Kobieca moc w macierzance

miodki kwiatowe

Na początku swojego mieszkania na wsi nie mogłam jej znaleźć, potem gdy wycięto przydrożne krzewy, pokazała się – fioletowa, pachnąca chmurka kwiatów. Jej polskie nazwy – macierzyduszka, maciorka, maczerza nawiązują do legendy opowiadającej o rozpaczy matki po śmierci dziecka i jej zamianie w kwitnące ziele. Być może stąd bierze  się powód sadzenia macierzanek na grobach dzieci. Jeszcze wczoraj, wdychając jej smugę, zastanawiałam się nad tym, jaka piękna opowieść musi się z nią wiązać, skoro pachnie tak intensywnie. Teraz już wiem  i troszkę mi smutno, a to przecież takie radosne ziele. 

Na szczęście wiążą się z macierzanką też opowieści bardziej energetyczne, związane z mocą kobiet. Dawniej używano jej do kadzenia w celu pozyskania energii kobiecej, jej pierwotnej siły, która z biegiem lat, pod wpływem pracy i ciągłych obowiązków ulegała osłabieniu. Powszechne było na przykład okadzanie pomieszczenia, w którym kobieta rodziła oraz palenie ziela przy malutkich dzieciach dla zwiększenia ich żywotności i ochrony przed chorobami. Jedna ze starych nazw macierzanki brzmi matris animula, czyli duszyczka matek, w wielu bowiem kulturach czciło się kobiety jako dające życie i żywiące. Być może jest w tym odrobina prawdy, macierzanka wszak potrafi rosnąć tam, gdzie innym roślinom jest trudniej – w załomach skalnych, na terenach piaszczystych, tam palone słońcem zbierają jego energię, by móc ją później przekazać tym, którzy tego potrzebują.

Pamiętam niezwykły zapach, gdy babcia w letnie święto rzucała garść macierzanki na rozpaloną płytę kuchenną. Niestety babcia zmarła dawno i nikt nie wiedział, jakiego ziela użyła. Dopiero, gdy znalazłam na zboczach dróg fioletowe kępy, przypomniałam sobie zapach unoszący się z płyty w kuchni. Bardzo się z tego cieszę, bo mam następne zioło do kadzenia. Kadzielnica kupiona, węgielki też, pewnie na jesieni pojawi się artykuł, na razie suszcie – bylicę pospolitą, macierzankę, dziewannę, wiązówkę i wiele innych ziół.

macierzanka

Macierzanka

Macierzanka piaskowa Thymusserpyllum i macierzanka właściwa Thymus pulegioides są do siebie bardzo podobne, mają te same właściwości lecznicze, kulinarne, kosmetyczne. Już  w starożytności balsamowano zwłoki z jej udziałem, św. Hildegarda polecała jedzenie potraw z macierzanką dla oczyszczania organizmu i poprawy trawienia.

Lecznicze właściwości

  • napary i olejek macierzankowy działają wykrztuśnie – polecany przy męczącym, suchym kaszlu
  • można ją stosować w stanach nieżytu żołądka i jelit
  • garbniki macierzanki hamują rozwój drobnoustrojów
  • zewnętrznie działa bakteriobójczo i przeciwzapalnie – można wykorzystywać do płukania gardła, zwłaszcza w połączeniu  z szałwią, do przemywań skóry trądzikowej, przy świądzie skóry, stanach zapalnych, przy drobnych zranieniach, oparzeniach
  • zewnętrznie można stosować również jako okłady przy bólach reumatycznych i nerwobólach oraz jako rozluźniającą, dezynfekującą kąpiel

Ważne: Macierzanka wykazuje podobne, ale słabsze działanie niż pokrewny jej tymianek, a zwłaszcza dobrej jakości olejek tymiankowy.

Ze względu na zapach macierzankę postanowiłam połączyć z miodem i zrobić kilka prób napojów fermentowanych. Z macierzanki doskonały będzie też tonik do twarzy, macerat olejowy na bazie oliwy z oliwek – do wzbogacania potraw pomidorowych, polewania podpłomyków, pizzy, ziemniaków pieczonych w ognisku. Zrobię sobie też gliceryt macierzankowy, na wypadek gdyby na warsztaty zawitał ktoś z cerą trądzikową więcej o glicerytach klik. Taki gliceryt warto też połączyć z glicerytem z liści podbiału – cudowny syrop na kaszel.

Lemoniada macierzankowo-miodowa

macierzanka

 

Zdobyłam miód prawdziwy, niepasteryzowany, złoty. I jeszcze obietnicę pierzgi, kitu, wosk dostałam. Szczęście. 🙂 Miód wykorzystam do moich napojów fermentowanych, fermentację ułatwią bytujące również w miodzie kolonie dzikich drożdży. Mam 2 słoje, jeden z nich przeznaczam na miodowe eksperymenty.

Na roślinach bytują dzikie drożdże, które ułatwiają fermentację bez dodatkowych zabiegów. Jeśli dodasz do wody trochę miodu (od pszczelarza – musi być niepasteryzowany), to dostarczysz dodatkowej porcji drożdży, które zaczną odżywiać się miodem, co w efekcie da  napój lekko gazowany. Garść macierzanki pokrój i wrzuć do posłodzonej miodem, przegotowanej, chłodnej, miękkiej wody (nie może być chlorowana – gotowanie nie pozbawia chloru!). Wstrząśnij, nałóż kawałek ręcznika papierowego, zabezpiecz recepturką. To czas, kiedy musi być dostęp powietrza i drożdży, które bytują w powietrzu, by uaktywnić ich rozmnażanie. Dla wzmocnienia i przyspieszenia efektu możesz wrzucić kilka rodzynek suszonych na słońcu. Ja ich nie miałam, więc często wstrząsam. Po 48 godzinach zatykam korkiem moją lemoniadę i czekam następne kilka dni na efekt bąbelkowy, który zobaczysz na ściankach szkła. Możesz przecedzić lemoniadę i odrzucić zioła, zostanie ci sam płyn. Po 3-5 dniach lemoniada powinna być gotowa. Jeśli robisz ją w butelce ze szkła, to pamiętaj by zostawić przestrzeń dla gazu, może się bowiem zdarzyć, że dłużej stojąca butelka wybuchnie.

Miód kwiatowy

Możesz użyć przeróżnych kwiatów i wrzucić posiekane do miodu i spożywać razem z nim. Obecnie kwitnące i nadające się do tych celów to: kwiaty malwy, rumianku, aksamitki, wyki, bukwicy, arcydzięgla, nawłoci, lnicy, przytulii, koniczyny, komonicy, nagietka, głowienki.

 

zioła do miodu

Świeżo zebrane kwiaty drobno potnij i wrzuć do miodu. Jeśli zdecydujesz się na nawłoć, to wrzucaj jej kwiaty tylko w początkowym stadium kwitnienia, potem zaczynają mieć kutner, który będzie drażnił przy przełykaniu. Miód zakręć i spożywaj od razu – na owsiankę, na chleb, do kaszy jaglanej. Dorzucanie kwiatów do miodu to też dobra zabawa dla dzieci, które dzięki radości płynącej ze zbierania i mieszania, łatwiej spożyją cudowny miodek kwiatowy. Miodek rób małymi partiami i zjedz w przeciągu tygodnia, potem zacznie ci fermentować. Nie oznacza to, że się zepsuje, on tylko zacznie inne życie – też dla twojego zdrowia, możesz go spożywać również w takiej postaci.

miód kwiatowy

Wino macierzankowo-jabłkowo-miodowe – bez dodatku drożdży winiarskich

 

wino macierzankowe

Tylko na bazie dzikich drożdży bytujących na skórkach jabłek i w miodzie niepasteryzowanym robię wino. Wybieram mały gąsior, żeby użyć też małej ilości miodu – to tak na wszelki wypadek, gdyby nie wyszło. Już w trakcie namnażania drożdży, czyli w czasie, gdy pozostawiłam gąsior otwarty, zobaczyłam, że drożdże jak szalone zaczęły się rozwijać i musiałam zmienić gąsior na większy. Wniosek wypływa stąd taki – bez obaw – wino się zrobi.

  1. Umyj jabłka, wytnij gniazda nasienne i nieładne miejsca.
  2. Rozdrobnij jabłka i 200 ml macierzanki.
  3. Przegotuj wodę miękką lub przefiltrowaną, ostudź.
  4. Rozrób miód z częścią chłodnej wody. gdy miód będzie płynny, dodaj resztę przegotowanej wody. Ja użyłam 1,5 l wody i 600 ml miodu. Zastosuj proporcje – mniej więcej 1 część miodu do 3-4 części wody.
  5. Do gąsiora wrzucaj rozdrobnione jabłka i zioła, wlej przygotowaną wodę, zamieszaj.
  6. Załóż ręcznik papierowy i recepturkę, odstaw ciepłe miejsce. Okryj bawełną przed światłem.
  7. Codziennie kilka razy zamieszaj słojem – to uaktywni pracę drożdży.
  8. Po 2 dniach załóż korek z rurką fermentacyjną.
  9. Ważne: W gąsiorze powinno być wody tyle, by sięgała pod załamanie w szkle. Musisz zostawić wolną przestrzeń dla podnoszącego się w trakcie fermentacji płynu. Niektóre zioła ostro pracują – takim przykładem jest moje wino z czarnego bzu i z głogu. Część zawartości wylądowała na podłodze.
  10. Ważne: W pierwszym etapie fermentacji – fachowcy mówią na nią burzliwa albo głośna – trzymaj gąsior w cieple, ale nie powinno być zbyt ciepło. Optymalna temperatura jest od 20-30 st. C.
  11. Pierwsze 7-10 dni to czas wzmożonej pracy drożdży i pierwszy etap fermentacji alkoholowej. Codziennie wstrząśnij gąsiorem.
  12. Gdy wino ucichnie – przelej masę jabłkowo-macierzankową przez sito i do czystego garnka. Gąsior opłucz i wlej do niego twoje młodziutkie wino. Dodaj 100 ml miodu wymieszanego z odrobiną wody, wlej do gąsiora. Przypomni to drożdżom, że mają tutaj zadaną pracę.
  13. Wino możesz potrzymać znowu tydzień – 10 dni w cieple, codziennie wstrząsaj.
  14. Po 10 dniach znieś do piwnicy lub w chłodniejsze miejsce. Następuje czas spokojnej fermentacji – w chłodzie. Sprawdź, czy na pewno w rurce fermentacyjnej jest woda – jeśli jej nie będzie to twoje wino zamieni się w ocet. (!!)
  15. Po miesiącu, dwóch  możesz wino sklarować po raz pierwszy, po tygodniu po raz drugi i przelać do czystych butelek. Zlej wino za pomocą rurki plastikowej z gąsiorka do garnka. Rób to delikatnie, żeby nie napowietrzyć wina i żeby nie ściągnąć osadu z dna. Plastikową rurkę wkładasz do gąsiorka, nie dotykaj dna, drugi koniec do garnka, który jest pod gąsiorkiem, zaciągasz wino i wkładasz koniec rurki do garnka – wino płynie. Opłucz gąsior, przelej do niego wino i ponownie odstaw do piwnicy do klarowania. potem już tylko przelej do czystych butelek, wsuń korek i ułóż w pozycji leżącej w piwnicy lub szafkach. Wino powinno opływać korek, by bakterie nie miały do niego dostępu.

Rada: Zawsze próbuj swojego wina, na każdym etapie możesz dodać miodu lub cukru, jeśli wg ciebie jest niezbyt słodkie, ale pamiętaj, że jeśli dodasz cukru, to ponawiasz pracę dzikich drożdży, to tak jakbyś je budził do ponownej pracy. w takiej sytuacji gąsior znowu musi trochę pobulgotać.

Rada: Jeśli nie masz ochoty na robienie wina w gąsiorze, to wrzuć garść macierzanki do wina kupnego i po co najmniej tygodniu potrząsania przefiltruj wino. Jeśli wolisz słodkie, to dodaj miodu do smaku. Zdziwisz się, jakie to będzie dobre.

Ocet macierzankowy

Ciepłym octem jabłkowym (40 st. C) zalej rozdrobnioną macierzankę, potrzymaj tydzień, przecedź, używaj do sałatek, zup, sosów vinegret. A oto mój sposób na gotowy sos, który można trzymać w słoiczku i używać, jak tylko sałata pokaże się na naszym stole. Do słoika wlej 100 ml octu macierzankowego, 2-3 łyżki musztardy francuskiej, z całymi ziarnami gorczycy, 100 ml oliwy z oliwek, 1 łyżkę miodu, wymieszaj dokładnie i odstaw do lodówki. Gdy tylko sos będzie ci potrzebny, użyj gotową mieszankę – koniecznie wymieszaj ją z kilkoma łyżkami wody.

Ocet macierzankowy możesz używać jako składnik twojego toniku do twarzy – na 100 ml przegotowanej lub destylowanej wody dodaj łyżkę octu i łyżeczkę gliceryny lub wybranego glicerytu kosmetycznego – dobrego dla potrzeb twojej skóry.

Macierzankowy olej kokosowy do czyszczenia zębów

Pociętą macierzankę lub tymianek, miętę, szałwię wrzuć do ciepłej maceracji w oleju kokosowym. Zioła zalej olejem w temperaturze 40 st. C, zakręć w słoiku i wystaw okryty bawełną na ciepły parapet. Po 2 tygodniach przefiltruj, połącz w stosunku 1:4 z sodą oczyszczoną, gdzie 1 oznacza ilość sody. Używaj zamiast pasty do zębów. Zioła doskonale będą radziły sobie ze stanem zapalnym przyzębia, aftami, dbały o czystość bakteriologiczną dziąseł. Zamiast ziół możesz do oleju kokosowego wkropić kilkanaście kropli olejku miętowego, tymiankowego – na 100 ml oleju.

Koniecznie ususz macierzankę, dzięki drobnym listeczkom, suszy się bardzo szybko. W zimie herbatka będzie pięknym wspomnieniem lata, a susz możesz też wykorzystać do kadzenia i przypomnienia sobie o swej pierwotnej mocy. A jeśli nie masz na to ochoty, to na pewno moc słońca z macierzanki znajdziesz w cudownie pachnącym winie.

Moja ukochana marchew, piękna jest teraz, jesienią i zimą.

Moja ukochana marchew, piękna jest teraz, jesienią i zimą.

 

Bibliografia:
1
M. Bader: Kadzidła ze swojskich ziół

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

Skomentuj jako pierwszy