Małgorzata Kaczmarczyk

Jeśli podobał Ci się ten artykuł, zapisz się na następne. Prześlij go znajomym, możesz też pomyśleć o subskrypcji. Dzięki darmowej prenumeracie będziesz mieć dostęp do aktualności.

Nasz dom

Jesteśmy w posiadaniu gospodarstwa 4.5 ha, to zobowiązuje, zwłaszcza w obliczu historii rodzinnej, tego, kto tu mieszkał i jak bardzo tę ziemię pokochał. Nie ukrywam, że gospodarstwo było bardzo zaniedbane – dom w stanie prawie surowym, stodoła do wyburzenia lub całkowitej wymiany desek,  pola porastała brzezina i siały się gęsto jeżyny. Plan przyjęliśmy taki, że najpierw zajmujemy się domem, a konkretnie parterem domu, by można było tutaj przyjeżdżać i kontynuować resztę. Do domu dociera stosunkowo mało światła, dlatego też jest on trochę zimny, nawet w lecie trzeba wieczorem rozpalać w piecu chlebowym. W związku z tym niezwykle istotny stał się…

Historie rodzinne

Pradziadek mojego męża – Jan – kupił 4 ha gruntu na wzniesieniu, w czasach, kiedy podupadły dwór wyprzedawał swoje nieruchomości. Jan zajmował się kuśnierstwem – garbował skóry i szył z nich płaszcze na zamówienie dla „panów”, stąd prawdopodobnie miał pieniądze na zakup ziem.

Myślę…

Słownik języka polskiego podaje taką definicję słowa myśleć: kojarzyć, wnioskować, zastanawiać się skupiać się na czymś chcieć coś zrobić mieć zdanie Wszystkie te czynności są nam na tyle wystarczająco bliskie, by stwierdzić, że w zasadzie to cały czas myślimy. Nasz mózg nieustannie pracuje, nie daje nam odpocząć. W biegu życia nie zastanawiamy się  nawet nad tym, o czym myślimy – myśli fruną naokoło nas. Ich gonitwa towarzyszy nam w trakcie sprzątania, pracy, spaceru, robienia zakupów itd. Nad procesami zachodzącymi w naszej głowie zaczęłam się  głębiej zastanawiać, gdy okazało się, że mam bardzo dużo wolnego czasu. Sytuacja taka nastąpiła wskutek świadomej…

Miejsce, gdzie mieszkam

Beskid Wyspowy – maleńka przestrzeń na mapie Polski. Przestrzeń, której się zazwyczaj nie zauważa, bo jeśli już jedziemy w tę okolicę odpocząć, to raczej podążamy w Gorce lub Tatry. W ten sposób przejeżdżamy obok Beskidu Wyspowego.

Sen jest dobry, ale ksiązki lepsze

Dlaczego czytam?

Książka stała się częścią mnie, od kiedy nauczyłam się czytać. Baśnie, książki przygodowe, podróżnicze, historyczne – wszystkie stanowiły dla mnie lepszy świat – magiczny, tajemniczy, a przede wszystkim ciekawszy. Myślę, że uciekałam w ten sposób od nudy dnia codziennego, ale także zaspokajałam swoją skłonność do poznawania życia ludzi w innych krajach i innym czasie. Czytanie sprawiało, że unosiłam się poza granice czasoprzestrzeni.

Najpiękniejsze miejsce nad Bałtykiem

Kilka lat temu wybraliśmy się z mężem nad polskie morze. Odwieźliśmy córkę na Hel i jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, szukając miejsca na nocleg. W ten sposób trafiliśmy do Białogóry. Pogoda nie sprzyjała leżakowaniu, ale za to  mogliśmy pozwiedzać okolice. Pałacyki, dworki, restauracje w starych młynach, spichlerzach – zwiedzanie tego i fotografowanie sprawiło nam wielką przyjemność. Największa atrakcja czekała na nas wieczorem – spacer na plażę, by zobaczyć zachód słońca. Pierwszego dnia poszliśmy główną promenadą. Wrażenia? Idziemy 15 minut aleją asfaltową pełną ludzi i kramów. Droga jest w lesie, więc całkiem przyjemnie nam się spaceruje. Drugiego dnia przez przypadek trafiliśmy na ścieżkę…

Wino z owoców róży dzikiej

Wino z owoców dzikiej róży

W tym roku postanowiłam, że zrobię wino, oczywiście lecznicze. Jeśli lecznicze to z głogu lub dzikiej róży. Wybrałam dziką różę, z prostej przyczyny – jest bardziej dostępna w mojej okolicy. Ze zbieraniem był troszkę kłopot – jej owoce wiszą pośród kolców.

Zupa z dyni

Kilkanaście lat temu dynię kupowano głównie dla ozdoby. Ja i moi bliscy na pewno jej nie spożywaliśmy. Pierwszy raz zetknęłam się z przepisami z dyni, gdy przechodziłam kurs gotowania makrobiotycznego. Prowadząca – pani Ania – zachwalała jej zalety, głównie z powodu jej naturalnej słodyczy (w makrobiotyce  nie je się słodyczy, w każdym razie tych standardowych). Pani Ania polecała tylko dynię Hokkaido, którą wtedy można było znaleźć  w jednym sklepie ze zdrową żywnością. Przypuszczam, że moja nauczycielka przyczyniła się do rozpowszechnienia wśród okolicznych rolników tej odmiany dyni rozdając im pestki  i namawiając  na wysiew na wiosnę. Jej działalność dała efekty, gdyż…