Dlaczego czytam?

Sen jest dobry, ale ksiązki lepsze

Książka stała się częścią mnie, od kiedy nauczyłam się czytać. Baśnie, książki przygodowe, podróżnicze, historyczne – wszystkie stanowiły dla mnie lepszy świat – magiczny, tajemniczy, a przede wszystkim ciekawszy. Myślę, że uciekałam w ten sposób od nudy dnia codziennego, ale także zaspokajałam swoją skłonność do poznawania życia ludzi w innych krajach i innym czasie. Czytanie sprawiało, że unosiłam się poza granice czasoprzestrzeni. Pochłaniałam książkę, ale także nią byłam, stawałam się opowieścią, pisałam swoje zakończenia, najczęściej weselsze, gdyż jedyne czego nie tolerowałam w książkach, to smutne losy bohaterów.

Czasy liceum to kilka lat fascynacji klasyką. Z zapałem poznawałam literaturę rosyjską, angielską, amerykańską, polską – także tę mieszczącą się w kanonie lektur. Pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobiła na mnie powieść „Sto lat samotności” G. G. Marqueza. Magia świata stworzonego przez autora sprawiła, że zastanawiałam się, czy nie istnieje ona również w naszym życiu. Dlaczego wtedy czytałam?

Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę, mówiła Patricia. Dzięki nim uczysz się, mądrzejesz, podróżujesz, marzysz, wyobrażasz sobie, przeżywasz losy innych, swoje życie mnożysz razy tysiąc. Ciekawe, czy ktoś da ci więcej za tak niewiele. Pomagają też odpędzić różne złe rzeczy – samotność, upiory i tym podobne gówna. Czasem się zastanawiam, jak możecie znieść to wszystko wy, którzy nie czytacie.

A. Perez-Reverte – Królowa Południa

Pochłaniałam więc pozycje z literatury klasycznej: D. Copperfielda, J. Steinbecka, A. Tołstoja, Ch. Dickensa, F. Dostojewskiego. Do dzisiaj pamiętam cytat z powieści „Myszy i ludzie” J. Steinbacka: „Człowiek musi mieć kogoś… kogoś bliskiego. Wszystko jedno kogo, byle to był ktoś bliski”. To książka, która pozostawia za sobą uczucie smutku i żalu, jest opowieścią o przyjaźni, ludzkich tęsknotach. Jeśli jeszcze ktoś nie czytał, to zachęcam.

W czas mojej dorosłości wkroczyły książki, które zachwycały mnie sztuką układania słów w zdania, a zdań w historię.

Czy jest coś piękniejszego na świecie od liter? To czarodziejskie znaki, głosy umarłych, cegiełki budujące cudowne światy, lepsze od naszego świata, pocieszyciele, towarzysze w chwilach samotności. Strażnicy tajemnic, głosiciele prawdy…

Cornelia Funke – Atramentowe serce

Uległam fascynacji słowami, które potrafiły bawić, wzruszać, straszyć. W literaturze zaczęłam widzieć nie tylko piękną historię, niebanalną intrygę, zaskakiwanie czytelnika, ale przede wszystkim podziwiałam piękno języka literackiego. Pokochałam C. R. Zafona za książki „Cień wiatru”, „Gra anioła”, „Więzień nieba”. Świat stworzony przez Zafona to magia, gdzie smutek przeplata się z radością, gdzie żyjemy w tym świecie w trakcie czytania i nie chcemy przestać w nim być po czytaniu. To jedna z tych książek, dla których słowo „koniec” brzmi jak nieuchronny los. A wszystko zostało opisane przepięknym, poetyckim językiem.

Dlaczego czytam?

Dość szybko zawładnęła mną myśl, iż pod okładką każdej z tych książek czeka na odkrycie bezkresny wszechświat, podczas gdy za tymi murami życie upływa ludziom na futbolowych wieczorach, na (…) serialach, na własnym pępku i tyle.

Carlos Ruiz Zafon – Cień wiatru

Ten cytat chyba najbardziej oddaje przyczynę, dla której wolę siedzieć z książką niż przed telewizorem. Książka jest dla mnie magią, światem, do którego mam zawsze dostęp. Mogę pofrunąć, kiedy tylko zechcę i gdzie zechcę. Czytanie zmieniło też moje postrzeganie rzeczywistości, pozwoliło zrozumieć mechanizmy, jakie rządzą naszymi działaniami, nauczyło wielu czynności. Śmiało mogę powtórzyć za Tyrionem:

Moją bronią jest mój umysł. Brat ma swój miecz, król Robert ma swój młot, a ja mam swój umysł… umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość. – Tyrion uderzył dłonią o skórzaną okładkę książki. – Dlatego właśnie czytam tak dużo, Jonie Snow.

George R. R. Martin – Gra o tron

  • Facebook

Jeśli podobał ci się artykuł, udostępnij go znajomym. Pomyśl też o darmowej prenumeracie; mój newsletter to szybki dostęp do nowych artykułów, przepisy tylko dla ciebie oraz sklepowe aktualności i promocje. Na subskrypcję możesz zapisać się tutaj . Dziękuję 💚

8 komentarzy

  • Odpowiedz 11 kwietnia, 2015

    MagdaM46

    Uwielbiam książki. Nie zawsze tak było. Jako dziecko i później w okresie nastoletnim nie cierpiałam książek, które zwykle kojarzyły mi się z nudnymi lekturami, z podręcznikami, z rozważaniami ze szkoły „a co autor miał na myśli…?”, których nie cierpiałam. Zwykle odpowiedzią było „nie jestem jasnowidzem”. Miałam swój bogaty, wewnętrzny świat, wspaniała wyobraźnię i 150 pomysłów na minutę 🙂 Nie potrzebowałam książek. Książkami zainteresowałam się dopiero na studiach. Zaczęło się od podręczników użytkownika 🙂 Trafiłam do grupy, w której jako jedyna nie miałam w tamtym czasie w domu komputera. Prowadzący przyniósł na ćwiczenia „cegły” typu „Biblia Worda”, „Biblia Excela”, itd. Powiedział, że z ćwiczeń tam zawartych będzie egzamin. Potem czytałam mnóstwo książek informatycznych. Przy kolejnych studiach, mnóstwo książek marketingowych. Wtedy zaczęłam poszukiwać swojej drogi. Najpierw czytałam książki psychologiczne, poradniki, religijne, biografie, dzienniki. Im więcej zarabiałam, tym więcej wydawałam na książki. Już nie wyobrażałam sobie życia bez książek. Każda nowa pasja to poszukiwanie wiedzy w książkach. Nie rozumiem ludzi, którzy mówią mi „spójrz na swoje książki, ile pieniędzy mogłabyś oszczędzić na zwiedzanie świata, poznawanie ludzi, różnych kultur, gdybyś nie wydawała tyle na książki”. Mój świat to książki. Może to dziwne, ale nie mam w sobie uczucia niespełnionych marzeń, tylko dlatego, że nie byłam nigdzie za granicą. Mówią, że przesada ani w jedną, ani w drugą stronę nie jest zdrowa. Jedynym dotychczasowym minusem jest dla mnie brak miejsca na przechowywanie książek, tyle ich mam. Muszę dopiero obdarować bibliotekę częścią moich książek, aby zrobić miejsce dla nowych. Z niektórymi książkami, nie rozstaję się w ogóle. Są dla mnie bardzo cenne, choć zupełnie nie ma to przełożenia na ich cenę. Obecnie najbardziej lubię książki kulinarne oraz dotyczące zdrowia (nie chorób!). I mimo zainteresowania nowoczesnymi technologiami, wewnętrzną jak i zawodową pasją do informatyki, to osobiście nie cierpię żadnych czytników książek i książek elektronicznych. Ja uwielbiam czas, kiedy zamawiam książkę, czekam na listonosza lub kuriera, odpakowuję papier lub paczkę, biorę do rąk, wącham 🙂 , widzę kolory, dotykam kartek. Jeśli są to powieści, czytam w łóżku 🙂 Śmieję się, płaczę, przeżywam. Jakbym tam była. Jeśli to jest książka kulinarna, zabieram się za realizację potraw. Najpierw robię dokładnie wg przepisu, potem eksperymentuję z zamiennikami, smakami. Po tych książkach, niestety widać, że są używane. Jeśli tego nie widać, to znaczy, że albo nie byłam przygotowana na taką wiedzę, albo to nie była książka dla mnie. Tym książkowym „świrem” zaraziłam moją mamę, której podrzucam książki do czytania. Czasem ona kupuje i podrzuca mnie. Sama też nie czuje potrzeby zwiedzania świata, woli kupować i czytać książki 🙂 Pozdrawiam. Świetny wpis.

    • I twój komentarz też świetny – dziękuję. Ja już mam coraz mniej czasu na książki – prowadzenie bloga i warsztatów ( z dwóch dziedzin – ziół i rozwoju duchowego) trochę zajmuje czasu. Na razie czytam tylko specjalistyczne, głównie o ziołach. Mam nadzieję, że przyjdzie też czas na inne. 🙂

    • Odpowiedz 16 listopada, 2016

      Ewa P56

      Książki…czasem myślę tylu ludzi ,uczuć, emocji. Zaczęłam czytać mając 11 lat, byłam bardzo wyobcowanym raczej smutnym dzieckiem, a czytałam o holokauście II wojnie światowej, o tych wszystkich nieszczęściach. Dzisiaj nie rozumiem tamtej dziewczynki , jestem już babcią więc mam swoje lata przeczytałam dużo książek, to zaczarowane światy tak ich wiele ,ciągle mi mało .Żałuję że tak szybko męczą się oczy. Pani Małgorzato ziołowa wyspa jest „super” tak powiedziałby mój wnuczek, mnie tez Pani zaczarowała, będę częstym gościem.Dziękuję

      • Odpowiedz 17 listopada, 2016

        Małgorzata Kaczmarczyk

        Bardzo dziękuję Ewo za piękną opinię o mojej stronie. Też jako dziecko czytałam smutne książki, teraz już uciekam od niego, jest tyle pięknych, radosnych opowieści. 🙂

  • Odpowiedz 14 lutego, 2015

    lucia

    …. „Czasami wydaje nam się, ze mieszka w nas
    dwóch różnych ludzi. Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu. Jest tez i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy”,..Phil Bosmans.

    …..lubię ten cytat, ponieważ niezwykle obrazuje nasze wnętrza…..kiedy tak naprawdę jesteśmy sobą ? myślę , dlatego lubimy czytać książki, ponieważ nie znając zakończenia zawsze możemy wprowadzić część siebie, jakież jest rozczarowanie gdy zakończenia lektury nie kończy się wedle naszej myśli…czy nie przypomina to trochę naszej rzeczywistości, która i tak rządzi się własnymi prawami…pozdrawiam , dziękuję ….

    • Odpowiedz 16 lutego, 2015

      Małgorzata Kaczmarczyk

      Tak Łucja, czasami rzeczywiście tak jest, że wprowadzamy pomiędzy karty książki swoje widzenie świata. Lubię to robić, żyć wspólnie z bohaterami sielsko-anielsko lub rozbójniczo – awanturniczo. Taka właśnie nie jestem i lubię o tym czytać, bo gdzieś tam, głęboko w środku moja natura żąda przygód. 🙂 To właśnie dają mi książki, też możliwość ukrycia się przed światem.

  • Odpowiedz 17 listopada, 2014

    Weronika

    Widzę, że u Ciebie też dużo o książkach i cytatów sporo 🙂 teraz się nie dziwię, czemu o książkach mogłabyś opowiadać bez końca 🙂

Zostaw odpowiedź