Punkty zwrotne w życiu

W życiu każdego z nas są punkty, które determinują dalszy układ wydarzeń. Widzimy to tylko z perspektywy minionych lat, nie tygodni, ani miesięcy. Lubię tak to traktować, bo wtedy cały układ – powstały ze spotkanych ludzi, przeczytanych książek, artykułów, otrzymanego maila, zaczyna być dla nas zrozumiały, przejrzysty. Wydarzenie za wydarzeniem nabiera sensu, a ze zrozumieniem przychodzi zgoda na to, na jakim etapie jesteśmy lub też poczucie, że musimy obrać inny kierunek. Jednym z decydujących momentów dla mnie była wizyta w gospodarstwie wujka mojego męża. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego miejsca, trochę opuszczonego, dzikiego, a jednocześnie w bliskim sąsiedztwie ludzi. Pamiętam…

Papryka na zimę

Mama mojego męża robi przepyszną paprykę w słoikach, którą zajadamy się w czasie zimy. Mój mąż nie może jej jeść z uwagi na obecny w zalewie ocet, który mu nie służy, a paprykę lubi. Pomyślałam i …  zrobiłam paprykę marynowaną w zalewie pomidorowej, a żeby było jeszcze smaczniejsze, ściągnęłam skórkę z papryki. Jeśli się tym potrudzimy, to nabierze ona zupełnie innego smaku – straci goryczkę, a nabierze słodkości, takie czary-mary.

Nasz dom

Jesteśmy w posiadaniu gospodarstwa 4.5 ha, to zobowiązuje, zwłaszcza w obliczu historii rodzinnej, tego, kto tu mieszkał i jak bardzo tę ziemię pokochał. Nie ukrywam, że gospodarstwo było bardzo zaniedbane – dom w stanie prawie surowym, stodoła do wyburzenia lub całkowitej wymiany desek,  pola porastała brzezina i siały się gęsto jeżyny. Plan przyjęliśmy taki, że najpierw zajmujemy się domem, a konkretnie parterem domu, by można było tutaj przyjeżdżać i kontynuować resztę. Do domu dociera stosunkowo mało światła, dlatego też jest on trochę zimny, nawet w lecie trzeba wieczorem rozpalać w piecu chlebowym. W związku z tym niezwykle istotny stał się…

Historie rodzinne

Pradziadek mojego męża – Jan – kupił 4 ha gruntu na wzniesieniu, w czasach, kiedy podupadły dwór wyprzedawał swoje nieruchomości. Jan zajmował się kuśnierstwem – garbował skóry i szył z nich płaszcze na zamówienie dla „panów”, stąd prawdopodobnie miał pieniądze na zakup ziem.

Myślę…

Słownik języka polskiego podaje taką definicję słowa myśleć: kojarzyć, wnioskować, zastanawiać się skupiać się na czymś chcieć coś zrobić mieć zdanie Wszystkie te czynności są nam na tyle wystarczająco bliskie, by stwierdzić, że w zasadzie to cały czas myślimy. Nasz mózg nieustannie pracuje, nie daje nam odpocząć. W biegu życia nie zastanawiamy się  nawet nad tym, o czym myślimy – myśli fruną naokoło nas. Ich gonitwa towarzyszy nam w trakcie sprzątania, pracy, spaceru, robienia zakupów itd. Nad procesami zachodzącymi w naszej głowie zaczęłam się  głębiej zastanawiać, gdy okazało się, że mam bardzo dużo wolnego czasu. Sytuacja taka nastąpiła wskutek świadomej…

Miejsce, gdzie mieszkam

Beskid Wyspowy – maleńka przestrzeń na mapie Polski. Przestrzeń, której się zazwyczaj nie zauważa, bo jeśli już jedziemy w tę okolicę odpocząć, to raczej podążamy w Gorce lub Tatry. W ten sposób przejeżdżamy obok Beskidu Wyspowego.

Sen jest dobry, ale ksiązki lepsze

Dlaczego czytam?

Książka stała się częścią mnie, od kiedy nauczyłam się czytać. Baśnie, książki przygodowe, podróżnicze, historyczne – wszystkie stanowiły dla mnie lepszy świat – magiczny, tajemniczy, a przede wszystkim ciekawszy. Myślę, że uciekałam w ten sposób od nudy dnia codziennego, ale także zaspokajałam swoją skłonność do poznawania życia ludzi w innych krajach i innym czasie. Czytanie sprawiało, że unosiłam się poza granice czasoprzestrzeni.

Najpiękniejsze miejsce nad Bałtykiem

Kilka lat temu wybraliśmy się z mężem nad polskie morze. Odwieźliśmy córkę na Hel i jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, szukając miejsca na nocleg. W ten sposób trafiliśmy do Białogóry. Pogoda nie sprzyjała leżakowaniu, ale za to  mogliśmy pozwiedzać okolice. Pałacyki, dworki, restauracje w starych młynach, spichlerzach – zwiedzanie tego i fotografowanie sprawiło nam wielką przyjemność. Największa atrakcja czekała na nas wieczorem – spacer na plażę, by zobaczyć zachód słońca. Pierwszego dnia poszliśmy główną promenadą. Wrażenia? Idziemy 15 minut aleją asfaltową pełną ludzi i kramów. Droga jest w lesie, więc całkiem przyjemnie nam się spaceruje. Drugiego dnia przez przypadek trafiliśmy na ścieżkę…