Isabel Allende-Podmorska wyspa

Oto Zarite – 9-letnia dziewczynka, która zostaje kupiona, by służyć swej pani jako pokojówka. Tak więc Zarite będzie opiekować się chorą umysłowo panią, a w nocy zaspokajać swego pana. Pierwsze dziecko zostaje jej odebrane, bo przecież „Murzynki nie posiadają instynktu macierzyńskiego”. Drugie dziecko, pan w „dobroci swego serca” pozwala zatrzymać niewolnicy, która musi opiekować się jeszcze dzieckiem urodzonym przez żonę pana. Zarite widzi umierających ludzi na plantacjach – z głodu i wycieńczenia. Ma świadomość, że jeden  nieostrożny ruch, a jej los może się zmienić. Pomimo strachu pozwala sobie na miłość do jednego z niewolników. Łączy ich wielka namiętność, ale to za mało, by dziewczyna uciekła z Gambo, również on wybierze swój honor i walkę. Udaje mu się uciec i dołącza do zbierających swe siły grupy powstańców. Walka, która wybuchnie będzie trwała kilka lat i ostatecznie spowoduje uwolnienie niewolników na Saint Dominique i ogłoszenie niepodległości wyspy. Allende znakomicie oddaje koloryt  miejsca, wplata w losy ludzkie nie tylko historię, ale i wierzenia, obyczaje.  Sporo dowiadujemy się na temat ówczesnej medycyny, higieny itp. Pisarka umiejętnie wplata inne wątki, tworzy rys psychologiczny  istotnych postaci: zielarki, lekarza, kurtyzany, żołnierza. Każdy z nich niesie ze sobą pięknie opowiedzianą historię i odpowiada na pytanie „dlaczego”. Możemy więc dowiedzieć się „dlaczego wybrała zawód kurtyzany”, „dlaczego zabijał”, „dlaczego nie przyznawał się do swoich dzieci”, „dlaczego zapomniał o idei równości”. Na kartach książki znajdziemy też odpowiedź, dlaczego Zarite, gdy po raz drugi dostała szansę spotkania się ze swoją wielką miłością i stanęła przed możliwością pójścia za nią – zrezygnowała, wybrała  życie przy swoim panu. Zarite w końcu uzyskuje wolność w wieku 30 lat i jej los powoli się odmienia. Jak udało jej się przeżyć te kilkadziesiąt lat bólu?

Kiedy uderzam stopami o ziemię, przez nogi wchodzi we mnie życie i oddala smutek (…). Rytm przeszywa mnie jak grom i odchodzi do nieba, zabierając moje zmartwienia, żeby Papa Bondye (w domyśle Bóg) je przeżuł, połknął, a mnie pozostawił czystą i zadowoloną. Bębny zwyciężają strach.

Zarite wędrowała w tańcu do podmorskiej wyspy, legendarnego miejsca spoczynku duchów przodków, stamtąd brała swoją moc, z siły Gwinei.  Gorąco polecam ci przeczytanie tej książki, gdyż oprócz pięknie opowiedzianej historii, otrzymujesz  świadomość, że tę moc masz w swoim wnętrzu, musisz tylko chcieć tam zajrzeć i zagrać na swoich bębnach.

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

Skomentuj jako pierwszy