Nagietek – sposoby ekstrakcji

macerat z nagietka

Z ziołami pracuję już sześć lat i ciągle uczę się czegoś nowego. Tym razem od roku zagęszczam  ekstrakty, by mieć większą skuteczność swoich mazideł. W wyniku tego procesu otrzymuję coś, co przypomina ziołowe błotko. Lubię otwierać słoiczki z błotkami, ustawiać je tak, żeby światło na nich zalśniło, poczuć smugę zapachu, lekko nimi potrzepać i zobaczyć, jak się układa masa.

Wiem, że brzmi to dziwnie, ale tak to czuję, jestem związana z roślinami i ich mocą i czasami myślę, że one też mnie lubią. 😉

Zacznijmy krótko od hodowli, bo może ktoś ma możliwość.

Hodowla nagietka

nagietek

Do spulchnionej, odchwaszczonej ziemi wsypuję nasiona nagietka. Wykorzystuję nagietek karłowy, odmianę Radio lub Promyk. Nagietek jest niski, dzięki czemu łodygi nie pokładają się na ziemi, natomiast wymienione odmiany dostarczają kwiatów pomarańczowych (większa ilość karotenu) oraz dużej liczby płatków. Nagietek szybko kiełkuje, po 2 tygodniach zobaczysz maleńkie rośliny, trzeba je przerzedzić, czyli powyrywać sadzonki tak, by odstęp między nimi wyniósł 20 cm. Niechciane maleństwa możesz wsadzić w inne miejsce, przyjmą się. Grządki regularnie odchwaszczaj, gdy rośliny się rozrosną, nie będziesz musiał już tego robić, bo nagietek będzie na tyle duży, że nie pozwoli rosnąć innym. W końcu pojawią się pierwsze kwiaty, zrywaj je, skub płatki i susz lub od razu zalewaj olejem dla maceracji olejowej. Możesz pociąć całe kwiaty i zalać olejem, ale to w płatkach jest najwięcej karotenu, więc jeśli potrudzisz się skubaniem, to sprawisz, że w twoim oleju będzie więcej karotenu. Karotenoidy występują też w całej roślinie – liściach, łodydze i możesz zalewać olejem całą roślinę. Ja robię z płatków ze względu na kolor. Kwiaty będą ciągle się pojawiały, sukcesywnie je zrywaj i przetwarzaj – zalewaj olejem lub alkoholem lub susz. Poszczególne sposoby omówię  dokładnie. Teraz chcę jeszcze skończyć o uprawie nagietka. Ma on częstą chorobę pleśniową – na liściach pojawia się biały nalot, jest to efekt zaatakowania rośliny przez mączniaka prawdziwego. Zaatakowane rośliny trzeba usuwać, całość spróbuję w tym roku pryskać naparem z wrotyczu, pokrzywy, cebuli i czosnku. Zrobię też gnojówkę z pokrzywy i zapobiegawczo będę opryskiwać sadzonki co tydzień. Zdam relację.

Ważne! Cenne związki nagietka: karotenoidy, żywice, triterpeny, olejki eteryczne, flawonoidy znajdują się w całej roślinie. Ja używam tylko kwiatów ze względu na to, że jestem producentem maści i maceratów olejowych, co zmusza mnie do stosowania surowców farmakopealnych. W Farmakopei jest ujęty tylko kwiat nagietka. Jeśli zastosujesz kwiat, uzyskasz pomarańczowy kolor swoich ekstraktów, jeśli skorzystasz z całej rośliny, uzyskasz kolor zielony ekstraktów. Obecność żywic sprawdzisz poprzez dotyk – liście, płatki lepią się do rąk, obecność olejku eterycznego sprawdzisz za pomocą węchu. Charakterystyczne jest to, że nagietek ma specyficzny zapach, który znika w hydrolacie, jest to efekt tego, że zapach nagietka jest związany z żywicą, a jej cząsteczki są zbyt ciężkie, by uniosły się z parą wodną.

Suszenie nagietka

suszenie nagietka

Zdjęcie Paulina Jakobiec

W czasie suszenia wystąpią 2 trudności. Po pierwsze nagietek zawiera żywice, a te utrudniają suszenie, sprawiają, że kwiaty, liście są lepkie, przez co surowiec suszy się dłużej. Możesz włożyć do piekarnika, uchylić drzwiczki, nastawić piekarnik na temperaturę 50 stopni C, włączyć obieg powietrza, co 2-3 godziny przewróć surowiec. Sprawdzaj temperaturę w środku piekarnika – nie powinna przekroczyć 40 stopni C. Ja zazwyczaj suszę na wolnym powietrzu, w górnej części domu, gdzie temperatura jest wyższa. Rozkładam prześcieradła i rozsypuję płatki. Całe rośliny wieszam na sznurkach i okrywam wielkim papierem przed słońcem. Dzięki temu moje susze zachowują kolor pomarańczowy i zielony, a co za tym idzie, więcej związków. Wysuszony surowiec przesyp do szklanych pojemników, najlepiej zielonych lub brązowych. Jeśli takich nie masz, to okryj słój ściereczką bawełnianą lub ręcznikiem papierowym – dla ochrony przed światłem. Inaczej karotenoidy będą stopniowo uciekać z płatków, liści. Ja mam też słój przezroczysty, którego nie chronię przed światłem – stoi na piecu dla podziwiania jego piękna. To zawsze jest twoja decyzja. 😉

Maceracja olejowa nagietka

macerat olejowy nagietek

Zdjęcie Paulina Jakobiec

Świeże płatki nagietka drobno potnij, skrop spirytusem, odczekaj 20-30 minut, zalej olejem rafinowanym (na przykład słonecznikowym) podgrzanym do temperatury 80 stopni C. Zostaw w piekarniku rozgrzanym do temperatury 50 stopni C. Trzymaj w nim przez 5 godzin. Przefiltruj. Na następny dzień popatrz na dno słoja z maceratem olejowym, zebrały się w nim drobinki roślinne. Przelej delikatnie do drugiego, czystego słoja nie dochodząc do końca maceratu olejowego. Jak zobaczysz, że drobinki zbliżają się do wylewu, to zaprzestań lania. Pozostały macerat przelej do wąskiego naczynia i znowu zostaw na dzień. Potem ponownie przelewaj nie dochodząc do drobinek. Dzięki temu uzyskasz czysty, klarowany macerat olejowy. Jest to dosyć ważne ze względu na możliwość reakcji oleju z częściami rośliny, co może spowodować jełczenie, a co gorsza namnażanie się bakterii beztlenowych – toksyny botulinowej. W użyciu zewnętrznym takiego ekstraktu nie ma problemu, gorzej jest z użyciem wewnętrznym, gdyż może spowodować ciężkie zatrucie. Z uwagi na to zawsze polecam macerowanie świeżych roślin metodą „na gorąco”, w piekarniku. Suche rośliny można macerować dłuższą, dwutygodniową maceracją.

Możesz też wykonać dwu, trzykrotną maceracją płatków w oleju, zwiększy to ilość karotenoidów w twoim ekstrakcie.

Ważne! jeśli chcesz użyć do maceracji oleju zimnotłoczonego, dobrego dla twojej skóry, to rozetrzyj płatki nagietka z wybranym olejem w moździerzu. Odstaw na godzinę, znowu rozetrzyj, odstaw, rozetrzyj. Przefiltruj, dodaj witaminę E – 1% w stosunku do całości, a więc, jeśli uzyskasz 99 g maceratu olejowego, to dodaj 1 g witaminy E. Macerat przechowuj w brązowej butelce, w lodówce, używaj do kremów, serum, maseczek. Jeśli masz cerę tłustą, normalną to użyj do roztarcia oleju konopnego, meadowfoam, jojoba, lnianego (jeśli są stany zapalne na skórze), tamanu, z pachnotki, z lnianki, czarnuszki. Tego typu macerat olejowy nie przechowuj długo, bo do części olejowej będą się przedostawały wskutek tarcia w moździerzu frakcje wodne, co może spowodować szybsze psucie maceratu. Oleje meadowfoam i jojoba nie będą wymagały dodatku witaminy E. O tym rodzaju maceracji dla wykonania kremu nagietkowego piszę tutaj. 

rozcieranie nagietka w oleju

Rozcieranie nagietka w oleju zimnotłoczonym

 

Najprostsze mazidło nagietkowe

Podam przepis na bardzo proste mazidło do skóry, szczególnie korzystne w czasie zimy. Potrzebne będą ci tylko dwa produkty: macerat olejowy z nagietka i wosk.

12 g wosku

88 g maceratu olejowego z nagietka

Odmierz wosk, dodaj maceratu olejowego, włóż słoiczek lub zlewkę do kąpieli wodnej, podgrzewaj do stopienia wosku. Zamieszaj patyczkiem, przelej do małego pojemniczka. Mazidło to będzie nas doskonale chronilo przed mrozem, mamy w nim 3 wartości: okluzyjne właściwości oleju, łagodzące karotenoidy oraz chroniący wosk. Jednak najważniejsza wydaje mi się prostota tego kosmetyku. Historia jego powstania wynika z prośby mojej klientki, która zakupiła u mnie maceraty olejowe z nagietka i poprosiła mnie o przygotowanie receptury na maizdło z samym woskiem. Efektem tej współpracy jest zadowolenie klientki i moje. 🙂 Ona szczęśliwa z powodu czegoś prostego, ja z powodu jej zadowolenia i uzyskania łatwej receptury. Oczywiście z czasem wosk zacznie się w tym mazidle z powrotem krystalizować, ale jego kryształki będą się topić pod wpływem kontaktu ze skórą.

Jeśli nie masz maceratu olejowego z nagietka, a chcesz popracować z nim, możesz go zakupić w moim sklepie, był dwukrotnie macerowany. klik

Inny prosty przepis z użyciem miodu:

1 część wosku

1 część nagietkowego maceratu olejowego

1 część miodu

Wszystko podgrzać (można najpierw bez miodu), połączyć, zblendować lekko lub  wymieszać łyżeczką.

A teraz z lanoliną:

Lanolina dodaje czegoś, co bardzo lubię czuć na pierzchnących ustach – przenika głębiej, utrzymuje natłuszczenie:

1 część wosku

1 część nagietkowego maceratu olejowego

1 część lanoliny

1 część miodu

Podgrzać lanolinę, wosk, macerat olejowy, gdy wszystko się stopi i temperatura będzie trochę niższa, dodać miodu, zamieszać.

Te dwa kremiki bardzo dobrze się spisują w przypadku spierzchniętych ust. Możesz je oczywiście modyfikować na swój sposób, dodawać olejów zimnotłoczonych (świetny makowy, owsiany), glicerytów (lipowy, żywokostowy, babkowy). To piękna zabawa, zachęcam do niej. 🙂

 

Maceracja alkoholowa nagietka

Doszliśmy do ekstrakcji alkoholowej nagietka, która pozwoli nam na uzyskanie w naszym ekstrakcie większej ilości związków, również triterpenów, które są szczególnie ważne, jeśli chcemy wykonać dobrze działającą maść nagietkową. Wiedza o nagietku należy do tych powszechnych, każdy wie, że zawiera łagodne dla skóry karotenoidy, jednak nagietek kryje w sobie wiele ciekawych związków, a te  potrafią czynić dobro dla skóry. Nagietek zawiera:

  • saponiny triterpenowe zwane kalendulozydami (nazwa łacińska nagietka calendula officinalis) – 3-10%
  • saponiny alkoholi triterpenowych
  • wolne triterpeny: arnidiol, faradiol, kalenduladiol, lupeol (ułatwia ziarmninowanie rany), ursadiol
  • karotenoidy: karoteny, ksantofile, likopen, luteina
  • sekwisterpeny: kalendyna
  • monoterpeny: limonen, tujon, cymen, geraniol, karwakrol, kadinen – grupa pachnących związków chemicznych. Wyodrębnia się je z żywic, soków, olejków eterycznych. Jeśli jesteś uczulony na któryś z tych związków, będziesz reagował uczuleniem również na przetwory z nagietka.
  • flawonoidy i glikozydy flawonoidowe: kwercetyna, izokwercetyna, narcyzyna, rutyna – wzmacniają ścianki naczyń krwionośnych
  • kumaryny: skopoletyna, eskuletyna
  • fitosterole, chinony, polifenole, kwasy fenolowe, kwasy tłuszczowe

Jak działają związki nagietka

Alkohole triterpenowe – przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo

saponiny triterpenowe – przeciwbakteryjne, przeciwgrzybiczne, przeciwwirusowe

rozkurczowe, przeciwzapalne

flawonoidy, związki fenolowe: przeciwzapalnie, przeciwzakrzepowo, antyoksydacyjnie

glikozydy flawonoidowe – wzmacniająco na naczynka krwionośne

W opracowaniu wyżej wymienionych treści korzystałam z książki „Skarby natury w kosmetyce” – w bibliografii.

Ogromną większość związków nagietka uzyskamy poprzez ekstrakcję w alkoholu, dla przejścia karotenoidów powinien być to alkohol 70%.

Bardzo prosty sposób zagęszczenia związków w alkoholu 

Zastosuj alkohol 70% – w sklepach spirytus nalewkowy. Jeśli chcesz sam zrobić alkohol 70% ze spirytusu to połącz 740 g spirytusu z 290 g wody. Wykonaj pierwszą macerację nagietka – kwiatów lub całej rośliny. Pamiętaj – związki są wszędzie podobne, mniej lub bardziej zagęszczone, ale jeśli użyjesz samych kwiatów to otrzymasz wyciąg pomarańczowy, jeśli liści, łodyg to efektem będzie zielony wyciąg.

  1. Pierwsza ekstrakcja. Drobno potnij części roślinne z nagietka, skrop spirytusem, odstaw na 20 minut, dodaj alkohol 70% w stosunku 1:3, gdzie 3 oznacza alkohol – zioło powinno swobodnie pływać. Słój okryj ręcznikiem papierowym – dla ochrony przed światłem, które rozkłada karotenoidy. Po 2 tygodniach – codziennie wstrząsaj – przefiltruj swój nastaw.
  2. Dodaj do przefiltrowanego maceratu alkoholowego kolejny nagietek (wcześniej potnij, skrop spirytusem) w stosunku 1:3. Maceruj dwa tygodnie, przefiltruj.
  3. Dodaj do przefiltrowanego maceratu alkoholowego kolejny nagietek (wcześniej potnij, skrop spirytusem) w stosunku 1:3. Maceruj dwa tygodnie, przefiltruj.
  4. Dodaj do przefiltrowanego maceratu alkoholowego kolejny nagietek (wcześniej potnij, skrop spirytusem) w stosunku 1:3. Maceruj dwa tygodnie, przefiltruj.
  5. Dodaj do przefiltrowanego maceratu alkoholowego kolejny nagietek (wcześniej potnij, skrop spirytusem) w stosunku 1:3. Maceruj dwa tygodnie, przefiltruj.

Możesz takie maceracje wykonywać 7 razy – przyjmuje się że roślina oddaje 15% swoich związków podczas jednej maceracji. Ja robię 5 razy, na tyle mam cierpliwości i tyle wytrzymuje moja ciekawość. 🙂 Teraz popatrz – 5 x 2 tygodnie to sporo czasu, wiele tygodni czekania. Możesz skrócić to czekanie, jeśli zrobisz macerację w piekarniku w temperaturze 50 stopni C. Ja poświęcam na to dwa dni, w każdym dniu po 3 godziny, często wstrząsam. To jest maceracja na ciepło. W czasie wielokrotnej maceracji zauważysz, że ubywa ci alkoholu, co szczególnie widać, jeśli stosujesz suchy nagietek – będzie wsiąkał w tkanki rośliny, a co za tym idzie, zmniejszy się jego ilość.

Masz – powiedzmy 1 litr wzmocnionego ekstraktu alkoholowego z nagietka, jest pomarańczowo brązowy, pięknie pachnie. Teraz będziemy go zagęszczać poprzez ogrzewanie. Najprościej to zrobić w wolnowarze z trzech względów:

  • ma szeroką powierzchnię parowania
  • możesz panować nad temperaturą – powinna być do 50 stopni C
  • możesz go wynieść tam, gdzie nie ma domowników – alkohol paruje, może być przyczyną wybuchu, a na pewno bólu głowy – to sprawdziłam.

Ja wynoszę wolnowar z maceratem nagietkowym do pokoju, w którym nikt nie przebywa, ustawiam go przy oknie, żeby zachodziło szybkie wietrzenie i równocześnie chłodzenie parującej powierzchni. Wolnowar ustawiam na najsłabsze ogrzewanie i pozostawiam bez przykrycia – ma parować. Obkładam go tylko czystą siatką ze starej firanki – to dla pewności, że nie wpadnie muszka. Co jakiś czas chodzę i sprawdzam temperaturę, jeśli jest to czas zimy to mogę ustawić sobie wolnowar na pozycję środkową grzania, bo zimne powietrze nie dopuści do mocniejszego zagrzania alkoholu (poniżej 50 stopni C), ale jeśli będzie to lato i wyższa temperatura na zewnątrz, to trzeba wykazać większą uważność i sprawdzanie temperatury. Odparowanie ekstraktu alkoholowego trwa kilka godzin – to zależy, ile wlejesz alkoholu i jaką powierzchnię ma twój wolnowar. Ja wlewam około 1,5 litra, używam wolnowaru 3 litrowego. Gdy zobaczysz, że na dnie jest już tylko 5 mm (około) alkoholu, zgaś wolnowar, pozostaw otwarty na noc. Rano powinieneś mieć na dnie gęstą, brązową maź, może częściowo przyschnąć do dna. Jeśli tak się stanie, dodaj trochę gliceryny, włącz na wolne grzanie i mieszaj czystą łopatką silikonową. Trzeba to robić powoli i kilka minut, do uzyskania jednolitej konsystencji. Mazi będzie malutko – tak mniej więcej z 1,5 litra nastawu uzyskuję około 50-70 g mazi nagietkowej – połączonej z gliceryną. Na zdjęciu możesz zobaczyć kolor i gęstość błotka nagietkowego.

Rada: Błotko wyciągam za pomocą łopatki silikonowej – po kilka gram. Jest to żmudne, ale dzięki temu nie tracę błotka, które przy wylewaniu z wolnowaru oblepiłoby mi ścianki naczynia. Po zakończeniu wlewam do wolnowaru olej, mieszam łopatką i dopiero teraz przelewam do czystego naczynia – w ten sposób odzyskałam karotenoidy, które zostały jeszcze na dnie.  W słoiczku z olejem na drugi dzień zobaczysz brązowe strzępki – to są frakcje nierozpuszczalne w oleju. Jeśli zechcesz użyć tego oleju do maści, to dodaj do niej trochę gliceryny – pozwoli to rozpuścić się tym drobinkom. Ja taki olej używam do produkcji mydła nagietkowego.

macerat z nagietka

Zdjęcie Paulina Jakobiec

Trudniejszy sposób ekstrakcji nagietka w alkoholu

Teraz opiszę coś, co może być trudne, bo trzeba to zobaczyć, ale może twoja wyobraźnia jest wielka i zrozumiesz, o co chodzi, czego ci życzę. 🙂 Pomyśl – opisywany sposób ekstrakcji spowodował wielką utratę nagietka – cały czas wyciągamy go z alkoholu i wyrzucamy. Ale możesz też – tu zaczyna się trudność – ponownie zalać wyciągniętą masę nagietkową alkoholem 70% i macerować ją znowu – albo 2 tygodnie albo na ciepło w piekarniku 2 dni. Po drugiej maceracji nagietka zobacz – płatki są nadal pomarańczowe, liście zielone – czyli możesz ponownie je zalać alkoholem 70% – byłby to już trzeci raz. Możesz tak zrobić  7 razy – aż płatki staną się białe. Ja robię – jak wyżej wspomniałam 5 razy. Wskutek wielokrotnej ekstrakcji tego samego nagietka mam 5 słojów z alkoholem, każdy oznaczam nr od 1 do 5. Zagęszczam w wolnowarze tylko pierwszy słoik. Potem do drugiego znowu wrzucam co najmniej 4 razy – nowy nagietek (wcześniej był w nim ekstrahowany kilkukrotnie nagietek wyciągnięty z pierwszego słoja), a gdy już wyekstrahuję, to przerzucam część roślinną do trzeciego słoja, potem do czwartego itd. Wygląda to trudno, ale jeśli zrobisz to sam pierwszy raz i będziesz miał wyrzucić wyciągnięty z alkoholu nagietek, to zrozumiesz, o co chodzi.

Reasumując: Pierwszy, łatwiejszy do zrozumienia sposób pozwala oszczędzić alkohol, a powoduje straty surowca. Drugi sposób, z kilkoma słojami z alkoholem, pozwala oszczędzić surowiec, a stracić alkohol. Ja korzystam z drugiego sposobu, gdyż wykonuję wiele maści nagietkowych i nie mam aż takiej ilości surowca, a korzystam z alkoholu izopropylowego, który kupuję w opakowaniu 5 litrów – koszt 35 zł. Możesz ekstrahować tym alkoholem, jest on bezpieczny do użycia zewnętrznego. Wewnętrznie nie należy go spożywać.

Zagęszczania maceratów alkoholowych nauczył mnie Tomek W., dzięki niemu odkryłam nowy świat konsystencji, zapachu, a przede wszystkim poczułam moc działania, czasami niezwykle skutecznego.

W następnym artykule opiszę, jak użyć błotko nagietkowe, bo ma wiele zastosowań i to takich spektakularnych. 🙂

Destylacja nagietka

Do destylacji wykorzystuj całą roślinę. Dysponuję alembikiem z kolumną, do której wkładam pocięte zioła. Destylat ma w sobie olejki eteryczne i kwasy organiczne. Sprawdzam pH destylatu i konserwuję – obecnie glukonolaktonem i benzoesanem sodu.

Jeśli chcesz skorzystać z nagietkowej dobroci, a nie masz czasu na przygotowywanie produktów, to zapraszam do sklepu. Możesz zakupić:

  • mazidło nagietkowe – z zawartością błotka i betuliny klik
  • hydrolat nagietkowy klik
  • macerat olejowy z nagietka klik
  • mydło nagietkowe klik

Jeśli będziesz mieć problem z opisaną ekstrakcją, zapytaj w komentarzu, chętnie pokieruję tobą w nagietkowej alchemii. Pomyśl też, z jakiej rośliny jeszcze możesz uzyskiwać ekstrakt zagęszczony. Ja robiłam z szałwii, uzyskałam ciemnozieloną maź, którą dodaję do kremów mocznikowych do stóp, zagęszczałam też dziurawiec, jest czerwonobrunatny, no i otrzymałam w prezencie czarne złoto z konopii. 😀 To dopiero jest czyste piękno. 😀 Masz pomysł na jakąś roślinę? Z czego zrobić ziołowe błotko?

 

 

Bibliografia:
Barbara Bednarczyk-Cwynar, krystyna Majewska, Dorota Olender, Anna Pawełczyk, Katarzyna Sowa-Kasprzak, Justyna Żwawiak: Skarby natury w kosmetyce

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

11 komentarzy

  • Odpowiedz Czerwiec 10, 2019

    Ewa

    Dziekuje za super pomysł -a po co dodaje sie gliceryny przy zbieraniu ziołowej brejki ? Dla konsystencji czy dodatkowej konserwacji jesli odparował alkohol ?

    • Inaczej pozostawi się część błotka na dnie, lepiej to mieszać z gliceryną. Martwię się też dodatkowo konserwacją, dodatek gliceryny, jednak dobrze mi to utrzymuje. Kiedyś pozostawiłam rzadsze błotko (wydawało mi się, że jest alkohol to będzie ok z konserwacją) z szałwii i spleśniało mi.

      • Odpowiedz Lipiec 12, 2019

        EWA

        Dziekuje! Tez za ten sposób wielokrotnego wykorzystania nagietka! Wlasnie eksperymentuje z brejka z ziołami na włosy 😀

  • Odpowiedz Maj 26, 2019

    Jola z To.

    wow , znow pieknie opracowany temat
    dziekuje i pozdrawiam
    Jola

  • Odpowiedz Maj 24, 2019

    Monias

    Witaj Małgosiu, a czy mozna tak samo zrobic z płatkami róży albo przywrotnikiem ostroklapowym(lusci i pączki)? Bardzo dziękuję za kolejny świetny artykuł, jestes moją inspiracją i źródłem wiedzy. Pozdrawiam Monika

    • Najważniejsze, że można zagęszczać również wodne napary, o czym zapomniałam napisać, więc jeśli chcesz do kosmetyków, to bezpieczniejsza będzie woda. Ulatują olejki eteryczne, niektóre flawonoidy. Trzeba próbować, to dobra zabawa. 🙂 Po zrobieniu kosmetyku sama ocenisz. Ja dodaję do maści, gdzie dobrze mieć pewność, że tych związków jest więcej, by dobrze działało. (n

  • Odpowiedz Maj 24, 2019

    AniaG

    Dziękuję za ten artykuł 🥰. Chcę tak zrobić z lukrecją do odżywki na porost włosów 😁

    • Na porost włosów nie zapomnij o kozieradce. Nieładnie pachnie, ale działa. 🙂 Jeśli ci wypadają, to zrób sobie też 2 – miesięczną kurację biotyną.

Zostaw odpowiedź Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Pozostaw odpowiedź Małgorzata Kaczmarczyk Anuluj pisanie odpowiedzi