosnka, zbierz 2 litry kwiatów i rozpocznij produkcję. W co powinieneś się zaopatrzyć? Koniecznie w drożdże do produkcji wina białego, ja użyłam drożdży o nazwie Tokaj.

  1. Najpierw nastaw drożdże – wg przepisu podanego na opakowaniu.
  2. Po 2 dniach stania drożdży w cieple, nazbieraj samych szczytów kwiatów. Na 3 litry wody dobrze byłoby mieć co najmniej 2 l kwiatów. Od razu zaznaczam, że nie wrzucam samych kwiatów, tylko całe baldachy – próbowałam już wina po pierwszej fermentacji, dodatek baldachów nie zaszkodził, ale jeśli masz ochotę, to wydłubuj drobne kwiatki. Zielono-żółtą masę roślinną tnę nożem drobno i wrzucam do słoja.
  3. Zagotuj 3 litry wody z 0,5 kg cukru. Dobrze ciepłą wodą zalej kwiaty, które już są w gąsiorku, dodaj sok z 4-5 cytryn.
  4. Gdy woda w gąsiorku ostygnie, dodaj drożdży, zamieszaj, dodaj 1 g pożywki – wzmocni to produkcję bakterii koniecznych do procesu fermentacji.
  5. Załóż rurkę fermentacyjną, wlej do niej odrobinę wody. Gąsior postaw w ciepłym miejscu – przy kaloryferze albo na parapecie. Koniecznie okryj baniak, żeby nie docierało słońce do roślin. Codziennie zamieszaj gąsiorkiem.
  6. Po tygodniu i czasie pierwszej fermentacji przelej wino wraz z roślinami do garnka – przez durszlak. Masę roślinną mocno wyciśnij i wrzuć na kompost lub do produkcji octu. Spróbuj wina – jeśli uznasz, że jest zbyt mało słodkie, to dodaj cukru rozpuszczonego w jak najmniejszej ilości wody.
  7. Wino ponownie przelej do gąsiorka, załóż rurkę fermentacyjną i zanieś w chłodne miejsce – to czas spokojnej, długiej pracy wina – trwa około 2 miesiące. Jedyna moja uwaga w tym momencie – nie zapomnij o winie. Nie musisz nim wstrząsać, ale przypilnuj, żeby woda w rurce nie wyparowała.
  8. Po 2 miesiącach zlej wino za pomocą rurki plastikowej z gąsiorka do garnka. Rób to delikatnie, żeby nie napowietrzyć wina i żeby nie ściągnąć osadu z dna. To wino nie ma dużo osadu i nie będzie wymagało klarowania, czyli zlewania wina i ponownego nastawiania do gąsiorka. Można je od razu przelać do czystych butelek, wsunąć korek i ułożyć w pozycji leżącej w piwnicy lub szafkach. Wino powinno opływać korek, by bakterie nie miały dostępu.

Mam nadzieję, że kogoś zachęciłam do wina pierwiosnkowego, czeka jeszcze tyle kwiatów do obróbki winnej. Przyznam się, że wolę robić wina niż soki i syropy, stąd też znajdziecie u mnie raczej takie przepisy. Ale jeśli chcesz zrobić syrop z kwiatów, to nic prostszego – zalej dużą masę kwiatów wrzątkiem, przykryj, zostaw na kilka godzin, wyciśnij masę, dodaj cukru, podgrzej do rozpuszczenia cukru i syrop jest gotowy. Ile cukru? To zależy od tego, czy pasteryzujesz, czy nie. Jeśli pasteryzujesz – użyj cukru do smaku, jeśli nie pasteryzujesz – w proporcji 1:1.

Inne artykuły o pierwiosnku: klik i klik

Dzisiaj jestem po pracy w ogrodzie, napełniona po brzegi zapachami kwitnącej mirabelki i – czy sądzilibyście że kwitnąca brzoza pachnie? Nigdy tak nie myślałam, aż moją uwagę zwróciła delikatna woń podmuchów wiatru. Zaczęłam szukać w okolicy źródła i zobaczyłam poczciwą brzozę. Ulotność  pozostawiła niedosyt i sprawiła, że chodziłam  z nosem na wdechu wokół drzewa. Miałam dzisiaj piękny dzień, tobie też go życzę. 🙂

kwitnąca brzoza

Kwitnąca brzoza

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

4 komentarze

  • Odpowiedz Czerwiec 20, 2017

    Lidia

    Jest pani piękną osobą – wyziera to z każdego pani zdania o otaczającym nas świecie przyrody. Ja kiedyś żyłam blisko niego, w starej leśniczówce, z historią mieszkającej tam niegdyś wróżki Heleny w tle. A i teraz mam do niego blisko, tylko mój cały czas oddałam działalności społecznej i to nie jest tak do końca dobre dla mnie i mojej rodziny. Pani subtelne opisy otoczyły mnie aromatem ziół i znów zapragnęłam spotkać się z tymi starymi przyjaciółmi. Dziękuję pani za ten bodziec i już uciekam do zebranych wczoraj 50 l. kwiatów czarnego bzu. Część suszy się w przewiewie na strychu, a z reszty nastawię winko.
    Do miłego usłyszenia – Lidia z Borów Tucholskich.

    • Och, Bory, to moje ukochane miejsce, albo jedno z… Uwielbiam te olbrzymie połacie lasów, w których nie ma drogowskazów na rozstajach dróg. Tam naprawdę można poczuć się blisko natury. Proszę czerpać z niej jak najwięcej i nie dać się wkręcić w ciężką pracę, nawet ukochaną. Niestety tego doświadczyłam ostatnio i znowu uczę się żyć wolno. Pozdrawiam ciepło i dziękuję bardzo za tak piękny opis mojej osoby. 🙂 Winko pięknie pachnie, ale nie do końca jest smakowite. teraz dodałabym trochę jabłek do niego. Za to wino pierwiosnkowe jest smaczne.

  • Zazdroszczę Ci tych łanów pierwiosnkowych Pani z Mgieł 🙂
    Pysznie wyglądającą zapiekankę wchłonęłabym w 5 minut popijając złocistym winem z kwiatów pierwiosnka … bajka. Pozdrawiam serdecznie.

    • Odpowiedz Kwiecień 7, 2016

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Dziękuję Szkatułko, buziaki – jak zwykle. 🙂

Zostaw odpowiedź